Marzyła o romantycznej miłości…

fot. pixabay

Ta historia zaczyna się daleko stąd. Setki kilometrów od Jastrzębia-Zdroju. W świecie, gdzie przemoc jest chlebem powszednim. A kobiety marzą o romantycznej miłości. I na tych marzeniach poprzestają. Kinga nie była pod tym względem wyjątkiem. Nie łudziła się, że przyjedzie po nią królewicz na białym rumaku. W stronach, w których się wychowała, trudno było o królewicza. Najpierw jej ojciec, potem mąż – żaden z nich nie miał arystokratycznych korzeni. A ich repertuar kończył się na piciu, biciu i krótkich przerwach w życiorysie, kiedy trafiali za kratki pobliskiego zakładu karnego.

A jednak, kiedy zapytałem, co najbardziej urzekło ją w Adamie, jej przyszłym mężu, nie zastanawiała się długo. Romantyczny, opiekuńczy, prawie ideał. Wyobraźnia 18-latki – kiedy go spotkała, miała dokładnie tyle lat – podpowiadała jej scenariusze o szczęśliwym życiu u boku kochającego mężczyzny. Czy mogła domyślać się, że czas w brutalny sposób zweryfikuje te marzenia? A może nie wiedziała, że od rodzinnego fatum nie ma ucieczki? Czyżby zapomniała, jak wyglądało życie jej matki?

Tutaj, w jednym z ośrodków dla samotnych matek, czas ponownie zakreślił koło. I zamknął nas w ciasnym kręgu. Do pokoju, w którym siedzieliśmy, docierają urywki rozmów, płacz dziecka, odgłosy codziennej krzątaniny. Patrzę na swoją rozmówczynię, niespełna 30-letnią kobietę, i zastanawiam się, skąd ma w sobie tyle siły? Na czym polega jej fenomen? Kinga odpowiada cierpliwie na moje pytania. Uśmiecha się. Daje świadectwo siły, jaka tkwi w tej filigranowej dziewczynie.

Wróćmy jednak do przerwanego wątku. Tak chyba będzie najlepiej. Jak można było się spodziewać, Adam nie miał najmniejszej ochoty zostać królewiczem z bajki. Kiedy zamieszkali w jego rodzinnym domu, przestrzeń życiowa bohaterki skurczyła się nagle do jednego pokoju z kuchnią. Dzielonego z 10 – tak, dziesięcioma – innymi domownikami. A w drodze było już dziecko. 20-letnia wówczas Kinga miała je z innym mężczyzną, ale Adam „wspaniałomyślnie” uznał je za swoje. Daleko od swoich rodziców, z nieślubnym synem na ręku, zdana na łaskę obcych osób – szybko stała się łatwym, kto wie, może zbyt łatwym, celem. Nagle los obsadził ją w niewdzięcznej roli Kopciuszka. W tej bajce nie było posady dla królewicza.

Kiedy uderzył ją po raz pierwszy? Zazwyczaj moje rozmówczynie, ofiary przemocy domowej, potrafią bezbłędnie odpowiedzieć na to pytanie. Ale w przypadku Kingi ocean agresji był tak bezbrzeżny i po ludzku niepojęty, że takie „szczegóły” jak pierwszy wymierzony policzek, „targanie za szmaty” czy wyzwiska, jakimi ją codziennie raczono, zeszły na drugi plan. Jak podkreśla, każdy pretekst był dobry. Najmniejsze przewinienie, nawet to, które uroiło się Adamowi, zmieniało błyskawicznie stan skupienia i przyjmowało postać rękoczynów. Powoli ciało bezbronnej dziewczyny zaczęły znaczyć kolejne siniaki, bruzdy, przebarwienia. Pokrywały ją jak tatuaże. Stygmatyzowały.

A zazdrość? Kinga wzdryga się na sam dźwięk tego słowa. Bo jej mąż był chorobliwie zazdrosny. Nawet we śnie. Opowiada, jak któregoś dnia obudził się nagle i zaczął obijać ją pięściami. „Zdradziłaś mnie! Suko! Zdradziłaś!” – wrzeszczał. Potem wrócił do łóżka, żeby śnić o następnych kochankach swojej żony. W jego mniemaniu zdradzało go niemal ze wszystkimi: kolegami, sąsiadami, ba, nawet własnym ojcem. A za każdą „zdradę” – kara. Ciało Kingi było jednym wielkim siniakiem.

Albo teściowa. Kobieta z krwi i kości. Od samego początku wiedziała, jak powinno wyglądać życie Kingi. Wmawiała jej, że do niczego się nie nadaje, sprowadziła do domu bękarta, wychowała w patologicznej rodzinie. Co ciekawe, w stosunku do swoich córek była bardziej powściągliwa. W końcu skoncentrowała się tylko na synowej, buntując przeciwko niej Adama. A on, może w imię ślepego posłuszeństwa wobec matki, urządzał nocne polowania na Kingę. Zmieniały się tylko atrybuty tych wielogodzinnych nagonek: siekiera, nóż, sękaty kij…

Któregoś dnia, chyba w Sylwestra, znowu doszło do rękoczynów. Zadzwoniła na policję. On nie został jej dłużny. Wyrzucił Kingę z domu – nie miała meldunku – zresztą, robił z nią gorsze rzeczy. Znalazła schronienie w ośrodku dla samotnych matek. Ale Kinga, ku swojej rozpaczy, nie miała przy sobie dziecka. Zostało z ojcem i babcią. Wróciła po trzech miesiącach. Do piekła. Żeby karmić się strachem, który miał zastąpić marzenia o lepszym życiu.

Jak znalazła się w Jastrzębiu-Zdroju? „Spakowałam swoje najlepsze rzeczy, nie było tego zbyt wiele, wsadziłam syna do wózka i wyszłam z domu pod pretekstem spotkania z pracownikiem socjalnym. Już więcej mnie nie zobaczył. Wkrótce trafiłam na Śląsk. Potem tutaj, do domu dla samotnych matek” – pada w odpowiedzi.

Po raz ostatni patrzę na moją bohaterkę, niespełna 30-letnią kobietę, i zastanawiam się, skąd ma w sobie tyle siły? Na czym polega jej fenomen?

Kinga tylko uśmiecha się. Nie odpowiada…

Ps. Imiona głównych bohaterów zostały zmienione.

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Również warto przeczytać
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?
radiator
Wsłuchuję się w morze informacji codziennie serwowanych w programach informacyjnych. Nawet niedawno (wbrew swoim zasadom) postanowiłem obejrzeć „dziennik telewizyjny” w telewizji rządowej. Byłem nieomal szczęśliwy, ekstaza, rzekłbym „orgazm intelektualny”. Kraj...
Trudny kompromis
PSE
Budowa linii 400 kV Godów – Pawłowice wchodzi w kolejny etap prac. To strategiczna inwestycja dla Śląska. Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. zakończyły prace nad studium wykonalności projektu budowy linii 400...
"Towaaar przywieźli!!!"
b1cbfb2c
Taki obrazek rodzajowy. Była trzecia, może czwarta nad ranem. Za oknem panowały wciąż grudniowe ciemności. Do pokoju, w którym spałem, wkradał się anemiczny snop światła. Wstałem, przetarłem z dziecięcą manierą...
Ile kosztuje magister?
studies-g0a9142017_640
Wpisujemy kilka niepozornych słów. „Pisanie prac magisterskich – Jastrzębie-Zdrój”. Potem machinalnie przyciskamy klawisz „enter”. Zaś efekt naszej zapobiegliwości szybko zostaje wynagrodzony. Ekran komputera wypełniają najpopularniejsze ogłoszenia. „Gotowe prace dyplomowe, eseje...
Czy kolej wróci do Jastrzębia?
IMG_20220810_061634
Aby przyciągnąć turystów z zaborów pruskiego, rosyjskiego i Austro-Węgier do obecnego Jastrzębia-Zdroju (kiedyś Bad Koenigsdorff Jastrzemb), wybudowano kolej i stację kolejową. Dla kolejarzy oraz obsługi pociągów postawiono niedaleko dworca budynek,...
Dzieci to zbędny balast?
boy-g6a0eea0e9_640
Co robią nasze dzieci po szkole? Kto powinien sprawować nad nimi opiekę? Kiedy już szkolny plecak wyląduje niedbale w kącie? W sposób naturalny nasz wybór pada na rodziców. Ci jednak...
Przewiń do góry
radiator
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?