GKS JASTRZĘBIE

Fortuna I Liga

26.02Arka Gdynia (w)0:1
06.03Korona Kielce (d)2:0
13.03Radomiak (w)0:2
20.03Chrobry Gł. (d)0:1
27.03Widzew Łódź (w)0:2
03.04P. Niepołomice (d)1:2
10.04Górnik Łęczna (d)1:1
24.04Bruk-B, Nieciecza (d)0:0
29.04GKS Tychy (d)0:1
02.05Odra Opole (d)3:0
05.05Miedź Legnica (d)1:2
09.05ŁKS Łódź (w)1:1
15.05Stomil Olsztyn (d)2:0
22.05Zagł. Sosnowiec (w)12:40
29.05Sandecja N. Sącz (d)17:00
05.06GKS Bełchatów (w)17:00
12.06Resovia Rzeszów (d)17:40
1. Bruk-Bet Nieciecza285951:23
2. GKS Tychy305641:23
3. Radomiak Radom295338:19
4. Arka Gdynia295242:27
5. Górnik Łęczna304941:26
6. ŁKS Łódź294849:32
7. Miedź Legnica294342:32
8. Odra Opole304330:33
9. Chrobry Głogów294233:39
10. Sandecja N. Sącz284038:38
11. Widzew Łódź294026:31
12. Korona Kielce303826:39
13. P. Niepołomice283426:34
14. Stomil Olsztyn302927:45
15. GKS Jastrzębie302827:43
16. Resovia Rzeszów302823:39
17. Zagł. Sosnowiec302327:41
18. GKS Bełchatów302023:46

“Nawet kryzys ma swoje plusy”

Prezes GKS Jastrzębie Dariusz Stanaszek (fot. gksjastrzebie.com)

Gdy w listopadzie piłkarze GKS Jastrzębie wreszcie zaczęli wygrywać, przy Harcerskiej można było usłyszeć… bardzo głęboki oddech ulgi. Jesień 2020 roku już przeszła wprawdzie do historii z powodu niespotykanej serii porażek, ale wiele wskazuje na to, że najgorsze już “za” podopiecznymi trenera Pawła Ściebury. Miejmy nadzieję, że teraz rzeczywiście będzie już tylko lepiej.

To chyba najlepszy moment na nasz doroczny wyczerpujący (dla przepytywanego i czytelnika) wywiad z prezesem Dariuszem Stanaszkiem. Zwykle rozprawialiśmy w przerwie między rundami, ale w tym roku z uwagi na sytuację postanowiliśmy nieco przyspieszyć rozmowę. Podkreślamy, iż wywiad został przeprowadzony po zwycięstwie piłkarzy GieKSy ze Stomilem Olsztyn, a przed pokonaniem Zagłębia Sosnowiec i odwołanym starciem z Sandecją Nowy Sącz.

Czy mam przyjemność rozmawiać z najbardziej cierpliwym człowiekiem w Polsce?
Dariusz Stanaszek – (śmiech) Na pewno zachowanie spokoju po kolejnych porażkach nie było łatwe, ale w wytrwaniu w cierpliwości pomogła nam świadomość podjętej wcześniej strategii. Latem zastanawialiśmy się nad tym, kto ma przejąć zespół po Jarosławie Skrobaczu i zdecydowaliśmy się na Pawła Ścieburę. Zdawaliśmy sobie sprawę ze skali wyzwania stojącego przed nowym trenerem, ale zarazem dostrzegaliśmy progres w grze drużyny. Za sprawą tych aspektów udało nam się zachować “chłodne głowy”.

Przyznajmy, że do listopada trudno było o optymizm. Wszak nawet autor awansu do ekstraklasy, trener Ryszard Duda, odszedł ze stanowiska po pięciu porażkach z rzędu.
Tak, ale trzeba pamiętać, w jakim momencie historycznym obecnie jesteśmy. 2020 rok jest szalony i nie inaczej było w przypadku letniego okienka transferowego. Wszak w sierpniu II i III liga już grały, a zatem wielu zawodników będących w naszym finansowym zasięgu zostało już zakontraktowanych. Natomiast trzeba pamiętać, że efekt sportowy jako taki jest uzależniony nie tylko od wiedzy i umiejętności trenera, który na dodatek budował zupełnie nową drużynę i miał na to niewiele czasu. Jako klub nie mamy wielkich możliwości, jeśli chodzi o skalę transferów, więc musieliśmy działać wielotorowo.

O transferach jeszcze porozmawiamy. Tak szczerze, czy przez te trzy miesiące nie miał pan nawet sekundy wątpliwości?
Oczywistym jest, że po kolejnej pechowej porażce pojawiają się różne myśli. Jestem zdania, że zawsze należy mieć w zanadrzu różne rozwiązania.

Od razu dopytam, czy istniała “lista następców”?
Taka “lista” istnieje przez cały czas, ponieważ w środowisku piłkarskim wszyscy się znają albo bezpośrednio, albo przez wspólnych znajomych. Wracając jednak do Pawła Ściebury, musimy mieć na uwadze wszystkie “okoliczności łagodzące” dla trenera, łącznie z koniecznością gry na wyjazdach oraz niekorzystnym terminarzem spotkań. Mierzyliśmy się przecież z czołówką Fortuna I Ligi, a nie jest wielką tajemnicą, że w tym sezonie nie myślimy o ekstraklasie. Głównym celem jest spokojne zachowanie ligowego bytu. Dlatego możemy pozwolić sobie na daleko idącą cierpliwość. Jak się okazuje, warto było wytrzymać.

Rozumem, że po meczu w Olsztynie do pokoju prezesa wjechała skrzynka piwa?
Jeszcze nie mamy powodów do świętowania, ale nie będę ukrywał, że poczułem sporą ulgę. Po kolejnym przegranym meczu w moim telefonie i na skrzynce mailowej bywał prawdziwy “sajgon”…

Kibice?
Nie, “doradcy”. Otrzymuję mnóstwo informacji, co należy poprawić, kogo zatrudnić i kogo zwolnić. Wszyscy wiedzą, jak zaradzić kryzysowi. Przez dwa-trzy dni telefon grzeje się do czerwoności. Dlatego po zwycięstwie na stadionie Stomilu ucieszyłem się z… pierwszej od dawna w miarę spokojnej niedzieli (śmiech).

Zapytam wprost – czy trener Ściebura będzie miał szansę normalnego przepracowania z drużyną przerwy zimowej?
Myślę, że tak. Widzimy progres i przerwaliśmy serię porażek. Jestem w stałym kontakcie z trenerem. Często rozmawiamy dzięki temu doskonale znam jego strategię i przemyślenia. Chcemy dalej współpracować. Naszym wzorem jest droga, jaką obrał Raków Częstochowa..

Grubo.
Tak, ale sukces Rakowa nie wziął się znikąd. To efekt ciężkiej, metodycznej pracy. Trener Marek Papszun jest perfekcjonistą i zwraca uwagę na każdy szczegół. Kiedyś byliśmy razem na obozie przygotowawczym w Kamieniu. Widziałem, jak bardzo dopracowany tam był każdy element, od zajęć szkoleniowych po codzienne wyżywienie. Gdy trenowali, to zasłaniali się parawanem, abyśmy nie mogli ich podpatrywać. Podoba mi się ten profesjonalizm. Chcę, abyśmy pracowali tak, jak Raków.

Jak słusznie pan zauważył, trener Paweł Ściebura zmuszony był budować drużynę od podstaw. Oczywistym jest, że zespół musiał się zgrać, a zatem porażki były wręcz wpisane w ten proces. Czy jednak ta “rewolucja kadrowa” była konieczna? Nie dało się jej uniknąć?
Nie. W marcu z powodu pandemii przerwano sezon i nikt nie wiedział, jak rozwinie się sytuacja. W takich okolicznościach podejmowanie rozmów o podwyżkach w kontraktach lub transferach byłoby kiepskim pomysłem. Klub sportowy jest przedsiębiorstwem, a zatem skorzystaliśmy – podobnie jak inne firmy – z rządowej “tarczy”. Musieliśmy w związku z tym spełnić określone procedury. Ponadto niebawem okazało się, że stracilimy źródło finansowania z karnetów i dni meczowych, a część naszych partnerów musi ograniczyć wsparcie dla klubu z powodu trudnej sytuacji. W efekcie wiele naszych planów, mówiąc wprost, legło w gruzach. Musieliśmy przygotować się na “nieuniknione”, czyli pogodzić się z faktem, iż na realizację niektórych marzeń kibiców nie będzie nas stać.

Da się procentowo określić, ile GKS Jastrzębie stracił “na pandemii”?
Straciliśmy około 20-30% wpływów do budżetu klubu. Musieliśmy także wynajmować stadion w Wodzisławiu oraz ponosić różne inne koszty. Jeśli ktoś ma wątpliwości w tej kwestii, to niech pomnoży 20 zł przez kilka tysięcy kibiców, którzy pojawiliby się na meczach z takimi firmami, jak Widzew Łódź czy Arka Gdynia. Mieliśmy prawo liczyć na wysoką frekwencję na wielu pojedynkach. Cóż, zanotowaliśmy stratę, na której pojawienie się nie mieliśmy wpływu. Musimy ją uzupełnić w przyszłym roku. Rozmawiamy z naszymi partnerami, w tym także z Miastem Jastrzębie-Zdrój. Mamy możliwości “zasypania” tej dziury, m.in. poprzez podejmowanie określonej pracy przez nasz klub.

Czyli strata sama w sobie nie jest tragedią?
Nie. Najważniejsza jest reakcja na problem. Musieliśmy dokonać określonych ruchów i dlatego wspomniana “rewolucja kadrowa” była konieczna. Taka jest jednak obecnie rzeczywistość i nie można się na nią obrażać.

Wiemy już zatem, że “rewolucja” była dziejową koniecznością. Wielu kibiców ma jednak wrażenie, że klub czynił ruchy transferowe na zasadzie “łapanki”, ponieważ do GKS Jastrzębie trafili ludzie z najróżniejszych stron kraju. Co tu kryć, kibice po prostu nie rozpoznają ich “na mieście”…
Absolutnie nie zgodzę się na określenie “łapanka”. Sugeruje ona, że działaliśmy chaotycznie i bezmyślnie, a tak nie było. Powtórzę po raz kolejny, że letnie okienko transferowe było naprawdę szalone. W związku z tym, że ruszyły już rozgrywki II i III ligi, nie mogliśmy pozwolić sobie na sprawdzenie tych zawodników, których wcześniej obserwowaliśmy. Działaliśmy najlepiej, jak tylko było to możliwe i, co mnie osobiście bardzo cieszy, zdołaliśmy zachować “zimną krew”. Udało nam się pozyskać piłkarzy młodych i z doświadczeniem, a jednocześnie nie narazić budżetu klubu na katastrofę. Natomiast jeśli chodzi o to, że sprowadziliśmy zawodników z różnych stron Polski, to… po prostu nie mieliśmy innego wyjścia, ponieważ wyróżniający się piłkarze z naszego regionu albo byli już zakontraktowani, albo wybierali oferty bogatszych klubów. Oczywiście bardzo bym chciał, abyśmy z marszu już teraz mogli zagrać najstarszym rocznikiem naszej Akademii, ale na to potrzebujemy jeszcze czasu. Dlatego właśnie w przyszłym sezonie powstanie drużyna rezerw.

Czas na pytanie, które nie powinno się tu pojawić, ale… Co jeśli mimo wszystko GKS Jastrzębie opuści szeregi Fortuna I Ligi? Mamy traumę związaną ze spadkami, które niejako automatycznie równały się katastrofie organizacyjnej klubu.
A ja cieszę się, że to pytanie jednak pojawiło się w naszej rozmowie. Przeraża mnie jednak nie samo pytanie, a sposób myślenia, według którego spadek o jeden szczebel rozgrywkowy oznacza zarazem rozpad klubu. Jak wiadomo, mam doświadczenie w podobnych sytuacjach, przy czym nie chodzi tu o degradacje drużyn, ale o sprawy związane z zarządzaniem w ciężkich okolicznościach. Klub to normalny podmiot gospodarczy, który działa w ramach określonych procedur. Nie może być tak, że pojawia się problem, a władze przedsiębiorstwa od razu tracą kontrolę nad sytuacją. Jest kłopot i wygenerowaliśmy stratę? Należy wdrożyć plan naprawczy, poszukać rozwiązania i podjąć rozmowy z partnerami klubu, co do dalszego kierunku działania. Mogę zapewnić, że funkcjonowanie naszego klubu jako całości nie jest uzależnione tylko i wyłącznie od wyniku sportowego.

Krótko mówiąc, może pan zadeklarować, że “jakby co”, to po spadku po prostu GKS Jastrzębie będzie grał dalej i… powalczy o powrót. Nie będzie powtórki z 1989 czy 2010 roku?
Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, jakimi strukturami klubowymi dysponowały zarządy GKS Jastrzębie w tamtych latach i czy były przygotowane na różne scenariusze. Istnieją różne podejścia do sytuacji kryzysowej. Jedni w takim momencie stawiają wszystko na jedną kartę, czyli… albo awans, albo mnie nie ma. Inni funkcjonują dalej i po prostu odnajdują się w nowej rzeczywistości, działając według sprawdzonych mechanizmów gospodarczych. Nasz klub dysponuje strukturami, które zatrudniają ponad sto osób. GKS Jastrzębie to nie tylko drużyna w I lidze, ale też Akademia GKS Jastrzębie, Szkoła Mistrzostwa Sportowego czy Fundacja Familia. Mamy na czym budować i jesteśmy na tyle znaczącą instytucją w naszym regionie, aby nasi partnerzy niezależnie od aktualnego wyniku mogli czerpać zyski ze współpracy z nami. Mogę zapewnić, że nie ma takiej możliwości, iż spadek oznacza zamknięcie klubu.

Co należy zrobić, aby nie stać się tym jedynym “frajerem”, który spadnie z Fortuna I Ligi?
Odpowiedź jest prosta. Należy skupić się na zimowych przygotowaniach do rundy wiosennej i optymalnie wykorzystać zimowe okienko transferowe.

Czyli możemy spodziewać się wzmocnień?
Na pewno poczynimy pewne roszady. Latem nie mieliśmy czasu na drobiazgowe testowanie zawodników, a na dodatek ograniczały nas bardzo surowe rygory sanitarne. Dlatego teraz będzie czas na pewną kosmetykę kadry.

Czy o transferach będzie decydował trener Ściebura?
Zahaczył pan o ważną kwestię. Wraz z odejściem Jarosława Skrobacza straciliśmy nie tylko szkoleniowca, ale też człowieka, który de facto pełni również rolę managera i dyrektora sportowego. Tamto doświadczenie nauczyło mnie, iż w naszym klubie brakuje właśnie takiej osoby – dyrektora sportowego. Jego zadaniem powinno być pozyskiwanie zawodników oraz doskonalenie systemu skautingu. To kluczowe elementy dla funkcjonowania klubu takiego jak nasz. Właśnie dlatego potrzebujemy wspomnianych rezerw, gdzie będą ogrywali się nasi wychowankowie.

Ma pan żal do trenera Jarosława Skrobacza o te słynne “zgniłe jabłka”? Być może takie rzeczy nie powinny opuszczać szatni.
Oczywistym jest, że takie konflikty powinno się rozwiązywać w samej drużynie, a nie za pośrednictwem mediów. Wolałbym już do tego nie wracać. Trener Skrobacz nigdy nie przychodził do mnie do gabinetu z informacją, że ma “zgniłe jabłka” w szatni. Nasze rozmowy zawsze były merytoryczne. Jeśli szkoleniowiec nie widział kogoś w zespole z powodów sportowych czy mentalnych, to po prostu mi o tym mówił. Zostawmy tę sprawę. Dla mnie najważniejsze jest to, że dziś szatnia funkcjonuje tak, jak powinna. Dodatkowo dobrą atmosferę napędziło przełamanie impasu i kolejne zwycięstwa.

Na koniec jeszcze dwie kluczowe sprawy i pytanie osobiste. Najpierw chciałbym poruszyć temat Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Czy logo JSW S.A. pozostanie w najbliższym czasie na koszulkach naszych piłkarzy?
Sytuacja wszystkich naszych partnerów, w tym także Spółki i Miasta, nie jest łatwa. Jako społeczeństwo znajdujemy się w trudnym okresie. Na szczęście rozmawiamy, jesteśmy w stałym kontakcie i wspieramy się wzajemnie tam, gdzie jest to możliwe. Jastrzębska Spółka Węglowa wie, że zawsze może na nas liczyć. Cieszę się, że już teraz podejmujemy dialog na temat dalszej współpracy w przyszłości, gdy sytuacja – miejmy nadzieję – wróci do normy. Nie można wykluczyć, że Spółka z konieczności obniży wsparcie dla sportu, ale jestem zarazem przekonany, iż całkowicie nie zrezygnuje z działalności na tym obszarze. Naszą rolą jest, aby władze JSW S.A. widziały w GKS Jastrzębie wiarygodnego partnera. Mogę zapewnić, że czynimy wszystko, co jest możliwe, aby tak właśnie było.

Kolejna sprawa to kwestia podgrzewanej murawy na Stadionie Miejskim. Szczerze, czy gdyby wiedział pan w styczniu, co będzie działo się w tym szalonym roku, to czy nie namawiałby pan Miasta do rezygnacji z inwestycji? Nie walczymy o ekstraklasę, więc podgrzewana murawa nie jest na razie potrzebna.
Nie! I to z bardzo prostego powodu – w kolejnym sezonie podgrzewana murawa ma być wymagana także w Fortuna I Lidze. Uchwała w tej sprawie została już podjęta. Wprawdzie pojawiają się głosy, że w związku z pandemią należy rozluźnić niektóre restrykcje, ale ja osobiście uważam, że mimo wszystko powinniśmy trzymać się pewnych zobowiązań. Rezygnacja z wcześniejszych założeń krzywdzi te kluby i miasta, które w tym trudnym czasie podjęły określony wysiłek finansowy i organizacyjny. Przypomnę, że z podobną sytuacją mamy do czynienia w Radomiu. Z naszej perspektywy bardzo dobrze się stało, że tej inwestycji nie zaniechano. Chciałbym w tym miejscu podziękować władzom Miasta Jastrzębie-Zdrój, osobiście pani prezydent Annie Hetman oraz Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji za to, że ta inwestycja doszła do skutku. Dzięki temu po kolei, ale za to z głową i bez pośpiechu, spełniamy kolejne wymogi licencyjne.

Na podsumowanie tradycyjnie mam dla pana pytanie natury osobistej, którym kończymy nasze wywiady od 2015 roku. Otóż po raz pierwszy od pięciu lat zmuszeni jesteśmy spoglądać nie “w górę”, a “w dół”. Naszym celem nie jest pogoń za czołówką lub ucieczka przed peletonem do wyższej ligi, ale walka o pozostanie w rozgrywkach. Jak pan się w tym odnajduje?
Ta sytuacja ma swoje plusy, ponieważ obnaża te elementy naszego funkcjonowania, które bezwzględnie musimy poprawić. Jesteśmy też w stanie ocenić, w jakich aspektach dajemy sobie radę w trudnych okolicznościach. Nie ukrywam, że włożyliśmy w budowę obecnej struktury naszego klubu ogrom pracy. Powtórzę, że mamy akademię, szkołę, fundację, sklep… Za sprawą obecnej sytuacji możemy jeszcze bardziej zmobilizować się, aby dostrzec błędy i je wyeliminować. W momencie kryzysowym poznajemy się także na ludziach i widzimy, na kogo możemy liczyć.

Czyli nawet w tej sytuacji widzi pan “szklankę do połowy pełną”? Chciałbym mieć takie pokłady optymizmu.
(śmiech) To nie optymizm, tylko chłodna analiza sytuacji.

Komentarze

  1. Klub sportowy – zdaniem p. Prezesa – ma działać jak przedsiębiorstwo. W sensie finansowym każda rodzina także musi działać jak przedsiębiorstwo – to przecież zrozumiałe. Efekty są długofalowe gdy do tego wszystkiego dochodzi jeszcze uczucie. Klub to też taka rodzina.

  2. Panie Prezesie, za rok mija kolejna rocznica powstania klubu, który prawdopodobnie Pan reprezentuje. Jestem ciekaw, czy klub który nosi nazwę GKS Jastrzębie 1962, uczci 60 rocznicę powstania prawdziwego klubu GKS Jastrzębie, niestety nikt, powtarzam nikt i nigdy nie uczcił jakiejkolwiek rocznicy. Jeżeli nie, to powinno się zmienić nazwę klubu w Jastrzębiu. Nie szanuje się historii i pamięci o klubie, to o was też nikt nie będzie pamiętał.

  3. 100 lidzi GKS zatrudnia. Chyba Pan Prezes policzył także wszystkich nauczycieli i pracowników szkoły wraz z dyrekcją.

  4. A ja proponuję zwolnić trenera Ścieburę..
    Zatrudnić w końcu Kopacza..
    Oddać opaskę Kamilowi..
    Utworzyć tym samym dom i rodzinę jak kiedyś..
    Nie szukać nie wiadomo czego jak ma się pod nosem..
    I wtedy nie stajemy się “frajerami”..
    Najlepsze sezony były budowane na “rodzinie”..
    Budować na młodych, bo oni doceniają to co się im daje, i po co coś zmieniać? Coś co było dobre?
    Za co kara na Kamilu? Ja się zastanawiam.. i co się nie podobało w Skrobaczu?
    Klub i piłkarze są dla kibiców..
    Kibice nigdy nie odwracają się od klubu..
    Co by nie było stoją wiernie..
    Ale nie są durni..

  5. Brawo wkońcu Prezes się odnalazł, ale dalej nie poruszono wielu istotnych tematów, które na jasnecie były w komentarzach!

  6. Bardzo podobał mi się ten wywiad i wiele wyjaśnił co do wiosennej rundy minionego sezonu, jak i co do planów na okres zimowy. Trzymam kciuki i oby do jak najszybszego spotkania na trybunach.

  7. Widząc co czeka górnictwo szukał raczej bym spansorów typu Prymat itd,błędem było pozbycie się Żaka i ta decyzja boli każdego kibica Gks-u

  8. Wszystko okej. Panie Prezesie zadam pytanie jeśli można: Czy jest szansa żebyśmy zatrudnili Kamila Wojtyre że Skry Częstochowa ? To dobry o bramkostrzelny zawodnik w dodatku znajomy trenera Ściebury ? W zimie może taki transfer mógłby być. Co Pan prezes o tym myśli ?

  9. A Ja panie prezesie. Życzę aby partner strategiczny jakim jest JSW. Stał się SPONSOREM STRATEGICZNYM! A wtedy będziemy mogli działać w innej rzeczywistości! Pozdrawiam wszystkich kibiców GKS-u!!!

Pozostaw odpowiedź patryki Cancel Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Fortuna I Liga

26.02Arka Gdynia (w)0:1
06.03Korona Kielce (d)2:0
13.03Radomiak (w)0:2
20.03Chrobry Gł. (d)0:1
27.03Widzew Łódź (w)0:2
03.04P. Niepołomice (d)1:2
10.04Górnik Łęczna (d)1:1
24.04Bruk-B, Nieciecza (d)0:0
29.04GKS Tychy (d)0:1
02.05Odra Opole (d)3:0
05.05Miedź Legnica (d)1:2
09.05ŁKS Łódź (w)1:1
15.05Stomil Olsztyn (d)2:0
22.05Zagł. Sosnowiec (w)12:40
29.05Sandecja N. Sącz (d)17:00
05.06GKS Bełchatów (w)17:00
12.06Resovia Rzeszów (d)17:40
1. Bruk-Bet Nieciecza285951:23
2. GKS Tychy305641:23
3. Radomiak Radom295338:19
4. Arka Gdynia295242:27
5. Górnik Łęczna304941:26
6. ŁKS Łódź294849:32
7. Miedź Legnica294342:32
8. Odra Opole304330:33
9. Chrobry Głogów294233:39
10. Sandecja N. Sącz284038:38
11. Widzew Łódź294026:31
12. Korona Kielce303826:39
13. P. Niepołomice283426:34
14. Stomil Olsztyn302927:45
15. GKS Jastrzębie302827:43
16. Resovia Rzeszów302823:39
17. Zagł. Sosnowiec302327:41
18. GKS Bełchatów302023:46

GieKSa: Nowe wiadomości

Pozostałe informacje

Galerie zdjęć

Przewiń do góry
Poprzedni
Następny