No i gdzie mamy parkować?!

„Gdzie parkować?” Do kogo tak naprawdę zaadresować to odwieczne pytanie? I czy udzielone odpowiedzi zadowolą jeszcze kogokolwiek? Fakt, że problem ten dotyczy nie tylko naszego miasta, nie stanowi tu zbytniego pocieszenia. Także tłumaczenia, iż samochodów z każdym rokiem przybywa, a parkingi nie są z gumy nie trafiają do kierowców. A może Straż Miejska lub Policja ma antidotum na tę sytuację? Na parkujące samochody? Na trawnikach. Chodnikach. Przed wejściami do klatek schodowych…

fot. archiwum

Jesteśmy na osiedlu „Gwarków”. Pod jednym z bloków, na samym końcu, stoi zaparkowany samochód. Nieco dziwnie, bo „na trzeciego”. Za szybą kartka z numerem telefonu. Jak nietrudno się domyśleć, jej adresatem są kierowcy dwóch pozostałych aut, które „ten trzeci” skutecznie blokuje. Podobno – dowiadujemy się o tym od przypadkowego kierowcy – na ulicy Wielkopolskiej to już norma. Z kolei o innej „normie” pisze internauta „Ziutek”: „Nie raz krążę po osiedlu VI pół godziny, czekając aż zwolni się jakieś miejsce, a w tym czasie w zasięgu wzroku jest 12 wolnych miejsc dla niepełnosprawnych. Czasem nie ma szans i trzeba na jednym z nich zostawić auto, a potem wyjść na spacer z psem i jeśli znajdzie się miejsce, to przestawić auto”.

Mówiąc szczerze, nie wygląda to najlepiej. Samochodów w naszym mieście przybywa, miejsc parkingowych – jakby mniej. Kierowcy parkują „na trzeciego”, wymieniają się numerami telefonów, niczym zwiadowcy patrolują swoje osiedla w poszukiwaniu wolnych miejsc. Na koniec pan „Ziutek” pozbawia nas resztek złudzeń: „W sprawie parkowania na kopertach nie ma wielu donosów, bo prawie każdy jest kierowcą i wie jak ciężko znaleźć miejsce do zaparkowania”. Czy trzeba jeszcze coś dodawać?

Osiedle Chrobrego. W pobliskiej hali trwa mecz siatkówki (to jeszcze zanim zaczęliśmy odmieniać słowo „pandemia” przez wszystkie znane nam przypadki – przyp. aut.). Samochody parkują niemal wszędzie. Na trawnikach. Chodnikach. Przed wejściami do klatek. „Jak najbardziej, możemy interweniować w takich przypadkach, ale najpierw czekamy na zgłoszenia od mieszkańców” – słyszymy w Straży Miejskiej. „Nikt się nie skarży?” – dopytujemy. „Nie ma zbyt dużo skarg” – odpowiada nasz rozmówca. Dziwne, bo my otrzymujemy takie sygnały. Nieustannie. Nie ma tygodnia, żeby ktoś nie alarmował nas o parkujących na trawnikach samochodach. Swoją drogą, dlaczego Straż Miejska nie ściga tego typu wykroczeń „z urzędu”? Ale zostawmy te rozważania na później. Bo nasz adwersarz wskazuje na jeszcze jeden interesujący aspekt. Jaki? Jego zdaniem częste kontrole „na szóstce” mogą odbić się rykoszetem w mieszkańców samego osiedla. „Tam jest strefa zamieszkania. Parkować można tylko w wyznaczonych miejscach. A przy braku tych ostatnich, kierowcy stawiają swoje pojazdy nie zawsze zgodnie z przepisami” – zauważa przytomnie.

Z profilaktyką też bywa różnie. Kiedyś patrol Straży Miejskiej pilnował placu autobusowego przed kopalnią „Zofiówka”, gdzie regularnie parkowali pracownicy pobliskiego zakładu. Z miernym skutkiem. „Jak tylko odjeżdżaliśmy, sytuacja wracała do punktu wyjścia. I plac zapełniał się prywatnymi samochodami” – relacjonuje nasz rozmówca. A może strażnicy nie byli zbyt restrykcyjni? Może zamiast o osoby korzystające z przewozów pracowniczych, bardziej troszczyli się o winnych tego stanu rzeczy? Jak powinna wyglądać kwestia proporcji w takich przypadkach? Tymczasem stąd już tylko krok do stwierdzenia, że każdy sam powinien zadbać o swoje bezpieczeństwo. Także o komfort parkowania. Wypowiadając te słowa, strażnik miejski posiłkuje się przykładem jednego z osiedli, którego administratorzy pomyśleli o zainstalowaniu szlabanów przed wjazdem na parking. Jego zdaniem takie rozwiązanie szybko znajdzie kolejnych naśladowców. W końcu chodzi o dobro spółdzielców.

Co na to wszystko Policja? „Policjanci coraz częściej wzywani są na interwencje związane z blokowaniem wyjazdu przed blokami mieszkalnymi. Tego typu zgłoszeniom towarzyszy niejednokrotnie zdenerwowanie blokowanych, którzy spiesząc się, nie mają możliwości swobodnego wyjazdu z parkingu. Wielu z tych sytuacji można by uniknąć, gdyby blokujący wczuli się w sytuację blokowanego i zostawiali za szybą informację z numerem telefonu. Pamiętajmy, że brak odpowiedniej ilości miejsc parkingowych nie jest wytłumaczeniem dla naruszenia przepisów. W przypadku podjęcia interwencji na drodze publicznej, w strefie ruchu lub zamieszkania – stróże prawa mogą ukarać kierowcę mandatem karnym, policjant może również usunąć pojazd na koszt właściciela” – dowiadujemy się w Komendzie Miejskiej Policji w Jastrzębiu-Zdroju – „Poza wymienionymi powyżej drogami przepisy te nie obowiązują, a postępowanie policjantów ogranicza się jedynie do grzecznościowego ustalenia miejsca zamieszkania właściciela pojazdu i powiadomienia go, jeśli jest to oczywiście możliwe, o zaistniałym problemie. Osoba zablokowana może taki pojazd usunąć z drogi, ale na własny koszt. O zwrot poniesionych kosztów może starać się na drodze sądowej”.

Jak na razie więc nie zanosi się na parkingową rewolucję w naszym mieście. Mało tego, nie ma widoków choćby na powolną ewolucję w tym względzie. I nawet gdyby ściągnąć do Jastrzębia-Zdroju byłego już burmistrza Nowego Jorku Rudolpha Giulianiego, rozłożyłby bezradnie ręce. Widoków na nowe miejsca parkingowe nie ma, a potrzeby są coraz większe. Konia z rzędem temu, kto wskaże tu idealne czy chociażby zbliżone do ideału, rozwiązanie. Powodzenia, drodzy Czytelnicy!

  1. Jastrzebie jest stosunkowo mlodym miastem w porownaniu chocby z Rybnikiem(800lat) ,a tam poradzili sobie pomimo gestej staromiejskiej zabudowy z parkingami,Ba nawet jest stacjonarny kilku pietrowy w centrum miasta.Problem jest w kreatywnosci ,madrosci decydentow .urzednikow administracj mieszkaniowych ,samorzadow danych miast.Po prostu Jastrzebie to ”wiocha”.Tu w wiekszosci sa ludzie naplywowi ,przyjechali za praca,i na pewno nie ma tej wiezi z regionem jak gdzie indziej.Byle sie utrzymac na stolku a potem to jakos….

    1. Tak. Brak myślących władz miasta. Terenów na parkingi podziemne lub wielopoziomowe jest dużo. Inwestorzy, którzy chętnie zarobiliby na budowie i utrzymaniu też są. Brak dobrej woli. Za to najmuje się odpłatnie firmę za ściągnięcie inwestorów…..

  2. Ten problem jest nawet na koplni gdzie coraz trudniej zaparkować ile razy juz miałem obdarty samochód . przewozy zlikwidowali i ludzie musza jeździć swoimi autami

    1. Rozumiem, że muszą jeździć prywatnymi autami. Dlaczego jednak nie umówią się i nie jadą w czterech lub pięciu jednym autem, tylko każdy osobno.
      Wracam koło z pracy i widzę wyjeżdżających z Zofiówki, przede wszystkim są to auta z samym kierowcą, rzadko w aucie siedzą osoby. Sami więc robicie sobie problem.

  3. Żaden inwestor nie chce nic postawić a przydał by się parking piętrowy z miejscami postojowymi pod wynajem lub wykup. Wrocławska późnym wieczorem także nie wygląda lepiej pomimo że jest dużo miejsc parkingowych to wszystkie zajęte. Dwa auta na mieszkanie lub więcej to już norma …

  4. Jest bardzo ciężko z parkowaniem. Ostatnio byłem świadkiem parkowania na chodnikach , pomimo że puste były miejsca wyznaczone. Auta parkowane to najczęściej właścicieli sklepików lub innych biznesmenów. Gdy zwróciłem uwagę że nazwa sama wskazuje iż jest to miejsce dla chodzących, to nie omieszkałem wysłuchać nieprzyjemnego komentarza. Chodniki mają inną podbudowę budowlaną i nie można na nie wjeżdżać i parkować sprzętem ważącym nie rzadko ponad 1,5 t. Stąd taka ich degradacja. Proszę o podejmowanie interwencji przez SM a nie przechodzenie obok jakby to było normalnością. Przecież chodniki wykonywane są z budżetu miasta czyli naszego wspólnego. Pozdrawiam wszystkich kierowców spacerujących po dzielnicy Zdrój, szczególnie w okolicach parku ( Kłos, Zahira).

    1. Na chodniku, pod warunkiem pozostawienia 1,5 m przejścia może parkować pojazd do 2,5t DMC, więc pana dywagacje nie znajdują uzasadnienia w przepisach…

  5. Nie oszukujmy się ale jak w bloku mieszka 2 klatki po 44 rodziny ,gdzie na jedno mieszkanie przypada 2-a , a coraz częściej nawet i 3 -y auta to nie jest realne aby zaspokoić popyt NA PARKING DLA WSZYSTKICH . Mąż musi do pracy ,żona też , a jeszcze warto wspomnieć że syn albo córka próbują się usamodzielnić .No i co z tym zrobić ? Nie wiem . Sam mam auto a mimo to nie potrafię zrozumieć kogoś kto wjeżdża na trawnik. Tym bardziej że nie jest on prywatnym nabytkiem przyznanym z zakupem mieszkania Uznaje to mówiąc po imieniu ; ; prostacki akt wandalizmu i braku szacunku dla ludzi z którymi się mieszka. Znam wszystkich w bloku jeżeli nie z nazwiska to z widzenia .Mogę powiedzieć że do niszczenia trawników przyczyniają się wciąż te same osoby które raz spróbowały i nie poniosły żadnych konsekwencji. ( czyli dostali niepisane pozwolenie ) Jako użytkownik auta mnie też dotyka ten problem .Nikomu z tego powodu nie wjeżdżam na prywatną posesje CHOCBY NA TRAWNIK.( Tam inaczej traktuje się własność) W Czechosłowacji inaczej do tego podchodzą i tam można sprawdzić jak to działa .Oni tez mają auta i piękne skwerki o których my możemy pomarzyć . Czy jak kupię sobie tira ? ,albo kampera ? To miasto i administracja powinna mieć z tego problem? Przecież to Ja nie będę miał gdzie zaparkować. Na Arki Bożka pod lasem jest wolny parking. Co z tego ? Jak wszyscy chcą pod blokiem. Nawet na targ, to przez przystanek autobusowy przejeżdżają bo po drugiej stronie to już za daleko. Władzo ale nas rozpuściłaś .Dobrobyt chyba nas zepsuł ! Odebrał to co kiedyś nazywaliśmy szacunkiem, sprawił że staliśmy się egoistami . Czy jeszcze będzie jak kiedyś DOBRZE ? Mieliśmy mniej a było i to nieprawdopodobne ; jakby LEPIEJ

    1. Dżordż Lowerboj

      “No i co z tym zrobić ? Nie wiem .”

      Ale ja wiem.

      Wystarczy wprowadzić przepis, że wolno eksploatować samochody tylko co najwyżej pięcioletnie. Wszystkie starsze zezłomować ze skutkiem natychmiastowym. A co w przypadku, kiedy kogoś nie będzie stać a nowe auto? Wówczas pozostanie korzystanie z komunikacji miejskiej. Przewoźnik zarobi, środowisko odetchnie. Same plusy. Samochód ma być dobrem luksusowym. Poza tym Poacy katolicy nie dorośli do miana kierowców. Przede wszystkim ci często pod wpływem.

      1. A ty głąbie nie dorosłeś do pisania bo tylko obrażasz ludzi, tak w Polsce tylko katolicy piją i tylko katolicy powodują wypadki, taką tezę mógł postawić tylko zaszyty lewak z pod znaku kolorowej szmaty

  6. Odpowiedz jest prosta. Jest mozliwosc zwiekszenia ilosc miejsc do parkowania,Tylko jest problem z tymi od ktorych zalezy decyzja,Kompletnie nic z tym nie robia t zn urzad miasta i same spoldzielnie ,ktore nie dbaja o tych swoich spoldzielcow dzieki ktorym egzystuaja.Tak im jest wygodniej ,nic nie robic.Dlaczego nie zrobi sie miejsc parkowania poprzez za budowe zatok na ulicach,Chociazby na ulicy Zielonej .gdzie mozna maksymalnie powiekszyc miesca parkingowe.Na calej dlugosci ulicy Zielonej mozna to wykorzystac .Tak samo jak w innych miejscach miasta,Podobnie jak MOSIR ograniczyl a wrecz ogrodzil mieszkancom ulicy Zielonej miejsca do parkowaniw wokol stadionu.Dawno powinien byc zlikwidowany stadion ,od poczatku niedokonczony,a w miescu byc wykorzystany na miejsca parkingowe , co bardzo by rozwiazal problem mieszkancow.Jastrzebia.Ale nikt sie tym nie zajmuje, urzad sie nie zajmuje problemami i administracje osiedli nie spelniaja swojej roli ,ktore powinne sie tym zajac .

  7. Urzednicy skupieni sa na inwestycjach w siebie (za pieniadze podatnikow, oczywiscie). Mieszkancow to maja daleko w…

    1. Większość terenów, gdzie są problemy z parkowaniem to własność Spółdzielni Mieszkaniowych. Czyli pisząc o urzędnikach myśli pan o Zarządach Spółdzielni?

    2. Ciekawe jakie inwestycje ma Pan na myśli?
      Żenujące jest niestety myślenie niektórych z nas. Może rzeczywiście urzędnicy powinni przestać myśleć o mieszkańcach to zauważyłby Pan i reszta mieszkańców, która też podziela takie poglądy różnicę. Proponuję przeprowadzić się do miast gdzie rzeczywiście się nic nie robi. Pozdrawiam

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Badania prenatalne

Badania Prenatalne NFZ.
Wyliczenie ryzyka możliwości
wystąpienia chorób genetycznych,
wykluczenie wad rozwojowych płodu,
potwierdzenie dobrostanu płodu.

Czytaj więcej »

Kancelaria Rachunkowa

Prowadzenie ksiąg rachunkowych,
podatkowej księgi przychodów i rozchodów,
ryczałtu ewidencjowanego,
usług kadrowych,
sporządzanie deklaracji,
weryfikacja dokumentów.

Czytaj więcej »
Przewiń do góry
Poprzedni
Następny