„Oby lał deszcz cały dzień!”

Zagubieni w cmentarnych labiryntach mieszkańcy, świetlne girlandy „made in China” pulsujące w rytm ich przyspieszonego tętna, firmament gorączkowych myśli – zwieńczony chwilą ulotnej zadumy. Tak niewiele potrzeba nam do przekonania, że spełniliśmy swój coroczny obowiązek. Podobnie jak handlowcom, których niewyszukane towary piętrzą się przed cmentarzem. Nasz wzrok pada na wejście do nekropolii. Niepozorna brama zaprasza nas do środka. A przepływający alejkami tłum tężeje z minuty na minutę. Czy niebawem uroczystość Wszystkich Świętych będzie wyglądać tak jak w jednej z największych galerii handlowych w regionie? Jak cmentarny jarmark? Rewia mody? Urągające cepeliadą targowisko próżności? A może ten scenariusz już się wypełnił? Ponieważ zjawisko, o którym piszemy, rośnie na sile, postanowiliśmy przypomnieć tekst „dedykowany” temu tematowi. Obawiamy się, że od tego czasu niewiele się zmieniło...

fot. archiwum

Wtorkowe święto prowokuje do przemyśleń o naszej religijności, sposobie, w jaki pielęgnujemy pamięć o tych, którzy odeszli, ale przede wszystkim stawia nas przed niełatwym dylematem, co wybrać – ciało czy duszę? Na jednym z ogólnopolskich portali informacyjnych pojawił się swego czasu wpis, który idealnie ilustruje rozterki odwiedzających groby bliskich.

A zatem przytoczmy go: „Niestety, zaczyna się coroczna gehenna zwana Świętem Zmarłych. Wylewająca się pycha, bogactwo, rewia mody. Parkowanie nowej fury najlepiej przy grobie – to już obowiązek. Nowe futerko, kozaczki, mini i fryzurka za kilkaset złotych. Wielki znicz, nie, przepraszam, jeszcze większy, musi być ogromny, bo nie daj Boże sąsiad będzie miał większy! Kwiaty, ach te piękne kwiaty! I znowu ktoś za ludzką głupotę kupi nowego mercedesa. Ilu zginie w wypadkach, ilu przejdzie zawał? Nieważne, ważny jest duży, drogi znicz… A może i jeszcze większy. A jutro? Cóż, wrócimy do szarej rzeczywistości. Babcia, gdzie babcia ma grób?! Eee… nieważne… Ważne, że był wielki znicz, ciocia mówiła, że większy niż u Bolka obok, poza tym my przyjechaliśmy nowszym autem, a Grażynka miała takie piękne kozaczki… Oby szybko minął ten najgorszy, najgłupszy dzień w roku, oby lał deszcz cały dzień, a samochody utknęły gdzieś w drodze z dala od cmentarzy. Może wtedy jako normalny człowiek przejdę się z parasolem na grób wuja, babci i dziadka, pomyśleć o nich. Powspominać, a nawet uśmiechnąć się… Zaraz, ale chyba robię tak na co dzień i niekoniecznie na jarmarku 1 listopada…”

Czy trzeba dodawać coś więcej?

A propos handlowców, którzy w pocie czoła zarabiają na „nowe mercedesy”. Co ciekawe, ci ostatni od lat mamią nas nadzieją Wiecznego Zbawienia, którą z iście szatańskim pomyślunkiem przebierają w szatki nikomu nie potrzebnych gadżetów. Świetlnych mieczów, monstrualnych rozmiarów zniczy, kwiatów strzegących dostępu do wypolerowanych naprędce nagrobków… Wsłuchani w głos dwulicowych proroków – bo do takiej rangi urastają spece od marketingu – zapominamy, czym tak naprawdę jest uroczystość Wszystkich Świętych. Ale może jest nam to na rękę? Może potrzebujemy tego blichtru? Może przemierzając dostojnym krokiem cmentarne uliczki, czujemy się lżejsi o balast ciążącej nam tradycji? Może, może, może…

Z drugiej strony, kto nam zabroni? W końcu życie to niebezpieczny żywioł, za każdym rogiem czai się komornik (a nie „anioł z Bogiem”, jak śpiewa jakaś egzaltowana wokalistka), a młodzieńczy entuzjazm uleciał z nas jak opary naiwnych wyobrażeń o życiu. Przydałaby się więc jakaś nadzieja. Przynajmniej jej namiastka. I w tym momencie nasz wzrok pada na to, co namacalne, co świadczy o naszym statusie materialnym, naszej zaradności. „Nowa fura, futerko, kozaczki, największy znicz na cmentarzu…” Rachityczna bramka podstępnie wciąga nas na teren cmentarza. Przepływający tłum tężeje z minuty na minutę. Gość z okazałą „Omegą” na ręku, stado likaonów – młodych wyrostków, zachowujących się niestosownie do sytuacji, nobliwa dama ze skomplikowaną siecią zmarszczek na szyi i efektownym kapeluszem na głowie. Zmysłowa panienka w skórzanych spodniach i budzącej respekt panterce ugina się pod ciężarem niesionych zniczy. Za nią para „rozmodlonych ochroniarzy”: piękna i bestia, filigranowa szatynka i zwalisty King Kong.

Potem schodzimy na poziom -1 naszej wędrówki po cmentarzu, czyli do Hadesu. Teraz nie powinniśmy mieć już złudzeń, że to świat pozagrobowy, królestwo zmarłych, którzy tylko dzięki naszej pamięci mogą na krótko wskrzesić w sobie życie. Powiedzmy sobie szczerze: coś się z nami porobiło, poprzestawiało w głowie, sprowadziło nas spektakularnie do parteru. Jesteśmy jak ten dąb w ogrodzie – pusty w środku, w którym dzieci chowają się przed wzrokiem dorosłych. Niby mamy korzenie, swoje miejsce na ziemi, ale gdzieś tam, pod powierzchnią gestów i wyuczonej ogłady, nawiedzają nas męczące przeciągi. Taki syndrom „wydrylowanej śliwki” to coraz częstsza choroba naszych czasów. I nie ma się co oszukiwać, że wypełnimy tę pustkę największym zniczem na świecie. Bo cmentarny jarmark przeminie, a to, co zostanie, będzie najwiarygodniejszym świadectwem naszej siły!

  1. Na szczęście świeciło słońce,pogoda dopisała.Każdy kto tylko chciał mógł odwiedzić groby swoich bliskich.Postawić symboliczne światełko, postać w zadumie ,powspominać,pomodlić się,może popłakać z tęsknoty wszystko można,bo to ich święto WSZYSTKICH SWIĘTYCH. Nasi zmarli bliscy z nimi obcują,goszczą u nich, szykują dla nas miejsce,mieszkanie żeby kiedyś być znowu razem .Może ktoś zaraz powie bzdury piszesz, bredzisz,opowiadacz bajki .Mów co chcesz ja tak to widzę i jest mi lżej.Tęsknota za bliskimi jest ogromna.Wizja ponownego spotkania trochę koi ból.Nie będę się czepiała autora,który pisze jak widzi to święto.Pisz co chcesz pluj na wszystkich i wszystkich, to jest twoje zdanie.

  2. Autor opisał swoje smutne wydrylkowane życie , włożył ludzi do jednego wora, utknął w latach 80 w futrach z nutrii i sądzi, że reszta też tak żyje jak on. Durny artykuł. Jeśli pod cmentarzem stoją budki z pączkami, czy kawą, to nie widzę w tym nic złego, bo czasem ludzie jadą daleko na groby i nie mają gdzie się zatrzymać. Sam czasem jadę 3 godz.

  3. Co za artykuł !
    Kto pisze takie bzdury czyżby mały człowieczek z lewackim poglądem ,człowieku takie ubiory to były modne w latach 70 ,kozaczki ,futerko ,kok ,kapelusik czyżby nasz redaktorek chciał żeby ludzie chodzili w workach a może z listkiem na głowie i na dole !
    Jest święto ! Większość ludzi pamięta o swoich bliskich pali znicze ,stawia kwiaty,
    na grobach ,czyżby twoja nienawiść była tak wielka że plujesz jadem na to święto !
    Co do handlujących niech ludzie handlują i zarabiają pieniądze na swoje utrzymanie to jest ich praca ,
    nie popieram handel balonami czy słodyczami ,
    Redaktorek myślał że jest inflacja i ludzie będą chodzić smutni ,będą płakać ,będą przynosić świeczki nie znicze ,trawkę z łąki zamiast pięknych kwiatów a tutaj na cmentarzach widać bogactwo i to się nie podoba ludziom takim jak Ty.

  4. Zgadzam się że to jeden z najgłupszych artykułów jaki tutaj czytałem. Czasami odnosi się wrażenie że autor leczy własne kompleksy, ubierając w nie wszystkich dookoła. Jednocześnie próbuje wyśmiać bardzo stare tradycje ( „pańska skórka” została nawet wpisana na listę produktów tradycyjnych) „turecki miodek” czy „szczypkę”. Wiem że budkę z hot-dogami czy świecące balony trudno zaliczyć do tradycji. Też mnie to dziwi. Ale każdy chce zarobić. Niekoniecznie na „nowego mercedesa” czy „futro dla damy”. Skoro jest popyt, jest i podaż. Nie chcesz, nie kupuj. Co do ubioru. Przecież to święto. Odświętny ubiór to też forma szacunku. Artykuł zakompleksionego człowieka, który ma za złe wszystko i każdemu. Najlepiej gdyby przed drewnianą furtką cmentarza zawodziły płaczki, ludzie przychodziliby w workach pokutnych a na brudnych i zarośniętych grobach nie stawiali nic. Bo nawet najmniejszy znicz mógłby okazać się większy od znicza sąsiada. Bardzo to niemądre.

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Również warto przeczytać
"Nie chcemy takich wrzodów..."
5e9d3d72
W ostatnim wydaniu gazety „Twoja Spółdzielnia” zająłem się tematem patologii. Patologia z narkotykami w tle. To nie tylko indywidualne zażywanie narkotyków, to również dilowanie, awantury pod wpływem substancji psychotropowych, zagrożenia...
Beton i jeszcze raz beton...
IMG_20221123_130005
„Od kilku lat trwa rewitalizacja Parku Zdrojowego. Wydano miliony złotych. Ale czy efekt końcowy będzie oczekiwany przez mieszkańców?” – zastanawia się nasz Czytelnik. „Już teraz widać, że jest to tak...
Gdzie parkować?
e2ddd999
„Gdzie parkować?” Do kogo tak naprawdę zaadresować to odwieczne pytanie? I czy udzielone odpowiedzi zadowolą jeszcze kogokolwiek? Fakt, że problem ten dotyczy nie tylko naszego miasta, nie stanowi tu zbytniego...
Dlaczego piesi giną na pasach?
35-692857
Gdzie przechodzący przez jezdnię powinien bać się o swoje życie? I to do tego stopnia, żeby w myślach gorączkowo „klepać zdrowaśki”? No cóż, może wydać się to nieco kuriozalne, ale...
"My, jako policja, służymy ludziom..."
66-709479
„Głównie chodzi o to, żeby mieszkańcy poczuli, że mają wpływ na swoje bezpieczeństwo, a my, jako policja, służymy ludziom…” Te szczególne słowa wybrzmiały swego czasu w sali jastrzębskiego magistratu i...
A patriotyzm?!
b57fabfc
Kilka miesięcy temu obchodziliśmy rocznicę Powstania Warszawskiego. Przed nami, już za kilka dni, Narodowe Święto Niepodległości. A gdzieś w tle – pytanie o patriotyzm. Co tak naprawdę dla nas znaczy?...
Przewiń do góry