Po szychcie chwytają za piły i młotki

Pracują na dole, każdy w swoim oddziale, a po szychcie, na tydzień przed Wigilią, chwytają za piły, młotki i biorą się za robotę. W taki sposób w kopalnianych cechowniach powstają bożonarodzeniowe stajenki.

fot. KWK Mysłowice-Wesoła (archiwum)

W tym roku jedną z najpiękniejszych wykonali górnicy z kopalni Mysłowice-Wesoła. Przedstawia postacie pasterzy witających nowo narodzone dziecię. W tle można dostrzec lampę górnicza, wokół choiny, zwierzęta domowe i gwiazdy betlejemskie. Do szopki prowadzą tory kolejki spągowej.

Trudno wyobrazić sobie Bożego Narodzenia bez stajenek. Są one częścią naszej kultury. Kiedyś „betlejka”, czyli typowa śląska stajenka, gościła niemal w każdym domu, a już na pewno w górniczej rodzinie. Biedniejsi zdawali się na własne siły i sklecali ją z drewna i słomy, bogatsi zaś zamawiali u stolarzy. „Betlejka” przypominała wyglądem pasterski szałas bądź skalną grotę. Daszek zrobiony był ze słomy. Nad nim umieszczano gwiazdę zatkniętą na druciku przyczepionym do daszka – drogowskaz dla Trzech Króli. Najczęściej Świętej Rodzinie towarzyszą zwierzęta domowe, baranki i wół. Z czasem do tej trzódki dołączył wielbłąd.

Jest wreszcie jeszcze jeden, jakże charakterystyczny zwyczaj związany ze śląskim Bożym Narodzeniem, mianowicie kolędowanie. „Herody”, czyli przedstawienia odgrywane przez amatorskie teatrzyki, zdobyły popularność w XIX wieku. Skład „herodów” nie był stały, występowali w nich jednak najczęściej: Herod, żołnierz, anioł, śmierć i diabeł, czasem Turek, Żyd i rycerz. Jedni prowadzili żywe zwierzęta, inni przychodzili z gwiazdą, niektórzy z turoniem.

Łza się w oku kręci… (źródło: nettg.pl)

    1. No chyba już trochę górnictwo poszło “do przodu”. Może XIX i XX wiek lata 60-te. Takie coś to Wieliczka i Guido. Ale w Guido już kombajny, kołowroty i kolejki można zobaczyć. Więc może te młotki i piły nie tak “non stop”? Niech się jakiś hajer przodowy odezwie…

          1. Widać po składni i po szyku zdania, kto zacz… Jeszcze tylko zacznijcie błędy ortograficzne robić – i wszystko będzie jasne kto Rysiek, a kto rysiek.
            A swoją drogą: Żal d… ściska? Jakaś taka chrześcijańska, czysta i naturalna zawiść ludzka? Bravo!

        1. Tak, tak. Ja w drewutni taż mam siekierę, a w gospodarczym piły przeróżne (“analogowe”, spalinowe i elektryczne), narzędzia wszelkiej maści (w tym parę młotków, i to nie takie jak tu piszą, próbując mnie zdyskredytować).

        2. cyt: “…Więc może te młotki i piły nie tak “non stop”?…”
          rzeczywiście tylko non-stop młotki i piły? No to nie ma co się dziwić TWOJEMU pyrlikowemu górnictwu…
          cyt:”…bez młotków i pił nie zrobisz nic…”
          Taaak, u mnie w derwutni i na ogrodzie też… bez piły ani rusz… to nie znaczy, że tylko tym pracuję w ogrodzie.
          Panie znafco… prosiłem o wypowiedź PRAWDZIWEGO hajera, a nie trola.

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry
radiator
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?