Problem z żywym karpiem w mieście?

fot. pixabay

W tym roku tylko 26,6 procent Polaków kupi przed świętami żywego karpia – wynika z sondażu IBRiS dla fundacji Compassion Polska, która apeluje do ministra rolnictwa o całkowity zakaz sprzedaży żywej ryby. Jak wskazują przedstawiciele fundacji, cytowani przez Polska Times, zwyczaj sprzedawania żywego karpia – rozpowszechniony w naszym kraju dopiero w drugiej połowie XX wieku – zdecydowanie traci swoją popularność.

Co ciekawe, każdy, kto odwiedził dzisiaj miejskie targowisko przy ulicy Arki Bożka, musiał poczuć się cokolwiek skonsternowany. Dwa funkcjonujące mniej więcej od początku grudnia stanowiska z żywymi rybami zamknęły swoje podwoje, pozostawiając potencjalnych klientów z uczuciem, wznieśmy się na wyżyny dyplomacji, „rybiego niedosytu”. Jak zauważa Marek Krakowski, dyrektor Jastrzębskiego Zakładu Komunalnego, opisana sytuacja nie jest pokłosiem decyzji, podejmowanych przez zarządzających targowiskiem. Już bardziej, co sugeruje w rozmowie z naszym portalem, deficytem żywych ryb na rynku.

„Lepiej późno niż wcale. Karpie powinny być zabijane na terenie stawów, zaraz po odłowieniu. I do chłodni. Bez tego wożenia i dręczenia. A krowy i świnie powinny mieć dostęp do wybiegu, a nie że są całe życie trzymane na uwięzi, po dachem. Do tego bez faszerowania ich antybolami i sterydami, bo one drastycznie psują jakość mięsa” – zauważa niejaki „Smakosz”, którego cytuje Polska Times.

    1. Ja kupuję tylko żywe karpie i po powrocie do domu je sprawiam. Cirka 10 dużych karpii. Filety to że śledzia, co najwyżej. W oleju.

  1. Spadł śnieg. 8:00 – Ulepiłem bałwana. 8:40 – Przechodząca feministka spytała, czemu nie bałwankę. 8:43 – Ulepiłem też bałwankę. 8:50 – Inna feministka poskarżyła się na fakt, że bałwanka ma piersi – w końcu to uprzedmiotowienie kobiet. 8:54 – Para gejów z naprzeciwka przyszła ponarzekać, czemu nie ulepiłem dwóch bałwanów jednak. 9:02 – Transseksualista/tka/ „osoba” spytała, czemu nie zrobiłem po prostu bałwoosoby z doczepianymi i odczepianymi częściami. 9:15 – Weganie z sąsiedztwa wpadli z awanturą, iż marchewka to jest ich żywność, a nie nos dla bałwoosób. 9:22 – Nazwano mnie rasistą, gdyż śnieżne postaci są zbyt białe. 9:31 – Mój bliskowschodni sąsiad przyszedł z żądaniem, bym natychmiast ubrał bałwankę. 9:40 – Przyjechało czternaście radiowozów policji, gdyż studenci z pobliskiego uniwersytetu poczuli się urażeni całą sytuacją. 9:42 – Feministka z sąsiedztwa złożyła drugą już skargę – tym razem na miotłę u bałwanki, gdyż przypisuje ona stereotypowe role płciowe. 9:48 – Przewodniczący miejskiej komisji ds. równości przyszedł i zagroził mi eksmisją. 9:55 – Pokazała się ekipa z telewizji, zadawali mi pytania, czy jestem w stanie wskazać różnice między bałwanem a bałwanką. Odpowiedziałem, iż śnieżne „kule”, co chyba się im nie spodobało. Następnie o godzinie 10:00 pokazali mnie w TV oraz nazwali seksistą. 10:10 – Przyjechała opieka społeczna. Spytali, czy mam jakichś wspólników, po czym odebrali mi dzieci. 10:19 – Skrajnie lewicowi demonstranci, urażeni wszystkim, urządzili marsz na mojej ulicy, domagając się natychmiastowego aresztowania mnie i skazania mojej skromnej osoby. 11:00 – Pojawiłem się w największych mediach na całym świecie jako rasista, seksista, homofob, człowiek podejrzewany o terroryzm, który wykorzystuje pogodę do rozsiewania nienawiści i niepokojów. W południe śnieg stopniał.

    1. To byłoby zabawne, gdyby nie było prawdziwe. Oczywiście ująłeś to w całość. Ale tak właśnie atakują i niszczą naturalny porządek rzeczy lewackie organizacje, media i ich pożyteczni id.oci…

  2. Nie wolno ustąpić przed zapędami faszystowskich (lewackich) i międzynarodowych organizacji, opłacanych przez banksterów!!!
    Eko-faszyzm w natarciu: ratujmy karpie. A na odwrocie: mordujmy dzieci… (te same persony krzyczą o legaluzacji tzw. aborcji).
    Co za obrzydliwe czasy…

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry