Przewodnia siła narodu…

Pamiętam jak przez mgłę. Był chyba rok 1988. 1 Maja zbliżał się wielkimi, czerwonymi krokami. Byłem wtedy na tyle nieuświadomiony politycznie, że ten nachalny, internacjonalistyczny bełkot nie robił na mnie większego wrażenia. Armie Układu Warszawskiego prężyły muskuły, przywódcy bratnich krajów przemawiali jak natchnieni, a ja i moi nieodżałowani kumple mieliśmy to… w głębokim poważaniu. Delikatnie mówiąc. Przemierzaliśmy aleję Piłsudskiego, która wtedy nazywała się zupełnie inaczej, mieliśmy rozbiegane oczy, podziwialiśmy przedstawicieli klasy robotniczej, i pochłanialiśmy lekką jak powietrze cukrową watę. Było piękne, umiarkowanie ciepłe, majowe przedpołudnie…

fot. J. Żak

Pana Kazika, tego, który sprzedawał watę, pamiętam po dziś dzień. Sumiasty wąs a la Wałęsa, nieskazitelna biel wykrochmalonego fartucha i nieprzejednana antykomunistyczna postawa. Czasami myślę sobie, że był kimś w rodzaju lokalnego wieszcza. Przewidział (podobno) upadek „komuny” jeszcze długo przed wprowadzeniem stanu wojennego. Potem „uświadamiał” nas, niespełna dziesięcioletnich chłopaków, że zastany świat niebawem zawali się, a my, wówczas jego jedyni słuchacze, kiwaliśmy bezmyślnie, ale i z nieudawanym podziwem głowami. „Mówię wam chłopaki… Jeszcze kilka lat i to wszystko pier…nie z hukiem!” – nie przebierał w słowach. Nawet się biedaczysko nie domyślał, że rok później przy idealnie okrągłym stole usiądą przedstawiciele zwaśnionych stron i unieważnią zastaną rzeczywistość.

Ale wróćmy z powrotem do roku 1988. Bo oto aleję „niePiłsudskiego” zaczyna wypełniać przewodnia siła narodu w całej swojej niepojętej różnorodności. Górnicy, powściągliwe jak audycja dla rolników pielęgniarki, milicjanci, przy których strażnik Teksasu to nieokrzesany sztubak, kosmonauci (ci ostatni koniec końców okazywali się górniczymi ratownikami), karatecy (co to za grupa zawodowa?), specjaliści od budowy łodzi, choć z Jastrzębia-Zdroju do morza jest kilka ładnych kilometrów. Łooo, matkooo! Po prostu zapierało mi dech w piersiach. „Wciągałem” kolejną cukrową watę, machałem jak oszalały biało-czerwonym proporczykiem (w drugiej dłoni powiewał biały gołąbek) i nie miałem bladego czy też innego koloru pojęcia, że za 25 lat ta impreza stanie się równie egzotyczna co obchody, dajmy na to, Puczu Janajewa z 1991 roku.

A teraz co? Co zostało z tamtych lat? Jakieś żałosne popłuczyny? Od wielu lat 1 Maja karkówką z grilla i piwem stoi. Współcześni przedstawiciele świata pracy, a może raczej świata poniżenia i wyzysku, ci wszyscy specjaliści od strategii marketingowych, asystenci, telemarketerzy, doradcy finansowi, nie do końca uczciwi pracodawcy, oni wszyscy jak jeden mąż stłoczą się wokół wielkiego węglowego grilla. Chociaż nie, przecież mamy pandemię, a więc nie stłoczą się! Ale to już temat na osobną „pogawędkę”.

I znowu mamy rok 1988 i aleję mojej młodości. Pani Basia, nasza wychowawczyni, sprawia wrażenie przejętej swoją rolą. W stojącym nieopodal samochodzie wszelkie, nieosiągalne wówczas w kraju nad Wisłą, dobra. Kiełbasa zwyczajna (zwyczajnie bezkonkurencyjna), czekoladowe batoniki z cieszyńskiej Olzy (niebo w gębie!), Prince Polo (wówczas jeszcze nikt nie wymawiał tego „prins polo”) i w pakiecie piwo – w małych zgrabnych butelkach.

A propos PRL-u. Na czym polegał fenomen kraju naszych dziadków, rodziców, może nawet nas samych? Bo uprawiana po 1989 roku propaganda próbowała wmówić nam, że wszystko, co korespondowało w jakiś sposób z Polską Ludową było złe. Puste sklepowe półki, milicjanci pałujący obywateli na ulicach, jałowe przemówienia państwowych przywódców. Oto kadry najczęściej przywoływane przez piewców „nowej” Polski. Ale wkrótce okazało się, że naród tęskni za PRL-em. Za stałą pracą, elementarnym poczuciem sprawiedliwości (nawet jeśli ta ostania sprowadzała się do hasła „wszystkim po równo”), ba, nawet kolejkami, w których kwitło życie towarzyskie.

I chyba nie ma się co dziwić naszemu kochanemu narodowi.

Adam

  1. Stary człowiek i ......

    Nie wiem kim Wy byliście za “komuny” że tak Wam żle było??. Bo normalnego obywatela nikt nigdzie nie ruszył. Przeżyłem i mile sobie wspominam imprezy sąsiedzkie co soboty, ogniska i śpiewy. Sąsiadowi się klucze dawało żeby kwiatki podlewał, a my nad morzem. Nikt nikomu nic nie ukradł. Nie widziałem tych mrożących krew w żyłach akcji MO z biciem niewinnych. Bójka po dyskotece to norma, ale wystarczył jeden dzielnicowy i spokój jak makiem zasiał. Nawet pałki od raportówki nie musiał odpinać. W stanie wojennym jak miałeś pieczątkę w dowodzie, że pracujesz nic Ci nie zrobili. Jedynie lenia wywozili kilka kilometrów za miasto bo mu się robić nie chciało. Niby nic nie było, a żyło się dużo lepiej niż teraz……bez stresu, bez “wyścigu szczurów”, bez pogoni za kasą.
    Żle mieli jedynie konfidenci, obiboki i kombinatorzy……szarakowi nic nie groziło.
    A to co Wam młodym teraz wmawiają o komunie to z palca wyssane. Tak żle miało może z 1% społeczeństwa co nie umiało się dostosować. Czasami mówię, komuno wróć bo zginiemy w tym bajzlu jaki nam zafundowała demokracja.

    1. Wiesz jak rozmawiam z kolegami w moim wieku..oni wczasy w Bułgarii,na Węgrzech,wschodnich niemczech,czechoslowacji,a ja w Beskidach,albo u babci….oni do tej pory się chwalą ze zwiedzali demoludy..bo starzy nalezeli do jedynej slusznej partii…dzis ,o parodio znów popieraja jedynie prawdziwa partie….zwykli ludzie musieli pracowac na takich jak oni ty,zeby mogli balowac…pozdrawiam

      1. Stary człowiek i ......

        NIGDY nie należałem do żadnej partii, do ŻADNYCH związków. Nie jeździłem za granicę za komuny a po Polsce.
        Widzę, że ty jesteś z tych 1% którym nic nigdy nie będzie się podobało. Choćby było całe ze złota to i tak będzie beee. Jedynie marudzenie wychodzi ci najlepiej.

        1. Nie ,nie wiem ile masz lat,kim byles, jeżeli masz tyle lat50-56,to co piszesz jakos do mnie nie dociera,przezylem ,widzialem, zwykły robol,ijego dzieci nie mialy sie tak dobrze,jak to opisuja ci co tak chwalą komunę.no chyba że..i będę to powtarzał z uporem maniaka,nie bylem za pzpr…i nie jestem za postpzpr czyli p..s,nie jestem za po ,jestem za normalnym krajem,bo tamci poszli za osmiorniczki za 30zl a ci daja sobie premię po 30 tys,i cale rodziny w spółkach, obudź sie ,bo kupili cie za 500+ i za inne odebrane innym profity byle by oglupiac takich jak ty..kiedys to zrozumiesz..oby nie za późno…i wcale nie jestem na nie ze wszystkim… patrzę , myślę,i nie daję się kupić jak niewolnik za jakies +,13,14,i inne bzdury o mieszkaniach samochodach Elektrycznych ,tobie ochłapy jak paserowi a oni pławią sie w tym co tobie obiecaja..pozdrawiam

    2. Brawo nic dodac wszystko sie zgadza najlepsza parodia to jest ta z ta niby wolnoscia wmawiaja ludzia ze za komuny nie bylo wolnosci ale wszystko bylo mozna robic nic nikt nikomu nic nie zakazywal natomiast mowia ze teraz jestesmy wolni tak wolni jak nic nie mozna wszystko zakazane od i cala wasza wolnosc co zescie robotnicy wywalczyli cwaniaczka

    3. Zle moze nie bylo, ale dobrze tez nie. Masz troche wyidealizowany obraz z przeszlosci, ale to normalne. Mozg czlowieka dziala wybiorczo.

    1. Widać żeś stary..lub twoi byli w pzpr,ze tak chwalisz… podejrzewam ze tak samo chwalisz teraz tez ta partię co zaczyna się też na p…. Tylko ubrali sie w inne szaty i o dziwo zmienili lenina na ry…….no cóż komuna wróciła tylko pod inną nazwą….

      1. Edek z fabryki kredek

        Normalny Ty chyba wlasnie nie Normalny jestes no oczywiscie najlepiej bylo za Powcow co rozkradli wszystko a pieniendzy nie ma i nie bedzie i co nam zrobicie teraz jak sie zlodziejstwo ukrocilo to Ci to nie pasuje za robote sie wez tak normalnie

    2. Trzeba isc z duchem czasu! Trzeba miec te umiejetnosc przystosowania sie, a nie zyc tymi upiekszonymi wspomnieniami!

  2. to było narzucone święto;byliśmy jeszcze dziećmi;trudne czasy i niestety zakłamane;stalinizm trwał jeszcze po smierci Stalina do 1956r;wszechobecna propaganda;po czasach wojny ludzie chcieli żyć spokojnie;wielu akceptowało “pokój i socjalizm” i demokracje tzw.ludową;ale w wiezieniach przybywały tysiące ludzi “wrogów ustroju” i” bandytów”;i trzeba było uważać co się mówi i do kogo….elita była wyniszczona obiema okupacjami/choć oficjalnie była tylko jedna-niemiecka/;po wojnie ludzi z wyższym wykształceniem było tylko ok.60 tysiecy;potem PRL wyniszczył ‘klasę” ziemiańską,rzemieślniczą,upaństwowił to co pozostalo niezniszczone po wojnie; w imieniu wiodącej siły narodu czyli klasy robotniczo-chłopskiej/po likwidacji “kułaków”/;i szliśmy w pochodach-z okazji “nowego święta” okazując “radość’;i był wolny dzień! tak jak przed wojną w ZSRR i III Rzeszy

  3. Adam świetnie przekazana prawda .Nie rozwijam tematu bo przegram z tymi ,którzy za chwilę się włączą i dzisiaj mają np.35lat życia,,reprezentują inne wartości, i tą krytykę tamtych lat i zwalanie na nas ,którzy jakby nie było musieliśmy w tym uczestniczyć.Pozdrawiam.

    1. Dzis mamy prl bis…wystarczy
      trzeźwo popatrzeć…..ta sama propaganda sukcesu…jest tak dobrze że jeden drugiego by w łyżce wody utopił…. przeżyłem komunę, mam nadzieję że tą propagandę też jakoś przeżyję….pozdrawiam normalnych….

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Geodezja

Sporządzenie mapy do celów projektowych,
aktualizacja mapy zasadniczej,
inwentaryzacja powykonawcza budynków i przyłączy,
wytyczenie budynków,
podział nieruchomości.

Czytaj więcej »
Przewiń do góry
Poprzedni
Następny