Ratunek dla skłóconych małżeństw?

Powoli kończy się era rozwiązywania sporów wyłącznie na podstawie wyroków sądowych. Świat już dawno, bo w latach 70-tych, wkroczył w etap ich ugodowego finalizowania, wykorzystując do tego celu instytucję mediacji. Mediator to rzetelnie przygotowana do wykonywania zawodu osoba, neutralna, nie zaangażowana w konflikt, która pomaga stronom dojść do porozumienia poza salą sądową. Ugoda zawarta przed mediatorem, zatwierdzona przez sąd, ma moc prawną ugody zawartej przed tym sądem. Również polskie prawodawstwo stwarza podstawy do wykonywania zawodu mediatora sądowego.

„Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości skłócone małżeństwa przesiądą się z kozetki w gabinecie u psychologa na twarde, mediacyjne krzesło…”

Bagaż doświadczeń

Mediacja sprowadza walkę między ludźmi do walki z problemami, nie zaś bezmyślnego eskalowania konfliktu. Mediator rozładowuje napięcie, pilnuje, aby rozmowa nie zeszła na niewłaściwy tor, w konsekwencji – przybliża wizję wypracowania wspólnego stanowiska przez zwaśnione strony. To rzecz jasna wymaga talentu psychologicznego, nie bez znaczenia jest także doświadczenie życiowe, lub, jak kto woli, bagaż doświadczeń, który akurat w tym konkretnym przypadku ma szansę stać się atutem nie do przecenienia. „Taka osoba w postępowaniu mediacyjnym jawi się jako mąż zaufania, kanalizuje w sobie wszystkie traumy stojących po obu stronach barykady osób, ostatecznie jednak wykorzystuje je jako oręże i w finale doprowadza do ugody” – słyszymy od jednego z mediatorów sądowych w naszym regionie.

Cudowna metamorfoza

Nasz rozmówca opowiada historię rodzeństwa, które przez ponad dwadzieścia lat rozmawiało ze sobą, prowadząc swoisty dialog za pomocą donosów, tajnych nagrań i monitów do rozmaitych instytucji. Przez te lata ich wzajemna niechęć przybrała monstrualne rozmiary, a nadzieję na normalne stosunki zastąpiła ślepa nienawiść i chęć dokuczenia drugiej stronie. Pierwsze spotkanie na neutralnym gruncie trwało niespełna godzinę, kolejne – trzy godziny z okładem. Dziś brat i siostra nie wyobrażają sobie życia bez siebie, nadrabiają stracony czas, powoli oswajają demony przeszłości. Czyli co, cudowna metamorfoza? „O cudzie nie może być mowy” – odpowiada mediator – „Wszystko rozgrywa się na poziomie emocji, to one decydują o naszych życiowych postawach i to w nich jest klucz do sukcesu mediatora. W tym konkretnym przypadku ugoda była tylko pozornie niemożliwa, w rzeczywistości stawką było jedno niewinne słowo. Owo znamienne ‘przepraszam’ padło dopiero w mojej obecności”.

„Baśnie z tysiąca i jednej nocy”

Kolejna scenka rodzajowa. Sprawa o pobicie właściciela restauracji. Sprawcy, kilku młodych jastrzębian, idą w zaparte – w końcu sąd kieruje sprawę do mediatora sądowego. Następuje konfrontacja, oni deklarują się, że są skłonni przeprosić pokrzywdzonego, nie mają jednak żadnych przemyśleń w temacie, za co mieliby go przepraszać. Chwila zadumy, wzajemne konsultacje: tak, przyznajemy się do pobicia i przepraszamy. Zaledwie kilka dni później, już w doskonałej komitywie z restauratorem, podejmują się ochrony jego lokalu. Jak podkreśla mediator, to bynajmniej nie kolejny rozdział z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”, ale potencjał drzemiący w mediacjach. „Aż trudno uwierzyć, że w Stanach Zjednoczonych po mediacji tylko niespełna 2 procent spraw znajduje swój sądowy finał” – podsumowuje ten wątek.

Neutralność

Warunki niezbędne do udanej mediacji? Dobrowolność uczestnictwa, poufność przebiegu spotkań, zgodność wypracowanej ugody z prawem, równowaga między stronami. Szczególnie w tym ostatnim przypadku mediator musi być czujnym i mądrym rozjemcą. Chociażby w sprawach o znęcanie się, kiedy po jednej stronie staje niejednokrotnie śmiertelnie przerażona ofiara, po drugiej zaś – jej oprawca, ucieleśnienie całego zła tego świata. Tu automatycznie osoba mediująca jest rzecznikiem pokrzywdzonych, ale wciąż nie można jej zapomnieć o swojej neutralności. To w zasadzie głównie ona decyduje o racji bytu tej profesji.

Nieoczekiwana zmiana miejsc

Mediator o włączenie się do sprawy może być poproszony przez prokuratura, sędziego, policję albo na wniosek jednej ze stron. Nie ma formalnego ograniczenia co do rodzaju spraw, w których można mediować. Wiadomo jednak, że nie będzie mediacji w przypadku zabójstwa, bo to zbyt poważne przestępstwo. Ale już w sprawie o gwałt – jak najbardziej. Zresztą, lista problemów kwalifikujących się do mediacji wydłuża się coraz bardziej. To już nie tylko konflikty rodzinne, gospodarcze czy karne, ale również pracownicze i te w obszarze systemu edukacji. Jak deklaruje jeden z mediatorów na swojej stronie internetowej, obszarem jego sukcesów jest między innymi „przywracanie psychologicznej równowagi w związkach zagrożonych rozpadem”. „Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości skłócone małżeństwa przesiądą się z kozetki w gabinecie u psychologa na twarde, mediacyjne krzesło” – śmieje się mężczyzna.

Przypadkowa osoba?

Kto może zostać mediatorem sądowym? Każdy… No, prawie każdy. Jednocześnie nie może to być przypadkowa osoba. Wbrew pozorom, zawód mediatora sądowego nie wymaga ukończenia studiów prawniczych, choć w sprawach gospodarczych może to być atutem. W konfliktach rodzinnych i nieletnich pożądane są osoby, które ukończyły studia wyższe psychologiczne, pedagogiczne, socjologiczne, resocjalizację, poradnictwo wychowawcze i rodzinne. Ale to tylko początek drogi, a nie gwarancja zostania mistrzem kompromisu. To co – ktoś zainteresowany?

Wpisy na temat “Ratunek dla skłóconych małżeństw?”

  1. Panowie….. pilniki w garść piłować własne przerośnięte poroże … aby nigdy więcej nie być jeleniem z przerośniętym porożem !!!Bo tylko jelenia z przerośniętym porożem można łatwo walić w rogi.pozdrawiamy was czule jelenie

  2. Jakie ta dziewucha na zdjęciu ma długie paluchy a minę jak s…..cy kot na pustyni teraz baby są cwane potrafią faceta oskubać ze wszystkiego I jeszcze wymyśleć różne historie aby go pogrążyć jedna sąsiadka to sama siebie okaleczała ciało i mówiła że mąż ją tak bije do tego są zdolne baby.

  3. Miro, to fakt lipa na całego. Teraz to nie watyo nawet sie zenić bo później kobity oskubią z wszystkiego i wrobią we wszytsko nawet można się dowiedzieć przy rozwodzie że wychowywało się nie swoje dziecko

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry