Rosną nam młodzi przestępcy?

Jak niewiele różni się rzeczywistość od tego, co próbował przekazać nam autor popularnej piosenki „Dzieci” (z repertuaru „Elektrycznych Gitar”), nie trzeba nikogo przekonywać. I co prawda pandemia unieważniła – przypuszczalnie tylko na jakiś czas – rozterki pedagogów i rodziców, ta smutna prawidłowość dotyczy także Jastrzębia-Zdroju. A zaczęło się niepozornie – od krótkiej informacji zamieszczonej na naszym portalu.

“Bez dyscypliny nie będzie porządku i karności. I rosną nam młodzi, bezstresowi przestępcy…” (fot. pixabay)

„Jak co roku, straż miejska aktywnie włączyła się w przygotowania mające na celu umożliwienie dzieciom bezpieczne dotarcie do placówki. Działania te rozpoczęły się właściwie już w wakacje od kontroli rejonów szkół i przedszkoli przez dzielnicowych. Po zakończeniu czynności związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa komunikacyjnego, funkcjonariusze Straży Miejskiej nadal będą patrolować tereny przy szkołach, przeciwdziałając aktom dewastacji i zaśmiecania, a także przypadkom palenia przez uczniów papierosów, spożywania alkoholu i innych substancji psychoaktywnych” – poinformowała Straż Miejska w Jastrzębiu-Zdroju.

No i ruszyła lawina, konkretnie – posypały się komentarze. „I bardzo dobrze. Powinni być na każdej przerwie i sprawdzać tych najmłodszych palących. Jak byłam w szkole, to nie raz gimnazjalistka mająca 12, może 13 lat prosiła mnie o papierosa… Nie wyobrażam sobie, aby moje dzieci w takim wieku paliły i piły… Niech częściej sprawdzają te szkoły” – dopingowała strażników miejskich jedna z Czytelniczek.

Ba, pojawiły się nawet konkretne adresy: „To niech przyjadą na Szeroką pod blok 2 lub 8, gdzie na długiej przerwie młodzież kopci papierochy. Rozumiem, że palą w szkole średniej, ale to jest podstawówka! Wiele razy mieszkańcy skarżyli się dyrekcji, bo są dewastacje, ale cóż, szkoła przymyka oko”. I jeszcze jeden: „Niech ruszą tyłki i zobaczą, jak palą uczniowie z boku szkoły na 11 listopada, a dyrekcja nic z tym nie robi. Wstyd, że toleruje się takie zachowania uczniów, którzy są niepełnoletni. To świadczy o dyrekcji! Tak samo przed LO 2 czy LO3”.

Niedawno zbulwersowani mieszkańcy poprosili nas o interwencję. Chodziło o młodych ludzi, którzy gromadzą się na terenie jednej ze szkół przy ulicy Wielkopolskiej. Głównie w godzinach wieczornych. Regularne imprezy pod chmurką, jak relacjonowali przerażeni, są zakrapiane alkoholem. I jeden Bóg wie, czy nie czymś gorszym. A to przecież młodzież, podkreślali zgodnie, nastolatkowie, przyszłość naszego miasta, całego kraju.

Zwróciliśmy się z zapytaniem do służb porządkowych. „Tego dnia na terenie szkoły Straż Miejska wystawiła 3 mandaty karne i jedno pouczenie. W późniejszym okresie po anonimowym zgłoszeniu dotyczącym spożywania alkoholu, strażnicy podjęli interwencję, natomiast na miejscu nikogo nie zastano” – czytamy w przesłanej odpowiedzi. Także jastrzębscy policjanci „nie mieli zgłoszeń” dotyczących wspomnianej destynacji. A więc problem jest, ale zdaje się, drodzy Czytelnicy, nie dla wszystkich. Przy okazji dowiedzieliśmy się od stróżów prawa, że placówki oświatowe nie są traktowane przez nich w sposób szczególny. Jest zgłoszenie, jest reakcja – tyle w temacie.

Tymczasem spontaniczne imprezy, szczególnie teraz, w dobie pandemii, przenoszą się poza teren szkolny. Wprost na łono jastrzębskiej przyrody. Tak jak w tym przypadku. „Za pawilonem handlowym przy ulicy Warszawskiej grupa młodych ludzi urządziła sobie spotkanie towarzyskie zakrapiane alkoholem. Po przybyciu na miejsce strażnicy zastali w sumie jedenaście osób, które raczyły się piwem oraz wódką. W trakcie wykonywania czynności służbowych nałożonych zostało dziewięć mandatów karnych, natomiast dwie osoby, ze względu na swoją niepełnoletniość, zostały przekazane policji, gdzie będą kontynuowane wobec nich czynności” – relacjonowali strażnicy miejscy.

„Jeszcze trochę i Jar Południowy zamieni się w jedną wielką melinę – i to w centrum Jastrzębia-Zdroju!” – grzmiał z kolei nasz Czytelnik, mieszkaniec jednego z bloków przy ulicy Wielkopolskiej.

Jak zauważył cierpko, zadaszona scena i jej najbliższe sąsiedztwo stały się nieformalnym miejscem spotkań jastrzębskiej młodzieży, nierzadko zakrapianych alkoholem, zadaniem naszego rozmówcy, w grę wchodzą także „twardsze” używki. Na poparcie tych słów, wysłał nam zdjęcie, na którym możemy „podziwiać” efekt zapobiegliwości młodych ludzi i ich „cichy kącik” za sceną.

„Najgorzej jest w weekendy, już po zapadnięciu zmroku. Do późnych godzin nocnych słychać wrzaski, jakby kogoś obdzierali ze skóry, śmiechy-chichy, cały repertuar wulgaryzmów, także z ust młodych dziewczyn. Ponadto w jarze jest ciemno jak… to już może nie powiem… co dodatkowo sprzyja organizowaniu takich imprez pod gołym niebem” – dodaje mężczyzna. Jastrzębianin przekonuje także, że Jar Południowy powinien być regularnie patrolowany przez policjantów i strażników miejskich, a tak, niestety, się nie dzieje.

Tymczasem wróćmy do opinii Czytelników, którzy sugerują sięgnięcie po bardziej drastyczne środki. „Najczęstszą i nagminną patologią jest bezkarność gównażerii. Czy to w podstawówkach czy szkołach ponadpodstawowych. Nic i nikt nie pomoże, dopóki nie pozwolimy nauczycielom ponownie używać linijek na łapę za przewinienia, wytargać chamstwo za kudły czy strzelić parola małym rozbójnikom. Oczywiście, w domu powtórka do kwadratu. Bez dyscypliny nie będzie porządku i karności. I rosną nam młodzi, bezstresowi przestępcy” – czytamy w charakterystycznym wpisie.

A może praprzyczyn całej sytuacji należy doszukiwać się w domu rodzinnym? Posłuchajmy tego: „To prawda, są rodzice, którzy z dzieckiem 15-letnim piją piwo. Kiedyś jedna matka robiła drinka córce i nie widział problemu, że pije w domu, a synowi też pozwalała, bo uważała, iż w domu to mogą. Nic nie poradzi się, że są głupi rodzice i tak robią. Tylko można ubolewać nad takimi”.

Pełna racja, możemy tylko ubolewać…

Wpisy na temat “Rosną nam młodzi przestępcy?”

  1. Zapraszam na Jasną, były bar Eden , teraz nie wiem co, od 2 lat jedne i te same osoby okupują otoczenie tego baru, krzaczory wokół, alkohol tani w sklepach wokół, ognisko też da się rozpalić i posmrodzić , i właściciel baru nic nie widzący i nie zarabiający ,darcie mordy od świtu do nocy, i od nocy do rana też bywa.

  2. O zobaczcie co się dzieje wieczorami przy ulicy Zielonej na dachach garaży smarkacze w skupiskach od 12 do 18 lat chleją piwsko i gorzałę. Zostają tylko porozbijane butelki. Nigdy nie widziałem tam policji albo straży miejskiej.

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry