Szkoda tego miejsca…

Czasami trudno oprzeć się wrażeniu, że to miejsce jest dziełem artysty, który wykorzystuje przestrzeń miejską do realizacji swoich odważnych, a nawet prowokujących wizji. Zmurszały tynk wygląda zjawiskowo, jednak nie dla klientów rozpieszczonych sterylnymi wnętrzami galerii handlowych. Podobnie z bohomazami graficiarzy, traktującymi ten fragment miasta jak katedrę, z której wygłasza się „złote myśli”. A wszystkie brzmią jak refren pieśni o upadku kompleksu handlowo-usługowego przy ulicy Mazowieckiej.

fot. Marek Wróbel (archiwum)

Teraz najważniejsze pytanie. Czy włodarze miasta, radni, bliżej niesprecyzowany czynnik społeczny mogą ocalić to miejsce od zapomnienia?

Okazuje się, że schody zaczynają się w momencie, gdy Straż Miejska wchodzi na teren prywatny. Tak jak w przypadku ulicy Mazowieckiej albo wszędobylskich, choć ostatnio mniej widzianych straganów pod Pawilonami. Jakiś czas temu poprosiliśmy Urząd Miasta, aby zmierzył się z fenomenem „nowego targowiska miejskiego”. Tego samego, które mogliśmy podziwiać przy alei Piłsudskiego. Powyższa prośba wydawała się uzasadniona, szczególnie obserwując to, co działo się w bezpośrednim sąsiedztwie pobliskiego przystanku autobusowego. Towary na zaimprowizowanych straganach, nawoływania kupców, krążący wokół jastrzębianie w roli potencjalnych klientów. „A co z legalnością takiej formy oferowania swojego asortymentu?” – zapytaliśmy. „Handel odbywa się na gruncie, który nie jest własnością miasta. Jeżeli osoby uzyskały zgodę właściciela na handel w tym miejscu oraz wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, wówczas Straż Miejska nie może interweniować” – wyjaśniał wówczas magistrat.

No i wszystko jasne! Chociaż prawo precyzuje prosto, jakie konsekwencje dosięgną krnąbrnych handlarzy, jeśli ci „rozłożą się” w poprzek chodnika, to pojawia się cudowna formułka „terenu prywatnego”, która unieważnia wolę ustawodawcy. Owszem, właściciel terenu może uznać, że handel damskimi figami urąga jego poczuciu estetyki. Wówczas wystarczy jeden telefon do Straży Miejskiej. Najczęściej dzieje się tak, że odwieczne prawa rynku zaczynają grac pierwsze skrzypce. Mówiąc wprost, wizja zarobku ułatwia podjęcie decyzji o wpuszczeniu kupców na swoją nieruchomość. Ci zaś przystępują niezwłocznie do handlowej ofensywy. Jak to wygląda w praktyce, mieliśmy okazję przekonać się przy okazji „nowego targowiska” pod Pawilonami. A strażnicy miejscy? No cóż, ich rola ogranicza się do instruowania handlarzy, którzy nieopatrznie przekroczyli granicę między tym, co miejskie i tym, co prywatne, narażając się na konsekwencje prawne. Symboliczną granicę między dwoma światami.

I pomyśleć tylko, że miejsce, o którym wspominamy na początku artykułu, tętniło życiem w PRL-u. Na archiwalnych zdjęciach przetaczają się tłumy jastrzębian, poszukujących deficytowych towarów na rynku, czyli prawie wszystkiego. Te scenki rodzajowe dotyczyły głównie byłego domu handlowego „Merkury”, który stanowił epicentrum świata w miniaturze, zwanego popularnie Mazowiecką. Kto pamięta jeszcze kultowe rurki z kremem, po które ustawiały się monstrualne kolejki? A sklep z zabawkami zapamiętany z dzieciństwa? Jego wystawa przyciągała hipnotyczne spojrzenia małych mieszkańców Jastrzębia-Zdroju. Albo „Pewex” niczym dotknięcie lepszego świata. Wtedy nic nie zapowiadało, że sam środek miasta padnie ofiarą upływającego czasu, oscylując w kierunku krajobrazu jak z Księżyca. Skoro ludzie nie potrafili zadbać o to, co sami stworzyli, natura pokazała swoje prawdziwe oblicze. Tkanka kompleksu przy Mazowieckiej, tony betonu, stali i asfaltu, zaczęła przegrywać w konfrontacji z żywiołami. Rozpoczął się powolny upadek tego miejsca.

A przecież mogło być tak pięknie! W końcu mówimy o ścisłym centrum miasta, które aż prosi się, aby wykorzystać tę wyjątkową lokalizację. Jeśli szukamy miejsca na rynek czy deptak handlowy, to przecież jest to najlepsze z możliwych rozwiązań. Po co te niekończące się litanie, egzotyczne propozycje, śmieszne przepychanki? Rynek w Zdroju? Pewnie, że tak, ale o zupełnie innym charakterze. A tutaj, w środku tętniących życiem osiedli, potrzeba czegoś wyjątkowego, co zamknie usta wszystkim malkontentom. Szkoda tego miejsca i jego potencjału. Szkoda historii zaklętej w odrapanych murach. Szkoda kupców, którzy związali swoje zawodowe losy z ulicą Mazowiecką. Nic więcej nie przychodzi do głowy. Bo kto miałby uzdrowić sytuację w centrum miasta? Dobre pytanie. Poseł, władze miasta, które służą mieszkańcom, handlowcy, a może wszyscy razem? Jak na razie jedni oglądają się na drugich. Niestety, zbyt dużych efektów z tego nie ma…

Na koniec coś o wspomnianych doznaniach estetycznych. Wspomniany obrazek rodzajowy spod popularnych Pawilonów prowokuje do zmierzenia się z tym tematem. Czy właścicielowi prywatnego terenu można wszystko? Czy targowisko, które powstało na oczach jastrzębian, nie powinno zawstydzić włodarzy? Straż Miejska tłumaczy, że trudno znaleźć kwalifikację prawną dla tego przypadku. Teren nie jest własnością gminy, co najwyżej można powołać się na kodeks wykroczeń, to jest naruszenie porządku publicznego. I to pod warunkiem, że znajdzie się osoba, której przeszkadza ten stan rzeczy. Ale to byłby ewenement w skali kraju.

Wszystko zostanie więc po staremu? Na ulicy Mazowieckiej? Pod Pawilonami? W „strefie centrum”, która przypomina szkółkę leśną? Między „Biedronką” a blokiem przy ulicy Wrocławskiej, gdzie od lat rosną chaszcze?

  1. Fabryka iluzji,,bo tylko tak mozna okreslic wypisywanie tu patykiem na wodzie iluzje,bo to nibymiasto umiera od dawna. Wszystko co ma tu miejsce,to kosmetyka czegos,co jest w agoni. Ludzie posiadajacy w sobie “to cos”, juz dawno,dawno stad wyjechali,pozstali ci bez szans,i kombinatorzy, i czegoz mozna oczekiwac, coz oni stworza,,,to przeciez widac.Jedyne to to,co stworzyl obcy kapital,,,wlacznie z miejscami pracy.Poczucie realizmu sie klania,,,, ale ono jak widac,tez juz pozostali tu ludzie zatracili.

  2. Dżordż Lowerboj

    Oklaski, owacje, a teraz zejdźmy na ziemię. Górnik ku całemu poszanowaniu dla jego ciężkiej pracy człowiekiem jest prostym i niewymagającym. Piwko w plastikowym kubku po fajrancie przy akompaniamencie Disco Polo do kotleta. I tego, tylko tego, potrzebuje 90% społeczeństwa tej upadającej osady górniczej. Zielone tarasy? Dla niebieskich ptaków.

  3. Dzień dobry dla wszystkich ludzi z wizją i pomysłami. P Kamillo, świetna robota. Mam nadzieję , że nasi Rajcowie również to czytają. P. Prezydent jest tylko władzą wykonawczą. Te pomysły należy realizować przy współudziale wszystkich stron ze szczególnym uwzględnieniem mieszkańców. Tak, to miejsce w centrum jest prawie zapomniane jak wiele innych. Popatrzmy tylko na foto P. Sputo. Można tylko wzdychać. Ponadto należy zwrócić szczególna uwagę na ostatnie doniesienia prasowe.: JSW – 10 lat gwarancji zatrudnienia- to chyba o czymś świadczy, kopalnie mogą być pozamykane
    ( ostatnie Borynia i Zofiówka) Tereny po Jastrzębiu i Moszczenicy to tylko próby dobrej urbanizacji. Przeżywamy to w innych regionach Polski. Ale tylko dzięki ludziom z wizjami to może się udać.
    Jeżeli nie teraz to kiedy. Ostatni dzwonek.

  4. Pamiętam, jak odbywały się tam w latach 70 tych festyny, z balkonu “Hawany” operowali ówcześni DJ. Młodzież się świetnie bawiła. To jest przykład bezmyślnego pozbywania się majątku, i liczenia, że wszsytko załatwi niewidzialna ręka rynku. Ci co kupili poszli na łatwiznę, dzierżawią lokale nie inwestując pieniędzy w budynki i w teren. Każdy liczy, że jakoś to będzie. Ba nawet Poseł RP ma tam biuro kiepskiej jakości. Wszystko to przypomina schyłek PRL. Pani Prezydent Miasta powinna barć przykład z lepszych. Patrz Katowice – ulica Mariacka. Dzisiaj (po za epidemią) to najbardziej użytkowana część Katowic. Duża ilość lokali, miejskiej rozrywki, deptak wspaniałe atmosfera. Czy da się to zrobić u nas. Myślę, że tak. Ale do tego trzeba mieć chęć, wizję, umiejętność współpracy i pogodzenia interesu miasta z prywatnym wraz z wolą mieszkańców. Jest jedno “ALE”, które już w naszym magistracie zalęgło się jeszcze za poprzedniego Prezydenta Miasta i tkwi do dnia dzisiejszego wiara, że wszsytko co pozytywne to załatwia prywatny rynek. Zapomniano, że tak ale tylko do własnej kieszeni. A tak w ogóle czy Pani Prezydent tworząc strukturę miasta turystycznego choćby raz zaprosiła właścicieli tych budynków i terenów i postarała się z nimi nawiązać współpracę. Aby zmienić wraz z nimi wizerunek miasta?

  5. Nabuchodonozor II

    Super pomysł. Popieram. Niezwłocznie przekazać pomysł Pani Hetman. Można zrobić na wzór wiszących ogrodów Semiramidy.

    1. I strzeliste wysokie fontanny widoczne z daleka oraz z Mazowieckiej od górnego skrzyżowania zrobić deptak(chodnik),ogrodowa architektura, może oleandry. Można do celów turystycznych, wykorzystać Warszawską, po kościół Św. Katarzyny, który jest przepiękny, ma ciekawą historię, można to wyeksponować. Najpiękniejszy zabytek. Zielone Tarasy są łatwe do wykonania, to moż być ” oczko” naszego miasta, można nawiązać do legędy herbu miasta,”Jastrzębia rabusia”. Dekarbonizacja. Zamieniamy kopalnie, degradację środowiska na ogród wracamy do czasów z przed karbonu. Jednocześnie wprowadzając nowoczesne rozwiązania na Zielonych Tarasach, a może romantyczne?Czy można JSW poprosić o wsparcie finansowe na taki projekt. Zielone Tarasy wymagałby dużego remontu, nawieżchnia, schody, przystosowanie dla potrzeb niepełnosprawnych, bezpieczeństwo związane z prawem budowlanym, toalety itd.

  6. Pamiętam za dziecka te sklepy,księgarnie, czerwoną budkę z lodami,starą hawanę, pełno ludzi mijających się po ul.Mazowieckiej. A teraz pozostały puste budynki i dziury w asfalcie.

  7. Kamila, fantastyczny pomysł, teren do wykorzystania świetny, nasze miasto by zyskało. Obawiam się jednak, że możemy sobie pomarzyć 🙂

    1. Musi się dać, wystarczy jak ludzie się skrzykną i postawią na inicjatywę, dogadają się, zaprosimy drobnych inwestorów, handlowców. Można zrobić nasz regionalny np.wypiek, danie, jak rogale poznańskie. Nie zrobimy tu metropolii, ale nasze wymarzone centrum spotkań dla wszystkich.A wyobrażacie sobie jarmark świąteczny, targ staroci, Może ktoś zechce otworzyć sklep z zabawkami jak za dawnych lat, lub “fabrykę misia” ,winiarnię, browar,Tyle pomysłów na samozatrudnienie. Targi książki, knajpki, kawiarnie, lody włoskie, rurki z kremem i gofry. Ogródki piwne z parasolami. Przecież chcemy ,aby było jak w innych miastach. Jak macie inne pomysł podpatrzone gdzieć, z innych krajów piszcie.

  8. Wiszące ogrody jak w Babilonie.Pierwszy taki rynek w Polsce. Tarasowy. To jest hit. Plus kawiarnie i restauracje wybudowane w tym kompleksie i utzymane w podobnym stylu.W Jarze ogród różany.

  9. To jest mój pomysł✌✌✌o którym pisałam. Centrum Handlowe Zelone Tarasy. Do pięknego zaaranżowania donicami z nasadzeniami, wspaniale wyglądałyby pnącza z górnego tarasu.,oświetleniem, sztuką( rzeźby,fotografie), fontanny, ławeczki, paby, kawiarnie, butiki, punkty usługowe . Tylko co z własnością gruntów. Dobudować sklepiki. W Jarze zrobić niepowtarzalny ogród np. Przez uczniów technikum krajobrazu w ramach praktyk.👏super, że piszecie o tym pomyśle. I punktnkt widokowy. Każdy dodatkowy pomysł mile widziany. Kasa z Unii i będzie super!!!

    1. Właśnie takich ludzi, jak Ty brakuje w naszym magistracie, z dobrymi pomysłami. Owszem, trzeba pewne sprawy dokładnie przeanalizować, sprawdzić czy da radę jakoś to sfinansować, ale tacy odważni ludzie, z fantazją są potrzebni aby zacząć coś działać, zmieniać. Bo nie robiąc nic, to nie stoi się w miejscu, a wręcz cofa.

      1. Myślę, że projekt się powiedzie. Sam architekt tego miejsca, był wizjonerem i możliwe, że zahaczył o Babilon, może włoskie miasto Tivoli podczas nauki, czerpiąc ze starożytnych rozwiązań.Takie rozwiązania są obecnie bardzo modne od bogatych krajów Azji, po Kair. Są 2 drogi. Albo się to zawali, albo będzie przepiękne miejsce spotkań, handlu, biznesu, samozatrudnienia. Jak pytam znajomych z przyległych miejscowości, to mówią, że słyszeli o Jastrzębiu- kopalnie i park. Właśnie nie ma gdzie kulturalnie sobie usiąść i się spotkać. Młodzież siedzi pod, albo w galerii. Często rozmawiam z bardzo młodymi osobami z miasta. Nie każdy ma zamiar opuszczać Jastrzębie. Obecnie ludzie pracujący na kopalnii są bardzo dobrze wykształceni .To nie 1950 -1960r.

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Badania prenatalne

Badania Prenatalne NFZ.
Wyliczenie ryzyka możliwości
wystąpienia chorób genetycznych,
wykluczenie wad rozwojowych płodu,
potwierdzenie dobrostanu płodu.

Czytaj więcej »
Przewiń do góry
Poprzedni
Następny