Ta litania nie ma końca?

„Kolejne potrącenie. I znowu na skrzyżowaniu ulicy Mazowieckiej, Wielkopolskiej i Śląskiej! Czyżby to miejsce miało przejść wkrótce do niechlubnej tradycji miasta?!” – pytał nasz zaaferowany Czytelnik. Pytał i tym samym zainspirował nas, aby przyjrzeć się wybranym punktom na mapie drogowej Jastrzębia-Zdroju. Gdzie jest najniebezpieczniej? Czy jastrzębscy kierowcy mogą aspirować do miana „mistrzów kierownicy”? Dlaczego piesi myślą z trwogą o przejściu na drugą stronę ulicy?

fot. archiwum

Swoją drogą, to już nie pierwszy raz, kiedy Czytelnicy wskazują na ryzyko pieszej przeprawy – między innymi przez ulicę Mazowiecką. Duże natężenie ruchu, nonszalancki stosunek kierowców do pieszych, a może raczej beztroska tych ostatnich, fatalne oświetlenie. Oto idealny przepis na drogowy dramat. Na potwierdzenie tych słów, mały cytat z kroniki policyjnej. „Opierając się na relacji świadków wypadku, policjanci z drogówki ustalili, że 19-letni kierowca Opla, jadąc ulicą Mazowiecką w kierunku Łowickiej, potrącił znajdującego się na oznakowanym przejściu mężczyznę. W wyniku zdarzenia 71-letni mężczyzna z obrażeniami głowy i złamaniami kończyn trafił do szpitala. Badanie alkomatem wykazało, że 19-letni jastrzębianin był trzeźwy” – informowała Komenda Miejska Policji w Jastrzębiu-Zdroju.

„Do tego zdarzenia drogowego doszło na ulicy Cieszyńskiej. Jadący Fiatem Punto mężczyzna wpadł w poślizg, po czym dachował i wjechał do przydrożnego rowu. Na skutek zdarzenia nikt nie ucierpiał. Badanie alkomatem wykazało, że 34-letni kierowca był trzeźwy” – to już kolejny policyjny wpis.

Także następne układały się w zadziwiający szyfrogram, jakby ulica Cieszyńska była okiem jakiegoś drogowego cyklonu: „Groźnie na Cieszyńskiej”, „Dachował na Cieszyńskiej”, „Niebezpieczny wypadek na Cieszyńskiej”…

Jednym słowem, ulica Cieszyńska często – może zbyt często – przewija się w kronikach kryminalnych, szczególnie, gdy mowa o zdarzeniach drogowych. Podobnie było w przypadku kolizji, do której doszło na skrzyżowaniu ulic Cieszyńskiej i księdza Płonki. W zdarzeniu uczestniczyły trzy samochody marki Suzuki Baleno, Fiat Seicento i Audi Q5. Wszyscy kierowcy zostali ukarani mandatami karnymi. Na szczęście obeszło się bez ofiar wśród ludzi. Pytanie, jak długo fart będzie sprzyjać kierowcom w tym miejscu?

Ulica Cieszyńska. Ta sama, o której nasi Czytelnicy piszą, że panuje na niej totalny bałagan. Czyżby tylko bałagan? „Było kilka minut po 21.00. Pierwotna informacja brzmiała, że na skrzyżowaniu ulicy Cieszyńskiej z Libowiec zderzyły się dwa samochody. BMW i Volkswagen Golf. Kiedy strażacy przybyli na miejsce zdarzenia, w oczy rzucił im się drugi z pojazdów, który nadawał się tylko do kasacji. Ratownicy przystąpili do udzielania pomocy przedmedycznej. Trzem osobom założono kołnierze ortopedyczne, unieruchomiono złamaną rękę, dwaj inni poszkodowani, w tym jeden z objawami drgawek, poddani zostali tlenoterapii. W sumie w wypadku ucierpiało pięciu młodych mężczyzn – w wieku 25, 24 i 17 lat” – relacjonował rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Jastrzębiu-Zdroju.

Mała zmiana lokalizacji i widok, jaki ukazał się przypadkowym przechodniom. Trzy karetki pogotowia, dwa zastępy straży pożarnej, trzy osoby ranne. Po raz kolejny ulica Warszawska – bo to o niej mowa – zapisała się niechlubnie w policyjnej statystyce. „Do wypadku doszło na wysokości jednej z galerii handlowych. W zdarzeniu uczestniczyły dwa samochody – marki Skoda Superb i Skoda Fabia. Jeżeli chodzi o pierwszy z pojazdów, to należy mówić o poważnie wgniecionym przodzie, w drugim aucie dodatkowo został uszkodzony lewy bok. W wyniku wypadku ucierpiały trzy kobiety w wieku od 17 do 66 lat. Straty wstępnie wyceniono na 90 tysięcy złotych” – informowały „gremialnie” lokalne media.

A co było przyczyną wypadku? „Jak ustalili mundurowi, kierująca Sodą Fabia 66-latka, wyjeżdżając z parkingu, nie ustąpiła pierwszeństwa kierowcy Skody Superb, który jechał ulicą Warszawską w kierunku Alei Piłsudskiego. W związku z rażącym naruszeniem przepisów i stworzeniem zagrożenia w ruchu drogowym, stróże prawa zatrzymali sprawczyni wypadku prawo jazdy” – czytaliśmy na stronie jastrzębskiej policji.

Jednak okazuje się, że ulica Warszawska to „twardy orzech do zgryzienia” nie tylko dla jastrzębskich kierowców. Także niechronieni uczestnicy ruchu, szczególnie, jeśli poruszają się na wózku inwalidzkim, mają spory problem z tym miejscem. „Takie skrzyżowanie to prawdziwa porażka. Kierowcy nie zwracają uwagi na pieszych, traktując ich jak dopust boży. Nie sposób tamtędy przejść. Nierzadko trzeba nadłożyć drogi, szukając innych sposobów na sforsowanie ulicy. Jak długo to jeszcze potrwa?! Proszę wierzyć, że dla nas, osób niepełnosprawnych, skrzyżowanie ulic Porozumienia Jastrzębskiego, Warszawskiej i Poznańskiej to prawdziwy trójkąt bermudzki w środku miasta” – przekonywała autorka listu, skierowanego do naszej redakcji.

Czyli co, jastrzębskie drogi wypadkami i kolizjami stoją? Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, powinniśmy przyjrzeć się uważnie kronice policyjnej. Do pierwszego wypadku doszło na alei Jana Pawła II – na wysokości Hali Widowiskowo-Sportowej – gdzie zderzyły się trzy samochody osobowe. W wyniku zdarzenia została ranna 88-letnia kobieta. Strażacy założyli poszkodowanej kołnierz ortopedyczny oraz opatrzyli biodro. Wkrótce kobietą zajął się zespół ratownictwa medycznego. Jeszcze tego samego dnia, tym razem na ulicy Warszawskiej, doszło do zderzenia dwóch aut. Z relacji świadków wynika, że jeden z pojazdów wymusił pierwszeństwo, co skutkowało stłuczką. W zdarzeniu nikt nie został ranny.

A przecież to tylko początek tej szczególnej drogowej wyliczanki. Jest ulica Gagarina, gdzie co rusz dochodzi do widowiskowych „karamboli”. Jest aleja Jana Pawła II, traktowana przez kierowców jak pas startowy na lotnisku. Jest skrzyżowanie ulic Granicznej, Północnej i alei Piłsudskiego, wołające o pomstę do nieba oraz… nowe rondo, które niebawem powstanie w tym miejscu. Jest jeszcze „wypadkowa” ulica 11 Listopada.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ta litania nie ma końca…

  1. skrzyzowanie masakra no ale nasi posłowie robia sobie podsumowania roku 2020 zamiast zajac sie robota.
    Nie ma to jak sie chwalic ile to sie zrobiła tylko pytanie dla kogo dla siebie ?

  2. Wszyscy(prawie) powołują się jaka to kultura na drogach panuje w Niemczech i zgadza się. Ale tam auto jest intruzem na chodnikach i innych miejscach dla pieszych, ale także pieszy jest intruzem na jezdni. I zgodzę się, że w Niemczech pieszy ma pierwszeństwo na pasach. Sęk w tym, że tam pasy są w ściśle określonych miejscach czyli szkoły/przedszkola czy urzędy. W rejonie przejść wcześniej jest ograniczona prędkość aby kierowca w ogóle miał szansę odpowiednio zareagować. Są oczywiście miejsca gdzie piesi mogą przekraczać jezdnię, ale tam nie mają oni pierwszeństwa!!! A popatrzmy jak to wygląda u nas. Zerknijmy np. na ul. Podhalańską. Tam kierowca nie robi nic innego tylko wypatruje pieszych bo jakiś inteligent wymyślił sobie malować pasy co kilkadziesiąt metrów. A jeszcze lepiej wygląda sytuacja na tzw. “gierkówce”. Jaką szansę ma kierowca ustąpić pieszemu jadąc 90 km/h, w porywach prędkość jest ograniczona do 70 km/h. Konia z rzędem temu co zdąży wyhamować gdy taki piechur weźmie sobie do serca to, że jest nietykalny na pasach. Czy tych geniuszy nikt nie uczył fizyki? Ile istnień ludzkich można by uratować gdyby ktoś pomyślał i nie wmawiał pieszym, że na przejściu są panami życia i śmierci-dosłownie.

    1. Dżordż Lowerboj

      Masz rację, ale niestety twoje słuszne argumenty nie przemówią do ustawodawcy.

      Nasi rządzący wolą na przykład zajmować się tym, żeby w prawku jazdy nie było adresu, zamiast na przykład zająć się odgórnie polityką butelek zwrotnych.

  3. Szanowny Panie Prezydencie: nie byłbym Obywatelem RP gdybym nie zaprotestował przeciwko wprowadzeniu do Kodeksu Drogowego tzw.” pierwszeństwa osób wchodzących na przejście dla pieszych”- przez jezdnie.
    Większość z nas jest użytkownikiem dróg publicznych w rożnych formach i jesteśmy świadomi, iż jako piesi często poruszający się nie oświetleni, w ubraniach koloru szarego, w złych warunkach drogowych czy to w terenie zabudowanym czy tez ” nie”. , Jesteśmy często bardzo słabo a nawet w ogóle niewidoczni dla kierowców.. Nie ma słusznego wyjaśnienia zwolenników , że kierowca ma się lepiej rozglądać!
    W czasach tzw.” Komuny” ,uczono obywateli, że przed wejściem dla pieszych należny jako pieszy stanąć , rozglądnąć się w lewo , w prawo i znowu w lewo i dopiero można jeżeli jest wolne jedną nogą stanąć na pasach przejścia –Komu to przeszkadzało . tzw “populizm” wziął górą . Co z wysepkami pomiędzy jezdniami które powodowały, iż przejście na każdej jezdni było traktowane jak osobne. Przez obecny zabieg prawny “zbliżający się do ” przestaną prawnie faktycznie istnieć osobne przejścia .. kiedy ktoś jest zbliżający się!? –Ilu ludzi musi zginąć -ilu kierowców pójść do więzienia aby władza zmądrzała.
    Wychowamy społeczeństwo zidiociałych, pretensjonalnych pieszych i rowerzystów, bezmyślne , nieodpowiedzialne wjeżdżających , wtargujących na przejścia dla pieszych i to jakże często z pokrzywdzeniem kierowców pojazdów mechanicznych. Czekamy kiedy zrobią pierwszeństwo pieszych przed pociągami …wszak populizmu nigdy za mało
    Proszę Pana przez Pański Urząd aby nie pozwolił na takie zmiany …jeżeli jednak Prezydent RP nie zareaguje , mój głos w przyszłości na Niego i PiS przepadnie …dość morderczego populizmu. To naprawdę jest przesada.!

    1. Brawo od początku obowiązywania tezy że pieszy ma pierwszeństwo na przejściu twierdzę że tylko idiota mógł coś takiego wymyślić albo ktoś z zakładu pogrzebowego.

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Carte Blanche

Usługi wykończeniowe, gładzie, malowanie, sufity podwieszane, sufity napinane, panele podłogowe i ścienne, montaż drzwi i parapetów. meble

Czytaj więcej »
Przewiń do góry