“Tam dojdzie kiedyś do pożaru!”

Czy dzwoniąc na policję trzeba podać swoje dane? Ile czeka się na interwencję patrolu? Czy monitoring jest lekiem na całe zło? To tylko przykładowe pytania, jakie padły w czasie jednej z debat na temat bezpieczeństwa na jastrzębskich osiedlach. Wnioski są o tyle ciekawe, że postanowiliśmy wrócić raz jeszcze do tego tematu.

fot. archiwum

Odpowiadając na pierwsze z pytań, przedstawiciel KMP w Jastrzębiu-Zdroju zapewnił, że jeśli ktoś nie poda swoich danych, jego zgłoszenie i tak zostanie przyjęte. „Przecież policjant nie rzuci nagle słuchawką” – wyjaśniał. W kwestii czasu reakcji na zgłoszenie – funkcjonariusz także okazał się optymistą: „Są dni, że patrol pojawia się na miejscu zdarzenia niemal natychmiast. Gorzej, kiedy mamy do obsłużenia kilka interwencji jednocześnie. Wtedy, faktycznie, taka reakcja może przedłużyć się do kilkunastu minut”.

Jednak najwięcej emocji wśród uczestników spotkania wzbudziła kwestia młodzieży. A konkretnie tych młodych ludzi, którzy – jak to ktoś określił – całymi godzinami przesiadują na klatkach schodowych. „Dosłownie opanowali przejście na szóstym piętrze. Sprzedają narkotyki, dewastują, rzucają niedopałki gdzie popadnie – tam naprawdę dojdzie kiedyś do pożaru” – mówiła mieszkanka bloku przy ulicy Zielonej.

Diametralnie inne zdanie na temat jastrzębskiej młodzieży miał kolejny rozmówca – skądinąd starszy mężczyzna. „Ci co się teraz żalą, nie panują nad własną rodziną” – zauważył z przekąsem. Tą wypowiedzią szybko naraził się na ostrą ripostę. „To są debile! Trzeba ich wszystkich powystrzelać!” – grzmiał jego adwersarz.

A wy, drodzy Czytelnicy, co myślicie na temat bezpieczeństwa w naszym mieście?

  1. Temat rzeka… Póki nie zacznie się ścigać palaczy, podpalaczy (właściwie to to samo), piętnować, zgłaszać, to problem będzie wiecznie żywy. Palacze nie zdają sobie sprawy jakie zagrożenie stwarzają i jak wqr..ją innych mieszkańców swoim smrodem. Za wyrzucanie petów przez balkon powinna być kara bolesna. Ale kto ma to egzekwować i zgłaszać, skoro inni sąsiedzi też fajczą i nie widzą problemu.
    Moi sąsiedzi fajczą na korytarzu (bo w domu im śmierdzi!), i cały smród mam w swoim mieszkaniu, chociaż nie palę.
    W lecie nie mogę otworzyć balkonu, bo sąsiedzi fajczą na balkonach i cały dym mam w mieszkaniu, chociaż nie palę.
    To jest dzicz! Chamstwo i całkowity brak liczenia się z innymi. Ale takie mają pozwolenie od sąsiadów i spółdzielni również.
    Pewnie narażę się na krytykę …zwłaszcza od śmierdzących palaczy.

    1. Wyprowadź się do szałasu,mieć tak upierdliwego sąsiada to tragedia i takich należyścigać,ja balkonu nie otwieram tylko drzwi na balkon

      1. uderz w stół a nożyce się odezwą…
        Największymi śmierdzielami w blokach to Emeryci, którym się wiecznie nudzi a baba mu nie pozwala fajczyć w domu. Albo wypisują głupoty w necie…

  2. Spółdzielnie mieszkaniowe zezwalają ludziom którzy nie mieszkają w danych klatkach przebywać w nich .
    Chociaż przyjedzie SM nie usunie ich,
    dalej siedzą piją ,palą robią co im się podoba.
    Jeżeli taki ktoś nie mieszka w tej klatce więc co on w niej robi .
    Pytam się Prezesów wszystkich spółdzielni .
    Będą działać jak dojdzie do tragedii .

    1. Co na to lekarz ?

      A co mają do tego ”prezesi wszystkich spółdzielni”?? Mają postawić w każdej klatce ciecia ochroniarza który będzie sprawdzał tożsamość i miejsce zameldowania każdej osoby wchodzącej do klatki ?? Kup sobie mieszkanie deweloperskie na zamkniętym ogrodzonym osiedlu strzeżonym przez ochroniarzy a jak cię nie stać to przynajmniej nie ośmieszaj się wymyślając i bełkocząc takie nierealne bzdury.

  3. Długo się. Czeka na zgłoszenie to może tych nierobów ze straży miejskiej tam wysyłać .bo jak narazie to straż miejska lubi sobie odpoczywać w sutkach na uboczu .a zwłaszcza jedna pani ze straży miejskiej bezszczelna wulgarna niech wraca do sklepu pogłaskać chomiki

  4. Ja Pierre Dole

    Bezpieczeństwo, zwłaszcza pożarowe, moim zdaniem leży jak “plan pięcioletni”. I o dziwo na taki stan rzeczy bardzo mocno pracują spółdzielnie mieszkaniowe. Podam przykład S.M. “Jas-Mos”. Strażacy dojadą bardzo szybko, co z tego kiedy już pod blokiem brak przejazdu. Spółdzielnie, chyba w obawie przed gniewem lokatorów, nie wyznaczają dróg pożarowych. A jeśli nawet taka jest, to jest zastawiona pojazdami. Spółdzielnia powinna restrykcyjnie patrzeć na takie zachowania. Drugim problemem jest likwidacja “suchych pionów” w wysokich blokach. Jak strażacy mają gasić pożar na wyżych piętrach? Sama armatka nie wystarczy, a bez suchych pionów jest to bardzo mocno ograniczone lub wręcz niemożliwe. Dlaczego? Proszę wyobrazić sobie ile czasu trzeba rozwijać wąż aby dostać się na 10 piętro. Teraz proszę wyobrazić sobie co się robi z wężem gdy zostanie puszczone ciśnienie wody. Wąż pod ciśnieniem nie podda się na zakrętach klatki schodowej a rozwinięcie go w przestrzeni między schodami uniemożliwiają kraty. Następnym niebezpieczeństwem na jakie naraża spółdzielnia mieszkańców w trakcie pozaru to zatrucie dymem. Okna na przejściach pozbawione klamek, a klapy dymowe na 10 p. pozamykane na kłódki. Jest jeszcze kilka mnejszych spraw ale nie chcę zanudzać. Może wypowie się ktoś czy ze straży czy ze spółdzielni?

    1. Bardzo słuszne spostrzeżenia. Dodam jeszcze pozwolenie spółdzielni na gromadzenie ulotek i gazet z koszach, które często są podpalane. Następne uchybienie to brak ostrej reakcji na palenie tytoniu na korytarzach ( często wyrzucanie niedopałków do piwnicy), same prośby do mieszkańców, to nie jest rozwiązanie, tylko markowanie działania.
      Ale nie tylko spółdzielnie są winne. Dużą odpowiedzialność ponoszą sami mieszkańcy, którzy nie reagują na takie zachowania. Nawet jak nie palą na korytarzach, to fajczą na balkonach i wyrzucają zapalone pety poza balkon. Przypominam pożar balkonu na Wlkp. i nadal fajczą na balkonach…

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry
radiator
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?