Ten dzień musiał w końcu nadejść

Fot. Magdalena Kowolik (galeria zdjęć >>)

Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie z tego robił tragedii, choć faktem jest, iż… odzwyczailiśmy się od porażek. Taki komfort zapewniali nam przez ostatnie siedem tygodni hokeiści JKH GKS Jastrzębie, którzy po raz ostatni doznali goryczy przegranej 23 października. Jednak po dwunastu zwycięstwach z rzędu przyszedł w końcu ten dzień, w którym ekipa trenera Roberta Kalabera znalazła pogromcę – okazał się nim GKS Katowice. Stało się to w meczu, który mógł być trzynastym triumfem z rzędu.

Piątkowe derby na Jastorze nie były wielkim widowiskiem. Jastrzębianie tym razem nie zachwycili polotem, co z kolei grający bardzo solidnie goście wykorzystali w stu procentach. W dwóch pierwszych tercjach celowniki napastników obu ekip były wybitnie rozregulowane, za sprawą czego na tablicy widniał “dziwny” (jak na hokej) wynik 0:0. Z godnych odnotowania wydarzeń warto wspomnieć o sytuacji z końcówki drugiej tercji, gdy szarżujący Dominik Paś nie wyhamował i wpadł w bramkarza Katowic Juraja Simbocha. W odpowiedzi Słoweniec… uderzył Pasia w głowę. Efekt? Obaj zawodnicy dostali karę, czego zrozumieć nie mogli zapewne nie tylko nasi trenerzy. Dodajmy, że po meczu Paś i Simboch wyjaśnili sobie sytuację i rozstali się w zgodzie.

Wszystkie gole padły w trzeciej odsłonie. Rozpoczął Mateusz Zieliński, który uderzył spod niebieskiej w 44. minucie. Niebawem na ławkę kar powędrowało dwóch katowiczan (bez protestów z ich strony), w rezultacie czego JKH GKS miał grać przez dwie minuty w pięciu na trzech. Tę przewagę gospodarze wykorzystali tylko raz (gol Marka Hovorki), co dowodzi, że nie był to nasz dzień. Na finiszu znów więcej do powiedzenia mieli rywale, którzy wprawdzie najpierw koncertowo zmarnowali akcję trzech na jednego, ale potem za sprawą Jesse Rohtli odzyskali prowadzenie. Jastrzębianie – jakby nie pamiętając, z kim mają do czynienia – pozostawili niepilnowanego Fina tuż przed Nechvatalem, w związku z czym Rohtli po otrzymaniu krążka pozostało jedynie dopełnić formalności.

Porażka z Katowicami rzecz jasna boli, ale nie ma powodów do tragizowania. Wręcz przeciwnie – należy podziękować drużynie z Jastora za świetną serię, jakiej nie było w ekstralidze jeszcze nigdy. W 2021 rok JKH GKS i tak wejdzie jako lider ekstraligi, a na dodatek “pech porażki, która musi nadejść” nie będzie nas prześladował w półfinale Pucharu Polski z Energą Toruń, który odbędzie się 27 grudnia na Jastorze.

11 grudnia 2020, Jastrzębie-Zdrój, 18:00
JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice 1:2 (0:0, 0:0, 1:2)
0:1 Zieliński (Krężołek) 44:00
1:1 Hovorka (Jass, Rac) 45:20 5/3
1:2 Rohtla (Fraszko, Kuronen) 55:08

JKH GKS Jastrzębie: Nechvatal – Bryk, Górny, Sawicki, Rac, Kasperlik – Klimiczek, Sevcenko, Wróbel, Hovorka, Phillips – Jass, Horzelski, Paś, Wałęga, Sołtys – Michałowski, Kostek, Pelaczyk, Jarosz, Ł. Nalewajka.

Terminarz PHLI r.II r.
Zagłębie Sosn.
Stoczniowiec
GKS Tychy
Unia Oświęcim
STS Sanok
Katowice
Podhale NT
Cracovia
Energa Toruń
7:2 (d)
2:1 (w)
7:3 (d)
1:3 (w)
4:2 (d)
3:1 (d)
1:3 (w)
6:1 (d)
3:2 (w)
6:1 (w)
6:0 (d)
0:1 (d)
8:10 (d)
6:1 (w)
5:2 (w)
7:1 (d)
3:2 (w)
6:5 (d)
III r.IV r.
Zagłębie Sosn.
Stoczniowiec
GKS Tychy
Unia Oświęcim
STS Sanok
Katowice
Podhale NT
Cracovia
Energa Toruń
4:2 (d)
5:1 (w)
7:2 (w)
3:0 (w)
6:2 (d)
1:2 (d)
3:2 (w)
2:1d. (d)
1:4 (w)
8:1 (w)
4:2 (d)
22.01 (w)
24.01 (d)
29.01 (w)
31.01 (w)
26.01 (d)
17.02 (w)
19.02 (d)
Tabela PHL
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
JKH GKS
GKS Tychy
Energa

Katowice
Unia Ośw.

Podhale
Cracovia
STS Sanok
29
28
26
26
27
25
26
28
68
64
51
46

45
44
43
29
126:60
112:73
90:53

79:50
85:75
81:60
88:73
53:88
9.
10.
Zagłębie S.
Stoczniowiec
28
28
12
6
58:129
33:142

Zobacz więcej na… sport.jasnet.pl

Wpisy na temat “Ten dzień musiał w końcu nadejść”

  1. Szkoda tylko, że na własnym lodzie passa przerwana. Proszę o drugą taką serię zwycięstw w play-off. Dwanaście wygranych zapewni mistrzostwo. Hej, Hej Jastrzębie!

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

WordPress Lightbox Plugin
Przewiń do góry