To już epidemia otyłości?

fot. pixabay

„Szanowna Redakcjo, mój najukochańszy portalu, jestem w głębokiej rozterce, żeby nie powiedzieć, że jestem w głębokiej… zresztą, nieważne… Od momentu, kiedy przeszedłem na wymarzoną emeryturę, dużo chodzę z kijkami po moim pięknym, choć nieco zaniedbanym mieście – Jastrzębiu-Zdroju. Ma to wiele zalet, łącznie z tym, że stara, do której oficjalnie zwracam się: „Ty mój kwiatuszku!” albo „Koliberku!”, nie suszy mi głowy, że obijam się całymi dniami. No i właśnie w czasie tych codziennych spacerów zauważyłem, że roztyło nam się okrutnie społeczeństwo, a szczególnie jego (podobno) piękniejsza połowa. A dajcie spokój, żeby młoda dziewczyna zajmowała dwa miejsca w autobusie? Kto to widział?! Albo mężatka w średnim wieku pochłaniała kebaba na chodniku z desperacją w oczach? Albo jeszcze tęga urzędniczka w magistracie konsumowała na moich oczach trzecie śniadanie? Nie chcę używać zbyt mocnych porównań, ale (podobno) piękne jastrzębianki zaczynają się powoli upodabniać do… zresztą, sami sobie dopowiedzcie, kochani. Jak ja wychodzę na kijki, to chciałbym zapomnieć na chwilę o swoim „koliberku”, który, tak na marginesie, też swoje waży. A tu klops!” – żali się nasz wierny Czytelnik.

A może macie dla niego jakąś radę, drodzy Internauci?

  1. Ja Pierre Dole

    Epidemia otyłości? To należy pójść utartym szlakiem. Ogłosić pandemię, zakazać sprzedaży cukru i produktów wysokoprzetworzonych, wprowadzić obowiązkowe ćwiczenia gimnastyczne prowadzone pod okiem trenerów personalnych, wprowadzić obowiązkowe szczepienia wzmacniające wątrobę i trzustkę. Szczupłych obdarzyć certyfikatem a grubym zakazać wejścia do restauracji i fast foodów. Przed tymi przybytkami ustawiać bramki pomiarowe. Szczupli wchodzą, grubi mogą obejść się smakiem. Dopiero gdy osiągną odpowiednie wymiary mogą otrzymać certyfikaty i zostanie im zwrócona wolność. Przepraszam. Wolni są, tylko nie pasują do pięknego świata, który kreuje TV.

  2. Dobry sposób: Zjedz połowę tego, co zjadałeś. Zawsze wstawaj od posiłku z uczuciem, że nie jesteś jeszcze syty. Pomaga. Nie trzymaj w domu słodyczy a na przekąskę zjadaj marchewkę, rzodkiewkę, seler naciowy, ogórek zielony lub pomidor. Ostatni posiłek co najmniej 4 godziny przed snem. Pij dużo wody, unikaj słodzonych napoi i węglowodanów. Zmień sposób odżywiana. Jedz gotowane, duszone, gotowane na parze a nie smażone w głębokim oleju czy pieczone. Można się przyzwyczaić. No i ruch!!!

    1. Ja tak własnie czynię…ostatni posiłek o 22.00 a o 2.00 pod kołderke spać ! piję dużo płynów ale nie wode i tylko plus że nie objadam się słodyczami. No a mój relaks to rower. pozdrawiam.

      1. Dżordż Lowerboj

        Ja właśnie kultywuję dietę zjadania połowy. Na kolację serwuję sobie 3 bochenki chleba i 5 kilo ziemniaków. Działa!

    2. Edek z fabryki kredek

      Iga wiecej seksu i dziennie jedna malupka czteropak i paczka fajek cebula i slonina ze swiniobicia do jedzenia a nie jakies rowerki diety i inne pierdoly a ruch to przy robocie a nie na jakis durnych silowniach kiedys tak sie zylo a ludzie byli zdrowi i zyli po 90 lat no ale nie jedli zachodnich gownolitow

    1. Smacznego trolu.
      A ludziom chcącym zyskać na zdrowiu polecam różne diety niskowęglowodanowe.
      Bo przyczyną większości chorób (poza dźganiami i chemią) jest olbrzymia ilość cukru i mąki (chlebki, makarony, ciasta…) w diecie.
      O tym mało który lekarz wie i mówi…

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry
radiator
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?