Waleczne serca Dejewskiego!

Leszek Dejewski (fot. Arkadiusz Kogut / Jastrzębski Węgiel)

Wielkich drużyn i bardzo dobrych trenerów nie poznaje się w sytuacjach, gdy wszystko wychodzi. Wręcz przeciwnie. Odrodzić się po laniu w Olsztynie oraz przegrywając 0:2 w setach i 16:18 w trzecim to… wręcz nieprawdopodobne! Jastrzębski Węgiel zaprezentował w sobotnie popołudnie takiego ducha walki, jakiego od niego oczekujemy. I naprawdę warto tu podkreślić rolę trenera Leszka Dejewskiego. Jakim sposobem legendarny zawodnik i członek sztabu szkoleniowego zdołał dotrzeć do drużyny i znalazł sposób na to, aby wyciągnąć ją z sytuacji beznadziejnej? Zapewne odpowiedź zna tylko i wyłącznie sam zainteresowany. To nie było tak, że Dejewski tylko i wyłącznie wykorzystał “paliwo” przygotowane przez Luke’a Reynoldsa. Klucz? Odpowiednie zmiany, mobilizacja w przerwach na żądanie, skuteczne porady i… to niezwykłe życie tym meczem, tą drużyną i tym klubem, w którym z krótką przerwą jest od niemal czterdziestu lat.

Pierwszy set wyglądał niczym kontynuacja czwartej partii środowego spotkania w Olsztynie. Goście całkowicie zdominowali parkiet, efektem czego było ich bardzo wyraźne prowadzenie (9:4, 13:8, 17:9, 20:12). Dopiero w końcówce jastrzębianie otrząsnęli się nieco z tej przewagi, a sygnał do odrabiania strat dał czapą na Wojciechu Żalińskim Jurij Gladyr (14:20). Podopieczni Dejewskiego dogonili rywali na dystans trzech punktów (18:21), ale na finiszu znów lepsi byli olsztynianie. Ważne jednak było to, że set nie skończył się na pogromie.

Na początku drugiej odsłony Jastrzębski Węgiel nie pozwolił już gościom na taką ucieczkę. Co więcej, przy walce punkt za punkt w zasadzie aż do stanu 14:14 partię należało uznać za bardzo wyrównaną i daleką od rozstrzygnięcia. Potem jednak Dmytro Teriomienko zgasił na bloku Tomasza Fornala (15:18), a następnie w podobnej sytuacji zatrzymany został Jakub Bucki (19:23) i było po zawodach. Skończyło się na 20:25 i nikłych nadziejach na odwrócenie rywalizacji.

Tymczasem kluczowy dla przebiegu spotkania okazał się trzeci set. O tym że Jastrzębski Węgiel nie złożył jeszcze broni, świadczył kapitalny atak na 4:2 Yacine’a Louati’ego z trzeciego metra. Walka punkt za punkt z lekkim wskazaniem na Olsztyn trwała do stanu 12:12. Gdy jednak Robbert Andringa poczęstował nas asem na 12:14, zaczęło być źle. Dwupunktowa przewaga gości utrwaliła się aż do stanu 16:18, gdy fatalnym nieporozumieniem po świetnej wybronie Jakuba Popiwczaka “popisali się” Jakub Bucki i Eemi Tervaportti. Jakim sposobem Jastrzębski Węgiel znalazł jeszcze pokłady optymizmu? To pozostanie tajemnicą naszego zespołu i jego trenera Leszka Dejewskiego. Szkoleniowiec gości Daniel Castellani czuł, że coś się dzieje, bowiem w ciągu kilku minut wykorzystał obie przerwy na żądanie. Nasi siatkarze zaprezentowali jednak w tym momencie ducha walki, jakiego brakowało nam od kilku spotkań. Co więcej, przy stanie 24:24 świetnie “odpalił” Jakub Bucki, którego dwa ataki przechyliły szalę na naszą stronę.

Jeszcze dramatyczniejszy przebieg miał czwarty set. Dość powiedzieć że już na początku Dejewski musiał gasić pożar przy stanie 4:9, a chwilę potem po ataku wciąż uśmiechniętego Wojciecha Żalińskiego goście prowadzili 11:6. I wtedy na zagrywkę wszedł Yacine Louati. Być może serwy Francuza nie były decydujące. Być może Olsztyn za szybko poczuł się zwycięzcą. Być może stał się cud… Faktem jest jednak, że niebawem na tablicy wyników pojawił się remis 11:11, zaś po asie Buckiego gospodarze objęli dwupunktowe prowadzenie (15:13). Co jeszcze ważniejsze, wreszcie przebudził się Rafał Szymura, a całość na parkiecie spiął żelazną ręką Jurij Gladyr. To, że Olsztyn zdołał jeszcze pod koniec seta doprowadzić do remisu 23:23, nie tylko nie pomniejsza odrodzenia naszego zespołu, ale wręcz je podkreśla. Jastrzębianie zdołali przetrwać trudny moment i ostatecznie pod kolejnym tego dnia ataku Louati’ego trudnej piłki wygrali 26:24.

W piątym secie nasz zespół poszedł za ciosem. Podopieczni Leszka Dejewskiego nie zmarnowali inicjatywy i nie dali gościom krzty nadziei na powrót do gry. Rywala ostatecznie dobił as Eemiego Tervaporttiego na 11:6. Tego nie dało już się zepsuć, a spotkanie zakończył autowy serwis Wojciecha Żalińskiego.

Po takim meczu nie można powiedzieć, że straciliśmy jeden punkt, choć jeszcze tydzień temu dokładnie tak byśmy uważali. Jednak wyrwane w takich okolicznościach dwa oczka mogą okazać się już niebawem bezcenne. Panie Leszku, dziękujemy za dziś i teraz z nadzieją czekamy na kolejną włoską epokę. W poniedziałek do Jastrzębskiego Węgla zawita Andrea Gardini.

23 stycznia 2021, Jastrzębie-Zdrój, 14:45
Jastrzębski Węgiel – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (21:25, 20:25, 27:25, 26:24, 15:9)

Jastrzębski Węgiel: Bucki, Wiśniewski, Kampa, Gladyr, Fornal, Szymura, Popiwczak (libero) – Louati, Gierżot, Tervaportti, Kosok, Szalacha.

TerminarzI r.II r.
Warta
Resovia
Będzin
ZAKSA
Verva
Skra
Nysa
Trefl
Olsztyn
Katowice
Ślepsk
Czarni
Cuprum
3:2 (w)
3:0 (d)
3:1 (w)
1:3 (w)
2:3 (d)
3:0 (w)
3:0 (d)
3:0 (d)
1:3 (w)
3:0 (d)
3:1 (w)
3:1 (d)
3:0 (d)
1:3 (d)
3:0 (w)
3:1 (d)
1:3 (d)
3:2 (w)
3:2 (d)
1:3 (w)
3:1 (w)
3:2 (d)
3:2 (w)
3:0 (d)
3:0 (w)
05.03 (w)
Liga Mistrzów
Eliminacje
Stroitiel Mińsk
Dyn. Apeldoorn
Fino Kaposvar
Arcada Gałacz
Faza grupowa
Zenit Kazań
ACH Lublana
Berlin RV


3:0 (d)
3:0 (d)
3:0 (w)
3:0 (w)

0:3 (w)
0:3 (w)
0:3 (w)







0:3 (w)
0:3 (w)
0:3 (w)
PlusLiga
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
ZAKSA Kędzierzyn
Jastrzębski Węgiel

Trefl Gdańsk
Resovia Rzeszów
Verva Warszawa
Skra Bełchatów
Warta Zawiercie
AZS Olsztyn
24
24
25
25
24
24
23
24
66
53
47
46
45
42
38
31
22:2
19:5
16:9
17:8
16:8
13:11

13:10
10:14
9.
10.
11.
12.
13.
14.
GKS Katowice
Cuprum Lubin
Ślepsk Suwałki
Stal Nysa
Czarni Radom
MKS Będzin
24
24

23
24
25
24
29
28
27
23
22
7
10:14
9:15
9:14
5:19
7:18
2:22

Zobacz więcej na… sport.jasnet.pl

  1. tedy Van volley

    rozumiem, gdyby to dotyczyło gry z taką np Zaksą, ale , nieumniejszając, z Indykami ? Hurraoptymizm u Was widzę wielki.

  2. “Dejewski namówił ich do walki”… Panie Adamie, oni powinni być namawiani do walki tym, że złożyli podpisy pod kontraktami. I pewnie są, tylko po prostu mają spadek formy, bo sezon jest rozwalony. To jest sport.

  3. Dużo pracy przed Gardinim, zespół jest wypalony, Kampa dużo stracił z szybkości, Fornal bez formy i pomysłu, dobrze, że Dejewski namówił ich do walki.

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zapowiedzi

Galerie zdjęć

Przewiń do góry