polska hokej liga

Play-off - 1/4 finału
24.02Podhale N. Targ (d)2:0
25.02Podhale N. Targ (d)3:2
28.02Podhale N. Targ (w)4:3 d.
01.03Podhale N. Targ (w)2:1
Play-off - 1/2 finału
11.03GKS Katowice (d)4:3 d.
12.03GKS Katowice (d)2:1
15.03GKS Katowice (w)4:1
16.03GKS Katowice (w)2:3 d.
19.03GKS Katowice (d)5:1
Play-off - Finał
26.03Cracovia (d)3:0
27.03Cracovia (d)3:2
30.03Cracovia (w)0:2
31.03Cracovia (w)2:1 d.
03.04Cracovia (d)3:2
1. GKS Tychy3683151:91
2. JKH GKS3681152:80
3. Energa Toruń3669127:80
4. GKS Katowice3663109:77
5. Unia Oświęcim3662105:94
6. Cracovia3659128:100
7. Podhale N. T.3657103:89
8. STS Sanok363874:115
9. Zagł. Sosnowiec362288:160
10. Stoczniowiec36640:191

“Zdobyliśmy wszystko, co było do zdobycia”

Prezes Kazimierz Szynal gratuluje złota kapitanowi Maciejowi Urbanowiczowi

JKH GKS Jastrzębie zdobył w sezonie 2020/2021 mistrzostwo Polski, Puchar Polski i Superpuchar Polski. To bez wątpienia historyczne wydarzenie nie tylko w liczących już niemal siedemdziesiąt lat dziejach jastrzębskiego hokeja na lodzie, ale i całego jastrzębskiego sportu. Na Jastor popłynęły zasłużone gratulacje ze wszystkich stron, a odbiorcą wielu z nich był prezes klubu Kazimierz Szynal. Sternik JKH GKS tradycyjnie nie odmówił redakcji JasNetu obszernego wywiadu, w którym jak zawsze poruszyliśmy mnóstwo interesujących kwestii.

Pamiętam, że podczas jednej z naszych rozmów już po przejęciu reprezentacji Polski przez Roberta Kalabera krygował się pan przed słowami, jakoby Jastrzębie pretendowało do roli stolicy polskiego hokeja. Dziś mamy potrójną koronę. A zatem…?
Kazimierz Szynal – W sezonie 2020/2021 rzeczywiście Jastrzębie jest stolicą polskiego hokeja. Zdobyliśmy wszystko, co było do zdobycia. To niezaprzeczalny fakt, który oczywiście niezmiernie nas cieszy.

Przyznaję się bez bicia, że gdyby we wrześniu ktoś zapowiedział mi taki scenariusz, uznałbym go za fantastę. Dostanę od pana prezesa burę za brak wiary, czy też podzieliłby pan ten mój wczesnojesienny realizm?
My w Jastrzębiu zawsze staramy się być realistami. Wszystkie te sukcesy były niezwykle ciężkie do zdobycia, a będą jeszcze trudniejsze do obronienia. Zawsze powtarzam, że gramy o najwyższe cele. W zakończonym sezonie było podobnie. Warto jednak pamiętać, co działo się u nas latem, gdy z powodu koronawirusa praktycznie wszyscy trafili na kwarantannę. Na 36 testów wykonanych wśród zawodników, trenerów i pracowników klubu aż 23 dały wynik pozytywny. W rezultacie plan przygotowań został storpedowany. Mimo to zdołaliśmy odbudować się, a ciąg dalszy wszyscy znamy. Czy ktokolwiek miał prawo oczekiwać wówczas potrójnej korony?

No właśnie…
Myślę, że we wrześniu nikt na to nie liczył. Sezon jawił się jako bardzo nieprzewidywalny i w istocie taki był. Przecież nie mieliśmy żadnej pewności, czy w ogóle dane nam będzie w całości go rozegrać. Ponadto wielu fachowców nie uważało nas za faworytów, ponieważ inne drużyny wydawały się mocniejsze “na papierze”.

Przejdźmy do spraw bieżących. Jak telefon pana prezesa poradził sobie z nawałnicą gratulacji?
Rzeczywiście, gratulacji było mnóstwo i z bardzo wielu stron. Natomiast ja chciałbym w tym miejscu także pogratulować i podziękować wszystkim osobom, które przyczyniły się do sukcesu w zakończonym sezonie. Dziękuję wiceprezesom Januszowi Antończykowi i Janowi Miszkowi, którzy wraz ze mną działają z zarządzie JKH GKS Jastrzębie. Dziękuję także wszystkim dotychczasowym prezesom i wiceprezesom naszego klubu, z Andrzejem Frysztackim na czele. Dziękuję również “ojcom-założycielom” jastrzębskiego hokeja, który liczy już sobie niemal siedemdziesiąt lat. Bez Stanisława Ogazy, Floriana Gomoli, Jana Posłusznego oraz pierwszych działaczy LZS Jastrzębianka i Górnika Jastrzębie nie byłoby tego wspaniałego uwieńczenia naszych dziejów, którego byliśmy świadkami w Wielką Sobotę.

Czy miał pan już okazję rozmawiać z trenerami i drużyną? Czy też pozostawił pan sobie tę przyjemność na czas uspokojenia emocji?
Tę uroczystość mamy już za sobą. Były rozmowy, gratulacje, podziękowania i… odrobina świętowania. W tych trudnych czasach fetowanie sukcesu nie jest łatwe, ale jakoś się udało.

Co zawodnicy usłyszeli od zarządu JKH GKS Jastrzębie?
Zapewniliśmy naszych hokeistów, że zgodnie z obietnicą czeka ich premia za mistrzostwo Polski. Ponadto poinformowaliśmy zawodników, że wszyscy, którzy będą chcieli pozostać w JKH GKS Jastrzębie, znajdą miejsce w drużynie na nowy sezon. Warunki są dwa. Po pierwsze – chłopaki nadal muszą chcieć oddawać serce na lodzie i – mówiąc kolokwialnie – kłaść się pod strzały, a po drugie – zachować zdrowy rozsądek przy rozmowach o przedłużeniu umów. Chcę podziękować wszystkim trenerom, pracownikom klubu oraz naszym zawodnikom… niezależnie od tego, skąd pochodzą. Jeśli ktoś oddaje wszystko dla drużyny, to nie ma znaczenia, czy urodził się w Zdroju, w Gdańsku, czy w Kanadzie. Wszyscy byliśmy jedną drużyną. Zwyciężył “team spirit”. Każdy z chłopaków, również tych, którzy w finałach grali nieco mniej, dołożył swoją cegiełkę do tego sukcesu.

Na przestrzeni ostatniej dekady wielokrotnie miałem okazję rozmawiać z panem prezesem, więc nawet nie pytam o wysokość premii, ponieważ i tak niczego nie uzyskam.
Kwota do podziału jest oczywiście niższa, aniżeli ta, o której była mowa w przypadku naszych finałowych konkurentów. Złożą się na nią dwa źródła. W większości będzie to suma ufundowana przez nasz klub, ale pewną część stanowić będą także nagrody z Miasta Jastrzębie-Zdrój, które corocznie honoruje sukcesy swoich reprezentantów.

Czas na kilka osobistych odczuć. Nigdy wcześniej nie byliśmy mistrzami Polski. Taka świadomość możliwości wywalczenia tytułu wymaga pewnego przełamania “w sobie”. W którym momencie tak naprawdę uwierzył pan, że to jest możliwe?
Rzeczywiście, nigdy wcześniej nie byliśmy mistrzami Polski. Co więcej, wielu twierdziło, iż nie mamy potencjału do zdobycia złotego medalu. Tymczasem po wywalczeniu Superpucharu i Pucharu Polski naprawdę już nic “nie musieliśmy”, a wszystko “mogliśmy”. Przed finałem zdawałem sobie sprawę, kto jest naszym przeciwnikiem. Comarch Cracovia to bardzo poważny zespół, który w półfinale stosunkowo łatwo poradził sobie z GKS Tychy. Nie wiedzieliśmy, jak nasza drużyna zaprezentuje się na tle “Pasów”. Dlatego w możliwość zdobycia mistrzostwa uwierzyłem dopiero po pierwszym zwycięskim meczu na Jastorze. Widząc postawę naszych chłopaków stwierdziłem, że Cracovia jest do ogrania.

Nie jest wielką tajemnicą, że wielu kibiców innych klubów trzymało kciuki za JKH GKS Jastrzębie. Pojawiły się nawet takie głosy, że mistrzostwo zdobyte przez podopiecznych trenera Roberta Kalabera jest zwyczajnie… dobre dla polskiego hokeja. Cytując klasyka, pokazaliśmy, że “Polak potrafi”.
Myślę, że ta opinia jest prawdziwa. Udowodniliśmy, że “Polak potrafi” nie tylko w finale Polskiej Hokej Ligi, ale też w półfinale PHL oraz finale Pucharu Polski, gdzie mieliśmy do czynienia z drużynami wzmocnionymi tuż przed zamknięciem okna transferowego. Cóż, jako przedstawiciele JKH GKS Jastrzębie wielokrotnie wyrażaliśmy sądy na temat wprowadzenia zasad tzw. ligi open. Niezwykle szanuję właściciela Comarch Cracovii oraz osoby decyzyjne w GKS Tychy za to, że tak wiele dobrego zrobiły dla polskiego hokeja. Nie oznacza to jednak, iż automatycznie podzielam każde ich zdanie. W kwestii tzw. ligi open – a także w innych sprawach – mieliśmy odmienną opinię i ją podtrzymujemy. Proszę sobie wyobrazić, że w ekstralidze gra dziesięć zespołów, w których mamy po piętnastu Polaków. Pole manewru sztabu reprezentacji Polski byłoby znacznie szersze. Do takiego celu powinniśmy dążyć. Przypomnę też, iż kilka sezonów wstecz optowaliśmy za poszerzeniem naszej ekstraligi o drużynę z Poruby. Nasze zdanie podzielali tylko działacze Naprzodu Janów. Dziś zespół z Ostrawy walczy o czeską ekstraligę i zapewne nie skorzystałby z propozycji występów w polskich rozgrywkach. Tymczasem wtedy była szansa na pójście inną drogą. Cóż, my w Jastrzębiu mamy inne opinie w wielu sprawach, ale to jest wiadome od dawna.

Po mistrzostwie Polski chyba będziecie mogli liczyć na większy posłuch?
Nie sądzę. Ten wywiad przeprowadzamy dla JasNetu, a zatem trafi on głównie do środowiska jastrzębskiego sportu. Jeśli jednak zostanie on w ten czy inny sposób opublikowany na łamach pewnego znanego portalu hokejowego, to zapewne znów wyleje się na moją osobę fala hejtu i wiadro pomyj, jak to już wielokrotnie miało miejsce. Dodam jedynie, że osobiście uważam się za człowieka spełnionego zawodowo. Jestem szefem prawników dużej spółki giełdowej, a tymczasem na łamach tego portalu obrażają mnie ludzie, którzy mają kłopot z wysłowieniem się w języku polskim i nie hołdują podstawowym zasadom ortografii. Na łamach tego portalu obrażano zresztą nie tylko mnie, ale również Roberta Kalabera i Leszka Laszkiewicza. Działo się tak mimo wielkich zasług obu panów dla polskiego hokeja. Apelowałbym o refleksję w tej kwestii.

Przejdźmy do weselszych tematów. Czy miał pan okazję zobaczyć na naszych łamach zdjęcie Dominika Pasia i Kamila Wałęgi na trybunach Jastora w 2008 roku?
Tak, to bardzo sympatyczna fotografia.

Jako działacze JKH GKS Jastrzębie możecie chyba poczuć się niczym taki “sportowy ogrodnik”, który po kilkunastu latach ogląda słodkie owoce swojej pracy.
Rzeczywiście, za czasów mojej prezesury do gry w naszym klubie weszło już drugie pokolenie. Gdy objąłem to stanowisko, w naszym pierwszoligowym zespole grał jeszcze Zbigniew Wróbel, a teraz bramki na wagę ważnych zwycięstw strzela jego syn Kamil. Takich przykładów, jak Dominik Paś, Kamil Wałęga czy Kamil Wróbel jest więcej. Dość przypomnieć nieco starszych od nich braci Łukasza i Radosława Nalewajków, którzy są wzorami waleczności, pracowitości i zaangażowania. Trzeba jednak pamiętać, że takie wspaniałe historie możliwe są za sprawą wsparcia finansowego ze strony Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Miasta Jastrzębie-Zdrój oraz firmy Prymat, która jest z nami od wielu lat, podobnie zresztą jak firma Antończyk przedsiębiorstwo panów Roberta i Jerzego Rysiów czy firma Mer-Trans Zygmunta Jagody. Bez nich nie byłoby nie tylko tych obecnych sukcesów, ale i skutecznego szkolenia młodzieży. Dziękuję im wszystkim, ponieważ sercem są z hokejem. Chcę także podziękować wszystkim naszym pozostałym sponsorom. To właśnie za sprawą ich wsparcia możliwe jest cierpliwe wprowadzanie młodzieży do zespołu ekstraligi. Trzeba pamiętać, że my rok w rok przeznaczamy ok. 300-400 tys. zł z budżetu klubu ekstraligi na funkcjonowanie drużyn dzieci i młodzieży. To nie jest inwestycja, która zwraca się za miesiąc. Potrzeba czasu i odwagi, ale to są dobrze wydane pieniądze i w wielu przypadkach procentują w przyszłości. Jeszcze raz chcę podziękować wszystkim naszym sponsorom. Powtórzę, że każdy dołożył swoją cegiełkę do mistrzostwa Polski.

Podobno pan prezes także plasuje się wysoko w rankingu sponsorów jastrzębskiego hokeja.
Coś w tym jest. Wykonuję wolny zawód. Myślę, że biorąc pod uwagę moje możliwości zarobkowe i czas poświęcany klubowi, to… byłbym w czołówce (śmiech). Warto pamiętać o tym, że jako zarząd JKH GKS Jastrzębie “przyprowadziliśmy” do jastrzębskiego hokeja sponsorów na sumę ładnych kilkudziesięciu milionów złotych. W porównaniu z niektórymi innymi polskimi klubami nie są to być może kwoty zawrotne, ale jak na jastrzębskie warunki – całkiem spore. Wszak “rynek sportowy”, na którym funkcjonujemy, nie jest łatwy. W naszym mieście prężnie działają kluby siatkarski i piłkarski. Przypomnijmy sobie, co działo się w Wielką Sobotę, gdy mecze trzech jastrzębskich drużyn pokazywane były jeden po drugim w ogólnopolskich telewizjach. Nasze miasto żyło sportem do późnych godzin nocnych.

Maciej Urbanowicz powiedział, że ma nadzieję na utrzymanie i ewentualne wzmocnienie drużyny, która zdobyła mistrzostwo Polski. Zapewne o nazwiskach jeszcze za wcześnie mówić, ale być może mamy już jakiś “terminarz działań” w tym aspekcie?
Chcemy, aby w zespole pozostała jak największa liczba mistrzów Polski. Dużo będzie zależało od trenera, który przecież odpowiada na układanie składu. Trzeba jednak także pamiętać, iż sami zawodnicy mają również swoje plany i… oczekiwania. My jesteśmy otwarci na rozmowę. Jeśli ktoś nie postawi zbyt wygórowanych warunków finansowych, będzie chciał u nas grać i wykonywać polecenia trenera Kalabera, to pozostanie w JKH GKS Jastrzębie.

W sezonie 2021/2022 nasz klub po raz pierwszy w dziejach zagra w europejskich pucharach. Czy jesteśmy gotowi na występy w Lidze Mistrzów?
Na pewno będziemy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Na razie jednak nie wiemy, jaki będzie kształt tych rozgrywek. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z sytuacji w Europie i na świecie. Jestem przekonany, że pod kątem organizacyjnym podołamy startowi w Lidze Mistrzów. Dobrym przetarciem był dla nas Puchar Wyszehradzki, który wygraliśmy, choć przecież nikt na nas nie stawiał. Występy na arenie międzynarodowej będą dla naszych zawodników wyborną okazją do zaprezentowania się na tle utytułowanych przeciwników.

Czas na “łyżkę dziegciu w beczce miodu”. Pojawiły się medialne doniesienia, jakoby JKH GKS Jastrzębie miał stać się jesienią klubem… bezdomnym. Z tego, co mi wiadomo, są to informacje co najmniej wyolbrzymione, ale może warto, aby prezes Kazimierz Szynal wypowiedział się w tej kwestii.
Właścicielem Lodowiska Jastor jest Miasto Jastrzębie-Zdrój. To po stronie magistratu leżą ostateczne decyzje w tej kwestii. Istotnie, dach obiektu wymaga remontu, ale mam nadzieję, iż niezbędne prace zostaną wykonane po sezonie 2021/2022, a zatem nie będą kolidowały z naszymi rozgrywkami.

Jednak problem ma pojawić się już tej jesieni. Czy są powody do niepokoju?
Powiem tylko, iż istnieje ekspertyza, która powinna uspokoić nastroje.

Idźmy dalej. Gdy już zdobyło się przysłowiowe “wszystko”, musi pojawić się pytanie o to, co dalej. Wszak – jak pan wspomniał – wejść na szczyt jest ciężko, ale utrzymać się na nim – wielokrotnie trudniej.
Oczywiście, że tak. Wszyscy rozsądni ludzi powinni zdawać sobie z tego sprawę. Powtórzenie ostatnich sukcesów w kolejnym sezonie będzie niezwykle trudne. Być może nawet… nieprawdopodobnie trudne!

A co należy zrobić, abyśmy nie stali się sportowym “meteorem”? Czyli “jednorocznym mistrzem”, czy wręcz “hokejowymi Szombierkami Bytom”? Przypomnijmy, że w szczycie sukcesów polskiego futbolu mistrzem Polski w 1980 roku zostały właśnie niedoceniane Szombierki. Dziś jednak próżno szukać tego klubu na szczeblu centralnym.
Myślę, że nie grozi nam taki scenariusz. Świadczą o tym ostatnie sezony, w których przecież również walczyliśmy o najwyższe cele. Wrócę jeszcze raz do finiszu sezonu 2019/2020, w którym awansowaliśmy do półfinałów. Nie przegraliśmy przecież wówczas pojedynków o medale, a zatem nie możemy rozstrzygać, co byłoby dalej. Wcześniej też osiągaliśmy sukcesy. Trzeba przy tym oczywiście pamiętać, że to jest sport i przy pewnej dozie nieszczęścia można zakończyć rozgrywki na dalszej lokacie. Jestem jednak przekonany, iż biorąc pod uwagę naszą ekstraligową historię oraz mocne filary organizacyjne klubu, nie grozi nam scenariusz, o którym pan mówi.

Niebawem jastrzębski hokej będzie obchodził swoje siedemdziesięciolecie, ale na razie warto wspomnieć, iż mistrzostwem Polski JKH GKS Jastrzębie uhonorował sześćdziesiątą rocznicę założenia Górnika Jastrzębie, które miało miejsce w okolicach wczesnej wiosny 1961 roku. Przypomnieliście w ten sposób, że późniejszy wielosekcyjny GKS Jastrzębie ma “źródła hokejowe”. Florian Gomola był przecież hokeistą.
To prawda. Tym bardziej cieszy, że właśnie teraz wywalczyliśmy ten historyczny złoty medal, który wieńczy dzieje jastrzębskiego hokeja. To znakomita okazja, aby przypomnieć o ludziach, którzy kiedyś postanowili “zaszczepić” tę dyscyplinę w Jastrzębiu-Zdroju, a następnie przyczynili się do jej rozwoju. Bez nich nie byłoby tego sukcesu.

Na koniec słowo o kibicach. Nie mieliście okazji do wspólnego świętowania z fanami, bowiem za takie trudno uznać nieoficjalne zaprezentowanie trofeum w Wielką Sobotę. Czy klub ma zamiar zorganizować stosowną imprezę, jeśli poluzowane zostaną obecnie obowiązujące obostrzenia?
Mamy taki, a nie inny czas, a zatem musimy dostosować się do przepisów, które obowiązują wszystkich. Jeśli sytuacja ulegnie poprawie, to postaramy się w godny sposób zaprezentować kibicom nie tylko trofeum za mistrzostwo Polski, ale także dwa pozostałe puchary zdobyte w czasie pandemii. Wiele będzie zależało od terminarza Ligi Mistrzów. Zapewniam jednak, że nie zapomnimy o kibicach.

Rozm. mg

Na życzenie naszego rozmówcy komentarze zostały wyłączone.

Komentarze

polska hokej liga

Play-off - 1/4 finału
24.02Podhale N. Targ (d)2:0
25.02Podhale N. Targ (d)3:2
28.02Podhale N. Targ (w)4:3 d.
01.03Podhale N. Targ (w)2:1
Play-off - 1/2 finału
11.03GKS Katowice (d)4:3 d.
12.03GKS Katowice (d)2:1
15.03GKS Katowice (w)4:1
16.03GKS Katowice (w)2:3 d.
19.03GKS Katowice (d)5:1
Play-off - Finał
26.03Cracovia (d)3:0
27.03Cracovia (d)3:2
30.03Cracovia (w)0:2
31.03Cracovia (w)2:1 d.
03.04Cracovia (d)3:2
1. GKS Tychy3683151:91
2. JKH GKS3681152:80
3. Energa Toruń3669127:80
4. GKS Katowice3663109:77
5. Unia Oświęcim3662105:94
6. Cracovia3659128:100
7. Podhale N. T.3657103:89
8. STS Sanok363874:115
9. Zagł. Sosnowiec362288:160
10. Stoczniowiec36640:191

JKH GKS: Nowe wiadomości

Pozostałe informacje

Galerie zdjęć

Przewiń do góry
Poprzedni
Następny