Został nam wirtualny znicz

Zagubieni w cmentarnych labiryntach mieszkańcy, świetlne girlandy „made in China” pulsujące w rytm ich przyspieszonego tętna, firmament gorączkowych myśli – zwieńczony chwilą ulotnej zadumy. Tak niewiele potrzeba nam do przekonania, że spełniliśmy swój coroczny obowiązek. Podobnie jak handlowcom, których niewyszukane towary piętrzą się przed cmentarzem. Nasz wzrok pada na wejście do nekropolii. Niepozorna brama zaprasza nas do środka. A przepływający alejkami tłum tężeje z minuty na minutę.

Ten obrazek stracił już na aktualności… (fot. Marek Wróbel)

„Nie ulega wątpliwości, że tegoroczny okres Święta Zmarłych odbiega od znanego nam do tej pory. Pandemia COVID-19 wpływa na niemal wszystkie aspekty naszego życia. Choć z każdym dniem coraz bardziej przystosowujemy się do nowej rzeczywistości, często trudno nam zaakceptować zmiany, które ta za sobą niesie. W tym trudnym czasie chyba każdy z nas poczuł jeszcze dosadniej, jak ogromną wagę powinniśmy przykładać do kwestii zdrowia i bezpieczeństwa własnego, swoich bliskich, a także reszty społeczeństwa. W tym roku wielu z nas zostanie w domach, tudzież ograniczy wyjazdy, spotkania rodzinne i wizyty na cmentarzach. Także Polacy mieszkający za granicą, w wielu przypadkach nie będą mieli możliwości przyjazdu w rodzime strony. Co więc można zrobić, aby w symboliczny sposób uczcić pamięć o ważnych dla nas osobach?” – czytamy na stronie Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio.

„Jedną z możliwości jest zapalenie wirtualnego znicza. Choć koncepcja ta jest od kilku już lat obecna w internecie, tak naprawdę teraz zyskała nowe znaczenie i cieszy się coraz większą popularnością. Do sfery online przenoszą się przeróżne elementy naszego życia – zakupy, praca, relacje międzyludzkie. Zapalenie znicza w internecie nie jest już niczym zaskakującym, może natomiast stanowić dobrą i bezpieczną alternatywę dla tradycyjnego światełka na cmentarzu” – dowiadujemy się.

Swoją drogą, zbliżające się święto prowokuje do przemyśleń na temat naszej religijności, sposobu, w jaki pielęgnujemy pamięć o tych, którzy odeszli, ale przede wszystkim stawia nas przed niełatwym dylematem, co wybrać – ciało czy duszę? Na jednym z ogólnopolskich portali informacyjnych pojawił się swego czasu wpis, który idealnie ilustruje rozterki odwiedzających groby bliskich.

A zatem przytoczmy go: „Niestety, zaczyna się coroczna gehenna zwana Świętem Zmarłych. Wylewająca się pycha, bogactwo, rewia mody. Parkowanie nowej fury najlepiej przy grobie – to już obowiązek. Nowe futerko, kozaczki, mini i fryzurka za kilkaset złotych. Wielki znicz, nie, przepraszam, jeszcze większy, musi być ogromny, bo nie daj Boże sąsiad będzie miał większy! Kwiaty, ach te piękne kwiaty! I znowu ktoś za ludzką głupotę kupi nowego mercedesa. Ilu zginie w wypadkach, ilu przejdzie zawał? Nieważne, ważny jest duży, drogi znicz… A może i jeszcze większy. A jutro? Cóż, wrócimy do szarej rzeczywistości. Babcia, gdzie babcia ma grób?! Eee… nieważne… Ważne, że był wielki znicz, ciocia mówiła, że większy niż u Bolka obok, poza tym my przyjechaliśmy nowszym autem, a Grażynka miała takie piękne kozaczki… Oby szybko minął ten najgorszy, najgłupszy dzień w roku, oby lał deszcz cały dzień, a samochody utknęły gdzieś w drodze z dala od cmentarzy. Może wtedy jako normalny człowiek przejdę się z parasolem na grób wuja, babci i dziadka, pomyśleć o nich. Powspominać, a nawet uśmiechnąć się… Zaraz, ale chyba robię tak na co dzień i niekoniecznie na jarmarku 1 listopada…”

Czy trzeba dodawać coś więcej?

No tak, ale to już chyba nieaktualne. Szczególnie teraz, w dobie „galopującej” pandemii, kiedy termin „dystans społeczny” jest na ustach wszystkich, a strach panoszy się jak wypuszczony z butelki dżin.

(Kiedy piszemy te słowa, wiadomo już, że zarówno w dzień przed Wszystkich Świętych, dzień Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny cmentarze będą zamknięte – przyp. aut.)

Przydałaby się więc jakaś nadzieja. Przynajmniej jej namiastka. I w tym momencie nasz wzrok pada na to, co namacalne, co świadczy o naszym statusie materialnym, naszej zaradności. „Nowa fura, futerko, kozaczki, największy znicz na cmentarzu…” Rachityczna bramka podstępnie wciąga nas na teren cmentarza. Przepływający tłum tężeje z minuty na minutę…

A co z żywymi ludźmi? Z naszymi bliskimi, tymi wszystkimi, o których nie pamiętamy, a może po prostu nie chcemy pamiętać? „Popatrzmy tylko, jeden z jastrzębskich molochów. Przez złośliwców, tudzież szczęśliwych posiadaczy domków jednorodzinnych, określany mianem ‘królikarni’. Sześć lub osiem klatek, dziesięć pięter, dwieście sześćdziesiąt cztery mieszkania. Zagubieni w tym labiryncie lokatorzy z trudem rozpoznają swoje twarze. Jeśli prawią sobie jakieś uprzejmości, to zazwyczaj sprowadzają się one do zdawkowego ‘dzień dobry’. Mijają się jak zombi na widmowej scenie. A mieszkania stają się pułapkami, szczególnie dla starszych ludzi” – pisaliśmy w opublikowanym niedawno na stronie JasNetu artykule.

Powiedzmy sobie szczerze: coś się z nami porobiło, poprzestawiało w głowie, sprowadziło nas spektakularnie do parteru. Jesteśmy jak ten dąb w ogrodzie – pusty w środku, w którym dzieci chowają się przed wzrokiem dorosłych. Niby mamy korzenie, swoje miejsce na ziemi, ale gdzieś tam, pod powierzchnią gestów i wyuczonej ogłady, nawiedzają nas męczące przeciągi. Taki syndrom „wydrylowanej śliwki” to coraz częstsza choroba naszych czasów. I nie ma się co oszukiwać, że wypełnimy tę pustkę największym zniczem na świecie. Bo cmentarny jarmark przeminie, a to, co zostanie, będzie… No właśnie, oto jest pytanie…

Wpisy na temat “Został nam wirtualny znicz”

  1. Jak tego jarmarku świątecznego na Wszystkich Świętych nie bezie, to zostanie istota tych świąt modlitwa. A nie kolorowe lampeczki i pogaduchy przy grobie i śmiechy towarzyskie.

    1. I dobrze ,że cmentarze zamknięte będzie mniej zakażonych. Tylko dlaczego decyzja podjęta przez rząd została ogłoszona tak późno ? Szkoda przedsiębiorców.

  2. Przecież nie róbmy magi że trzeba zapalić wirtualny znicz. Najważniejsza jest modlitwa za zmarłych tego oni potrzebują a nie zapalenia znicza.

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry