pyta zrozpaczona i zbulwersowana Czytelniczka.

A o co chodzi?
Piszę do Państwa w sprawie dzieci , które mają zindywidualizowane lekcje z niektórych przedmiotów. Dzieci do dnia dzisiejszego nie mają zajęć że względu na urząd miasta . Dzwonię do urzędu nic nie daje … Urząd zwala na szkołę , szkoła na urząd i nic się nie zmienia . Wiem , że szkoła mojego dziecka złożyła wszystkie papiery na czas …. Niestety urząd czy też dział edukacyjny wstrzymuje wydanie decyzji w tej sprawie . Może Państwo będą w stanie uzyskać więcej informacji. Ja jako rodzic zostałam pokonana. Dziecko moje jest w klasie maturalnej . Jak dzieci ,które mają orzeczenia (spektrum autyzmu , zaburzenie Aspergera) mają zaliczyć przedmiot , zdać maturę skończyć szkołę ….? Kiedy one nadrobią materiał? – pisze Czytelniczka
Ta sytuacja trwa od początku września. Ma miejsce także w innych szkołach.
Tydzień temu zwróciliśmy się do Urzędu Miasta o komentarz w tej sprawie i odpowiedź na poniższe pytania :
1. Jaki jest powód tak dużego opóźnienia w sprawie zindywidualizowanego nauczania?
2. Czy wiadomo, że takie opóźnienie może mieć duże skutki dla zainteresowanych uczniów?
3. Kiedy i jak planuje się rozwiązanie tego problemu?
4. Czy ma to związek z brakiem naczelnika Wydziału Edukacji?
Do tej pory nie uzyskaliśmy na te pytania odpowiedzi.
Dlaczego Urząd nie potrafi dogadać się ze szkołami? I dlaczego właśnie w tym roku, skoro w poprzednich latach nie było takich problemów? Czy ktoś zapomniał, że chodzi tu o młodych ludzi, i to tych najbardziej potrzebujących? Co się zmieniło?






15 komentarzy do “Dlaczego tak długo?”
pan A.Matusiak nadzoruje m.in. wydział oświaty i straży miejskiej.Oba wydziały straciły kompetentnych naczelników a na ich miejsce zatrudniono „znajomków królika”. Taka samorządowa degrengolada.
Odpowiedzi nie potrafią udzielić..słów brak, papierologia,dokumenty ,człowiek,dziecko tu się nie liczy,to są bardzo trudne do odrobienia miesiące dla dziecka. A ja czekam jakie teraz nowe oświetlenie świąteczne stanie na rondzie przed urzędem, co tam sobie nasi Włodarze nowego wymyślą. A może gaście światło w ciągu dnia ,bo w niektórych miejscach latarnie świecą w południe, tu jakoś są pieniądze.Jak słyszę cierpliwości mamy wiele szkół,,,serio— z tego co słyszę mało, która jest obstawiona zśk,czy nauczycielami wspierającymi.Nie ma wam wstyd, to jest praca na rzecz ludzi w tym naszych dzieci.Płakać się chce .
Jak to co się zmieniło? Rządy nad oświatą w mieście przejął Andrzej Matusiak i wyrzucili z pracy dotychczasową naczelnik wydziału edukacji, która opierała się jego praktykami.
Zaburzenie Aspergera samo w sobie nie jest furtką, lecz głębokim wyzwaniem neurobiologicznym. Jednak w specyficznych realiach społeczno-edukacyjnych sposób, w jaki system diagnozowania i wsparcia jest wykorzystywany, bywa czasem instrumentalizowany przez część rodziców próbujących chronić swoje dzieci przed presją systemu lub własnymi błędami wychowawczymi.
Odpowiedzialni specjaliści, nauczyciele starają się bardzo skrupulatnie oddzielać realne deficyty neurorozwojowe od sytuacji kryzysowych o podłożu czysto wychowawczym lub środowiskowym – choć w praktyce bywa to jedno z najtrudniejszych zadań współczesnej edukacji i psychologii.
Znam przypadki, kiedy sprytni albo wręcz cwani rodzice mieli taki papier na dziecko. Dzieciak męczył innych w klasie, szkoła rozkładała ręce. Agresja, przemoc i do tego świadomość swoich praw, pozwalały dziecku na pełny freestyle. Cierpiała tylko reszta klasy. Był taki przypadek na jednym osiedlu, gdzie tata zabierał syna na strzelnicę i uczył zabijać w grach komputerowych! Dziecko chodziło do jednej zecszkoli wszyscy mieli związane ręce, bo był stwierdzony zespół…
Diagnoza dziecka to wielomiesięczna praca różnych specjalistów, badania u psychiatry, neurologa, miesięczna obserwacja u psychologa, różne testy a nie „wygodny papier dla cwanych rodziców” wypisywany na życzenie. Mylenie neuroróżnorodności z błędami wychowawczymi to brak wiedzy na temat jak działa układ nerwowy w spektrum. Generalizowanie na podstawie pojedynczych skrajnych przypadków pokazuje jedynie brak podstawowej empatii i wiedzy.
Dlaczego dziecko, które jest agresywne i aspołeczne musi uczyć się w normalnej szkole? Klasa musi cierpieć, bo jedno dziecko ma „papierek” i jest chronione. To od czego są szkoły specjalne pytam?
ja jak zadzwoniłam do urzędu to się dowiedziałam, że dyrektor nawet tego wniosku nie złożył a syn czekał, więc może nie jest urząd winny
Szukanie oszczędności kosztem zdrowia dzieci!!! Uczniowie z orzeczeniem mają konstytucyjne prawo do nauki i wsparcia, urzędnicy miejscy nie mają prawa do wstrzymywania takich zajęć ani ich finansowania. Na ucznia z orzeczeniem subwencja oświatowa jest kilkakrotnie wyższa. Proszę złożyć skargę do Wojewody, Kuratorium Oświaty i Rzecznika Praw Dziecka, może to coś pomoże
Rządamy wyjaśnienia gdzie się podziały pieniądze przeznaczone na ten cel.
2 miesiące zwłoki czyli 2 miesiące oszczędności na dzieciach!!!
tu kłania się brak wiedzy. ścieżka nie wynika z orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego
sprawa prosta jak DRUT.NIE MA PIENIĘDZY..Tak gospodarzy PiS.
To za edukację nie jest odpowiedzialny niejaki wiceprezydent Matusiak?
jest i przez pisiorka same problemy są. mieszkańcy powinni wziąć przykład z Krakowa czy Częstochowy i odwołać prezydenta i rade
Za edukację w mieście jest odpowiedzialny taki jeden Pan, którego nazwisko często łączy się z różnymi bałaganami. Matusiak.
Znowu edukacja, szkoła i problemy… Czyli WE w mieście leży!