Piłkarze Zrywu Bzie od miesiąca czekają na kolejną wygraną, choć w ubiegłą niedzielę wydawało się, iż impas zostanie w końcu przełamany. Podopieczni Józefa Cięciały strzelili bowiem w Radlinie sześć goli i mieli okazję ucieszyć się z hattricka Marcina Pudłowskiego, ale… mimo to nie przywieźli ani jednego punktu. Gospodarze pokonali bowiem bramkarza Zrywu siedem razy!
Ten niecodzienny, nawet jak na B-klasowe standardy, wynik nie jest jednak „nowością” dla rezerw Górnika Radlin, który na początku października zremisował u siebie z Rapidem Wodzisław 6:6. Dodajmy, że ekipa „Emy” może uchodzić za najbardziej nieobliczalną w lidze – wszak tydzień temu zdobyła boisko Żaru Szeroka.
W efekcie trzeciej w tym sezonie porażki Zryw spadł na dziewiąte miejsce i wiele wskazuje na to, że nie zdoła włączyć się do walki o awans do grupy mistrzowskiej (kwalifikują się dwa najlepsze zespoły). W kolejnym meczu Zryw Bzie zagra u siebie z Pierwszym Chwałowice (26.10, godz. 14:00).
19.10: Górnik II Radlin – Zryw Bzie 7:6 (4:3)
Bramki: Lubszczyk 15, 33, 37, 50, Machnica 35, Gielnik 65, 75 – Pudłowski 30, 44, 77, Zimoch 43, Janecki 67, Krawiec 80
Zryw: Walczak – Krawiec, Rybacki, Szczerbiak, Janecki, Wierzchowski, Sojka, Mrozek, Pilich, Syrek, Pudłowski – Lutostański, Zimoch, Somerlik, Zima, Porębny, Cięciała, Musialik, Frydel, Marcol.
Źródła: Facebook / Zryw Bzie, Łączy nas Piłka

