Nie takiego obrotu spraw w półfinale PlusLigi spodziewali się kibice Jastrzębskiego Węgla. Po pewnym zwycięstwie w półfinałach Pucharu Polski nad Bogdanką LUK Lublin nasi siatkarze mieli w Wielki Piątek dopełnić dzieła i kontynuować marsz po obronę złotego medalu. Tymczasem ekipa słynnego Wilfredo Leona wyciągnęła wnioski z wydarzeń w Krakowie i w pierwszym spotkaniu o finał niespodziewanie zdobyła Halę Widowiskowo-Sportową wynikiem 3:1 (-23, 22, 18, 22).
O ile w pierwszym secie sytuacja wydawała się być pod kontrolą, o tyle w drugim lublinianie po raz pierwszy nastraszyli faworytów prowadzeniem 15:10. Podopieczni Marcelo Mendeza odrobili tę stratę, ale na finiszu lepsi okazali się goście. Nikt jednak nie czynił tragedii z jednego przegranego seta, ale… do czasu. W trzeciej odsłonie miała bowiem miejsce kluczowa dla losów pojedynku sytuacja, w której jastrzębianie „koncertowo” oddali inicjatywę rywalom. Dawno już bowiem Jastrzębski Węgiel nie stracił aż ośmiu punktów z rzędu (11:6 do 11:14!), co dodało skrzydeł pretendentom. „Pomarańczowych” dobiły jeszcze asy kapitalnego tego dnia Leona oraz kolejna dotkliwa strata prowadzenia – tym razem 21:19 w czwartej partii.
Porażka u siebie oznacza, że Jastrzębski Węgiel musi w środę wygrać w Lublinie, aby wrócić z walką o finał na własny parkiet. Ewentualny trzeci mecz zaplanowany jest na sobotę, 26 kwietnia (godz. 14:45). Powrót jest możliwy, o ile podopieczni Mendeza zdołają utrzymać nerwy na wodzy i skupią się na grze, nie zaś – co wytykali nawet postronni kibice – na zaczepkach pod siatką.
18 kwietnia 2025, Jastrzębie-Zdrój, 20:30
Jastrzębski Węgiel – Bogdanka LUK Lublin 1:3 (25:23, 22:25, 18:25, 22:25)
Jastrzębski Węgiel: Kaczmarek, Toniutti, Huber, Brehme, Fornal, Carle, Popiwczak (libero) – Finoli, Żakieta, Vicentin





