Hokeiści JKH GKS Jastrzębie mają za sobą jeden z bardziej niezwykłych weekendów w najnowszej historii klubu. Po odmłodzeniu i całkowitym niemal przemeblowaniu składu ekipa trenera Rafała Bernackiego szykowana była do roli ekstraligowego średniaka, który „być może” przez pewną część sezonu zdoła włączyć się do walki o czwarte miejsce. Tymczasem w piątek jastrzębianie pokonali w Karwinie mistrza Polski z Tychów, zaś w niedzielę zwyciężyli w katowickiej Satelicie Spodka, odprawiając po rzutach karnych miejscowego wicemistrza! Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał – dość powiedzieć, że bukmacherzy oceniali szansę wygranych JKH GKS z Tychami i Katowicami na poziomie… nieprawdopodobnych.
W piątek JKH GKS Jastrzębie odprawił z Karwiny GKS Tychy wynikiem 5:4 (3:0, 0:1, 2:3), najpierw aplikując rywalom trzy gole w premierowej partii, a następnie odwracając rezultat ze stanu 3:4 na 5:4 tuż po tym, jak bramkarz Karolus Kaarlehto wybronił rzut karny. Jeśli dołożymy do tego wyrównujące trafienie Radosława Nalewajki strzałem spod bandy oraz hattricka Szweda Fredrika Forsberga, otrzymamy opowieść, jakiej nie powstydziłby się sam Hitchcock.
W niedzielę piękny sen miał się zakończyć. Przyznajmy bowiem, iż przeciw Tychom naszej młodej ekipie dopisało nieco szczęścia. Tymczasem w Katowicach JKH GKS zagrał bardzo odważnie, znów szybko strzelił gola, a następnie w trzeciej tercji ponownie wyrównał, po czym z pewnością siebie godną starych ligowych wyjadaczy zwyciężył po rzutach karnych (1:0, 1:1, 1:2, 0:0, 3:1). Tu już nie mogło być mowy o przypadku.
W efekcie po czterech kolejkach JKH GKS ma na swoim koncie jedenaście punktów i o jeden ustępuje liderowi z Oświęcimia, z którym przyjdzie nam skrzyżować kije w najbliższy piątek. „Smaczku” dodaje fakt, że trenerem Unii jest… Robert Kalaber, który minione jedenaście lat spędził na Jastorze.
Czy taki początek sezonu zwiastuje nam walkę o medale? Zapewne nie. Należy pamiętać, że przynajmniej cztery zespoły dysponują znacznie większym potencjałem. Na pewno jednak drużyna trenera Bernackiego udowodniła, iż stanowi materiał na „czarnego konia” ligi, którego nikt nie będzie mógł lekceważyć.
19 września 2025, Karwina, 19:00
JKH GKS Jastrzębie – GKS Tychy 5:4 (3:0, 0:1, 2:3)
1:0 Bagin – Berzins – Sihvonen 00:21
2:0 Forsberg – Sihvonen – Berzins 01:57
3:0 Forsberg – Bagin – Berzins 15:38
3:1 Kuru – Pociecha 37:29 5/4
3:2 Knuurinen – Kuru – Pociecha 41:29 4/5
3:3 Viitanen – Pociecha – Lehtonen 50:55
3:4 Knuutinen 54:10 5/4
4:4 R. Nalewajka – Ł. Nalewajka 57:16
5:4 Forsberg – Bagin – Sihvonen 59:03 5/3
JKH GKS: Kaarlehto – Alho, Bagin, Sihvonen, Berzins, Forsberg – Bezuska, Onak, Urbanowicz, Kiełbicki, Ślusarczyk – Charvat, Adamek, R. Nalewajka, Stolarski, Ł. Nalewajka – Piotrowski, Wojciechowski, Zając, Osiadły, Laszkiewicz.
21 września 2025, Katowice, 17:00
GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 3:4 k. (0:1, 1:1, 2:1, d. 0:0, k. 1:3)
0:1 Kiełbicki – Charvat – Urbanowicz 08:17 5/3
0:2 Forsberg – Sihvonen 20:15
1:2 McNulty – Koivusaari – Runesson 21:52
2:2 Dupuy – Magee – McNulty 42:28 5/4
2:3 Sihvonen – Berzins – Forsberg 44:48 5/4
3:3 Anderson – Dupuy – Michalski 48:06
3:4 Bagin 65:00 (dec. karny)
JKH GKS Jastrzębie: Kaarlehto – Alho, Bagin, Sihvonen, Berzins, Forsberg – Bezuska, Onak, Urbanowicz, Kiełbicki, Ślusarczyk – Charvat, Adamek, R. Nalewajka, Stolarski, Ł. Nalewajka – Piotrowski, Wojciechowski, Zając, Osiadły, Laszkiewicz.






