Wszystko było ustalone

Działka inwestora przy skrzyżowaniu Droga Główna Południowa i Dębina

Wszystko było ustalone. Inwestor chciał zbudować na terenie Jastrzębia nowoczesną instalację utylizacji odpadów. Miała być ekologiczna, nie zagrażająca środowisku, bez spalania i zgodna ze wszystkimi założeniami unijnymi, dotyczącymi Zielonego Ładu. Wybrana lokalizacja też nie była przypadkowa, bo przy ulicy Dębina a więc w bliskiej odległości do rosnącego wciąż jastrzębskiego składowiska odpadów. 

Niemniej zanim podjął tą decyzję kilkukrotnie konsultował to z jastrzębskimi władzami i Urzędem Miasta. Właściwie wszystkie szczegóły zostały ustalone, nie było żadnych przeciwwskazań do ówczesnych założeń i studium zagospodarowania przestrzennego, w sposób realizujący interesy i cele planistyczne miasta oraz planowanego przedsięwzięcia. 

Upewniwszy się co do tego, że nie będzie żadnych trudności formalnych w mieście inwestor podjął konkretne działania. Za ponad 20 milionów złotych nabył w przetargu działkę przy ul Dębina, uzyskał wsparcie Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, a nawet akceptację Ministra Przedsiębiorczości i Technologii. Zamierzał zainwestować ok. 100 mln złotych i zatrudnić co najmniej 120 pracowników.

U nas nic nie trwa krótko, więc te wszystkie działania trwały ponad 2 lata, ale na początku roku 2024 wyglądało, że wszystko jest gotowe, miasto ustaliło studium zagospodarowania, a inwestor był gotów do rozpoczęcia inwestycji. Wyglądało na to, że będzie >> Lepiej czyściej i taniej (zobacz).

Ale w kwietniu 2024 roku odbyły się wybory w mieście, nastąpiła zmiana jego władz. I rozpoczęły się problemy. 

Miasto w pierwszej kolejności wprowadziło ograniczenia wyłączające możliwość realizacji głównej części inwestycji, a mianowicie solidyfikacji popiołów, remediacji gruntów, a także przetwarzania odpadów niebezpiecznych. 

Dla przypomnienia:

solidyfikacja popiołów – proces ten ma na celu fizyczne i chemiczne „zamknięcie” lotnych zanieczyszczeń (np. metali ciężkich) w trwałej, zestalonej strukturze, co zmniejsza ich szkodliwość dla środowiska. Jest procesem praktycznie bez emisyjnym. Pozwala na uzyskanie przez miasto poziomów odzysku wymaganych prawem i uniknięcie kar.

remediacja gruntów – proces oczyszczania gleby, ziemi z substancji zanieczyszczających (np. metali ciężkich, chemikaliów), mający na celu usunięcie ich, zmniejszenie stężenia lub zablokowanie rozprzestrzeniania. Jest procesem praktycznie bez emisyjnym. Pozwala na prowadzenie inwestycji na terenach uprzednio skażonych takich jak przejęte przez miasto po byłej kopalni Jas-Mos.

odzysk surowców z opakowań z produktów niebezpiecznych pochodzenia komunalnego – proces polegający na zbieraniu, segregacji, przetwarzaniu i ostatecznym wykorzystaniu materiałów z opakowań po chemii gospodarczej, która ze względu na swoje właściwości (toksyczność, żrącość, łatwopalność) stanowi zagrożenie dla środowiska i zdrowia. Jest procesem prowadzonym zgodnie z wymaganiami ustawy o ochronie środowiska w obiektach zamkniętych, a dzięki temu praktycznie bez emisyjnym. Pozwala na uzyskanie przez miasto poziomów odzysku wymaganych prawem i uniknięcie kar.

Wiceprezydent Grzegorz Dulemba tłumaczył te ograniczenia tym, że na tym obszarze są silne szkody górnicze i składowanie odpadów niebezpiecznych jest ryzykowne, ponieważ niezależnie od tego na jakim podłożu by leżały, mogłoby doprowadzić do jego pęknięcia i zanieczyszczenia gruntu. Rzecz w tym, że inwestor nie zamierzał na stałe składować odpadów, jak na pobliskim składowisku, a tylko przejściowo do ich utylizacji, co było celem całego przedsięwzięcia. 

Jeszcze bardziej mogło zdziwić, że równocześnie obok dopuszczono (w ciemno) do lokalizacji spalarni odpadów medycznych (oczywiście nie tylko jastrzębskich), które również są niebezpieczne a może nawet bardziej. Przy czym warunki takiego przedsięwzięcia nie są w ogóle jeszcze znane. Zobacz >> Spalarnia medyczna w mieście?  Nie rozważano przy tym, że takie odpady też muszą być składowane, gazy spalinowe uchodzą do atmosfery, ani tego że z popiołami też coś trzeba byłoby zrobić. Może dziwić taka różnica podejścia.

Do tego wytyczono drogę publiczną, która miałaby skomunikować sąsiednie działki. Mimo wcześniejszych ustaleń, które wytyczyły tą drogę wzdłuż obrzeża działki inwestora, istniejącą drogą techniczną (zgodził się nawet na przekazanie na to kawałka swojej działki), tym razem zaplanowano ją poprzez jego działkę, dzieląc ją na dwie części i wykorzystując przy tym procedurę  ZRID (zgody na realizację inwestycji drogowej), która umożliwia to na zasadzie wywłaszczenia, bez konieczności zgody właściciela działki. 

Poza tym określono możliwość gromadzenia nawet przejściowego odpadów praktycznie do poziomu przebiegającej obok drogi, żeby nie psuć z niej widoku. Wskazano na nie miejsce w zagłębieniu na terenie działki, również bez konsultacji z właścicielem. Mimo że, zarazem podniesiono wysokość sąsiedniego składowiska odpadów z 10 do 25 m i zwiększono jego powierzchnię o 27 hektarów. Tym samym planowana inwestycja przez inwestora stała się mało celowa, a jego teren może być faktycznie wykorzystywany jedynie jako kolejne powiększenie istniejącego obok składowiska. 

Inwestor protestował, w sierpniu 2025 roku wysłał formalne wezwanie do zaprzestania takiej działalności przez władze miasta, ostrzegając przed wielomilionowym odszkodowaniem. Miasto na to wezwanie nawet nie odpowiedziało i dalej prowadziło działania nad zmianami  planu zagospodarowania przestrzennego na tym obszarze. Plan taki uchwalony już w grudniu 2025, na co inwestor odpowiedział skargą do sądu w styczniu 2026. Zresztą plan ten został uchylony przez wojewodę również w styczniu z powodu jego niedokładności. Po tych poprawkach radni ponownie uchwalili ten sam plan w lutym 2026. Tylko czterech z 23 było przeciwnych, mimo tego, że inwestor do każdego z nich wysłał pismo, wyjaśniające całą sytuację z jego punktu widzenia. Nie wiadomo, ilu radnych to pismo przeczytało, ilu zrozumiało, ilu podporządkowało się dyscyplinie partyjnej, a ilu po prostu nie chciało się wychylać – w sprawie tej inwestycji głos zabrał tylko jeden radny.  Na tej też sesji na pytanie o potencjalne roszczenia odszkodowawcze inwestora Grzegorz Dulemba oświadczył, że “wszyscy mogą składać wnioski o odszkodowania w różnych sprawach”.

Ale w ogóle to miasto Jastrzębie jest otwarte na inwestorów i nowoczesne technologie.

Widziałeś coś ciekawego? Coś Cię cieszy lub bulwersuje w mieście?
Napisz nam o tym, podzielimy się z innymi lub zbadamy sprawę
Nie ujawniamy autorów!

Wpisz w komentarzu, zadzwoń 32 474 00 00 lub kliknij i wyślij maila: jasnet@jasnet.pl

Chcesz skomentować ten tekst? Publikowane będą tylko komentarze bezpośrednio odnoszące się do tej treści

13 komentarzy do “Wszystko było ustalone”

  1. Nie dla kolejnego wysypiska śmieci w naszym mieście – tu mieli przywozić śmieci z całej Polski. Ciekawe czemu inne gminy i miasta nie biją się o to. Co do spalarni to w centrum Wiednia taka stoi i nikt tam nie protestuje.

    1. A dlaczego inne gminy i miasta nie idą naszym, podobno rewelacyjnym, tropem w sprawie Żelaznego Szlaku Rowerowego?
      Bo nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie likwidował u siebie torowisk, żeby w ich miejsce powstały ścieżki dla cyklisów 😉

  2. Co za durnie wpisują tu też komentarze. Żeby przynajmniej nauczyli się czytać ze zrozumieniem. Przecież w artykule jest wyraźnie napisane, że jest to inwestycja całkowicie ekologiczna i pod dachem a nie jakaś spalarnia, więc nic nie śmierdzi i nic się nie dostaje na zewnątrz. zupełnie odwrotnie jak na tym obok coraz większym składowisku śmieci i ciągle je powiększają.

    1. Kopalnie też miały żyć w symbiozie z sanatoriami, które egzystowały w ówczesnym uzdrowisku tutaj, a wyszło jak zwykle.

  3. Jeśli inwestor puka do drzwi miasta, należy mu rozłożyć czerwony dywan. Dosłownie i w przenośni.
    Znajomy opowiadał, jak firma,w której pracuje szukała lokalizacji pod budowę nowej hali produkcyjnej. Na początku brali pod uwagę około 10 lokalizacji. Po zrobieniu audytów i analiz zostały już tylko 3. Do walki o 200 miejsc pracy stanęły samorządy z Polski, Słowacji i Węgier. Niestety oferta Węgrów przebiła wszystkich i fabryka stanęła właśnie tam. To samorząd musi zawalczyć inwestora! Nie odwrotnie!

  4. „Grzegorz Dulemba oświadczył, że “wszyscy mogą składać wnioski o odszkodowania w różnych sprawach”.”
    Rozumiem, że Grzegorz Dulemba ze swoich daje na te odszkodowania, skoro odpowiedzialność za błędy urzędnicze jest rozmyta.

  5. Matusiaki nie pozwolą żeby w Jastrzębiu coś nowego powstało co może przynieść korzyść dla miasta. Lepiej jest zrobić składowisko odpadów takie Tatry śmieciowe. Cały pis

    1. Co Ty p..,przy ul Debina ,moze sobie na Pszczyńskiej albo Szkolnej lub Janej tego smrodziucha zróbcie .Pan Matusiam ma calkowita racje ze to zablokowali.

      1. mamy XXI w a Jastrzębie woli hałdy śmieci niż osiągnięcia nauki.INSTALACJA PRZEKSZTALCANIA ODPADÓW jest już budowana w wielu miastach w Polsce ale u nieuki wolą sterty śmieci i szczurów.

  6. Ogólnie tak to już w Jastrzębiu jest od lat.
    Startujesz w przetargu. To albo jesteś za tani i może być wtopa albo jesteś za drogi i nie dają ci roboty.
    Ale pewna rodzina z powiązaniami obojętnie ile da w przetargu to zawsze jest git i wygrywa.

    A jak startujesz z własnym pomysłem i potrzebujesz zgody władz z budynku niedostępności publicznej. To nie dość że papiery oddadzą w ostatniej chwili to jeszcze albo pieczątki pomylone albo podpisy nie wiadomo gdzie złożone.
    I to nie jest odosobniony przypadek.
    A potem zdziwienie że tu nikt nie chce inwestować i idzie zaraz za miedze miasta lądować swoja kasę w biznes.
    Ale tak to jest jak miastem rządzi nie ekonomista czy przedsiębiorca z wykształceni i zamiłowania. A historyk czy logopeda albo obecnie pionek sterowany z tylnego siedzenia.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry

Ogłoszenia

Pizzeria Capri
Pizza, szybkie dania, napoje. Na miejscu, na wynos, zamówienia telefoniczne. Powyżej 40 zł dostawa gratis.
Kontakt: Jastrzębie-Zdrój, Katowicka 24 paw. 623, Tel.: 32 471 40 85

Ogłoszenia