
Okazuje się, że problem szczurów to nie tylko problem śmietników, gdzie mieszkańcy wyrzucają duże ilości jedzenia.
Pracownicy Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej wskazują, że kontrola pod kątem obecności gryzoni w jej zasobach, prowadzona jest w sposób ciągły. Inspektorzy sprawdzają zarówno wnętrza budynków – w tym piwnice, magazyny i pawilony – jak i tereny zewnętrzne, ze szczególnym uwzględnieniem wiat śmietnikowych oraz infrastruktury kanalizacyjnej. Miejsca, w których zauważono bytowanie lub rozmnażanie się szczurów, są sukcesywnie likwidowane.
Rutynowe, kompleksowe zabiegi deratyzacyjne w piwnicach, węzłach cieplnych i przy wiatach śmietnikowych odbywają się dwa razy w roku: w okresie wiosennym (na przełomie marca i kwietnia) oraz jesiennym (we wrześniu i październiku). W przypadkach, gdy gryzonie pojawiają się na zewnątrz poza tymi terminami, interwencje są prowadzone dodatkowo, w zależności od bieżących potrzeb. Stan zagrożenia jest stale monitorowany przez poszczególne administracje osiedlowe.
Zarząd spółdzielni zwraca jednak uwagę na trudności w całkowitym rozwiązaniu problemu, na które zarządca nie ma bezpośredniego wpływu. Główną przyczyną sprzyjającą osiedlaniu się i rozmnażaniu szczurów jest łatwy dostęp do pożywienia. Wynika on między innymi z funkcjonowania punktów dokarmiania bezdomnych kotów, na które zgody wydały władze miasta. Ponadto istotnym czynnikiem jest zachowanie samych mieszkańców, którzy na własną rękę dokarmiają ptaki, koty oraz inne dzikie zwierzęta, wyrzucając resztki jedzenia, z których następnie korzystają gryzonie. Upały wzmagają ten problem, ponieważ zapach jedzenia rozchodzi się bardziej z gorącym powietrzem.
A koszty deratyzacji są wysokie i się zwiększają. W 2025 r. GSM wydała już 28 784zł., a za ten rok już 32 558zł. Wyrzucasz lub wystawiasz jedzenie – hodujesz szczury.
Tekst sponsorowany





