JKH GKS Jastrzębie

Szkoda, szkoda, wielka szkoda…

Fot. Facebook / JKH GKS

GKS Tychy po raz jedenasty zdobywcą Pucharu Polski. JKH GKS Jastrzębie po raz drugi z rzędu przegranym finalistą tych rozgrywek. To rozstrzygnięcia poniedziałkowego meczu o trofeum w Krynicy, które zakończyło się wygraną derbowych rywali wynikiem 3:1 (0:0, 1:0, 2:1). Nasz zespół ”dał z wątroby” w tym spotkaniu (szczególnie w końcówce), ale za późno zdołał napocząć konkurentów, którzy – jako wyżej sklasyfikowani – odpoczywali o dobę dłużej. No cóż – na kolejną zdobycz do gabloty na Jastorze będziemy musieli poczekać co najmniej do 2025 roku. Naszym chłopakom dziękujemy za walkę, a kibicom – za wsparcie do ostatniej sekundy.

Pierwsza tercja rozpoczęła się od mocnego uderzenia ze strony naszej drużyny, ale znany nam doskonale Tomasz Fucik nie dał się zaskoczyć. ”Z okrążenia” podopieczni Pekki Tirkkonena wyrwali się dopiero około piątej minuty, od której widowisko wyrównało się. Paradoksalnie jednak, najlepszą sytuację do otwarcia wyniku mieliśmy po krótkim okresie inicjatywy tyszan, gdy Martin Kasperlik – nieco niespodziewanie dla samego siebie – znalazł po poślizgu rywala się sam na sam przed Fucikiem. Niestety, ”Kaspi” nie wykorzystał znakomitej okazji – mógł strzelać, podawać lub kiwać, ale ostatecznie wypuścił gumę, która padła łupem golkipera. Po tej sytuacji za bramką Tychów doszło do szarpaniny, w efekcie której na ławkę kar powędrowali Samuel Petras i Alan Łyszczarczyk. Było to o tyle kuriozalne, że nasz zawodnik… został zaatakowany i sprowadzony do parteru, a mimo to zdaniem arbitrów przewinił podobnie jak konkurent. W 16. minucie kunsztem bramkarskim popisał się z kolei Vilho Heikkinen, znakomicie zatrzymując bardzo ładną, trójkową akcję napadu obrońców trofeum. Na finiszu premierowej partii więcej roboty ponownie miał Tomasz Fucik, którego w ciągu minuty trzykrotnie sprawdził Mark Kaleinikovas. Ostatecznie jednak na pierwszą przerwę obie ekipy zjechały z bezbramkowym wynikiem.

Chociaż w drugiej tercji doczekaliśmy się otwarcia wyniku, to emocji było mniej, niż w premierowej partii. Tyszanie narzucili swój styl gry, a naszemu zespołowi przydarzyła się wyraźna ”zadyszka”, czego efektem był nie tylko stracony gol, ale również kara ”za sześciu na lodzie”. Pierwsze poniedziałkowe trafienie w Krynicy okazało się być dziełem Joony Monto, który wykazał się zarówno sprytem, jak i kapitalnym przeglądem pola. Po strzale z dystansu Bartłomieja Jeziorskiego guma wypadła bowiem za jastrzębską bramkę, gdzie przejął ją Monto. Nasza defensywa spodziewała się podania, a tymczasem Fin wyjechał przy prawej ręce Heikkinena i uderzył przy krótkim słupku. W kolejnych minutach rywale utrzymywali inicjatywę, ale nasz golkiper spisywał się bardzo pewnie. Na finiszu drugiej odsłony podopieczni Roberta Kalabera wrócili do gry na swoim poziomie, co od razu odczuł Fucik, zmuszony do interwencji po strzałach Hannu Kuru i Nikiego Blomberga. Nie były one jednak na tyle skuteczne, aby doprowadzić do wyrównania.

O losach pojedynku zadecydowała zatem trzecia część finału. Tyszanie kontynuowali ”swoje”, nie łapiąc kar i skutecznie wytrącając nasz zespół z uderzenia. ”Pomagała” w tym zresztą nie do końca umiejętnie zamocowana bramka, co kilka minut wyskakująca z mocowań po trąceniach Tomasza Fucika. Początek trzeciej tercji należał do podopiecznych Kalabera, ale w 44. minucie to przeciwnik zadał – jak się wydaje – decydujący cios. Po akcji Filipa Komorskiego oraz obronie Heikkinena w dobrym miejscu i czasie znalazł się Rasmus Heljanko i skuteczną dobitką podwyższył prowadzenie tyszan. Przez kolejne dziesięć minut oglądaliśmy wymianę ciosów, ale bez klarowniejszych akcji. W końcu na finiszu nasz zespół postawił wszystko na jedną kartę. Na trzy minuty przed syreną Robert Kalaber zdjął z tafli Vilho Heikkinena, a jego podopieczni wreszcie skutecznie zamknęli przeciwnika w jego tercji. Napór przyniósł skutek w 58. minucie, gdy po bombie Aleksiego Makeli spod niebieskiej Vratislav Kunst zdobył kontaktowego gola. Nasz zespół wyraźnie ”poczuł krew” i kontynuował oblężenie, ale Tomasz Fucik nie skapitulował po raz drugi. Możemy żałować, że dopiero w samej końcówce JKH GKS tak mocno przycisnął rywala… Na piętnaście sekund przed końcem tyszanie w końcu wyrwali się ze swojej tercji i na raty pocelowali do opuszczonej jastrzębskiej bramki. Wyrok wykonał ten sam Komorski, który przed rokiem zdobył decydującego gola w dogrywce…

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Widzimy się na...

Komunikat

Tauron Hokej Liga

Faza zasadnicza
STS Sanok2:1 (d), 6:0 (w), 9:2 (w), 3:2 (d), 5:0 (w)
Polonia Bytom2:1 (d), 4:0 (w), 2:0 (d), 3:1 (w), 6:5d. (w)
GKS Tychy5:4 (d), 2:3d. (w), 1:4 (w), 1:3 (d), 3:2k. (w)
GKS Katowice4:3k. (w), 1:2d. (d), 3:6 (d), 3:5 (w), 1:2 (w)
Unia Oświęcim2:1d. (w), 2:0 (d), 1:6 (d), 1:5 (w), 2:5 (d)
Energa Toruń3:5 (d), 3:2d. (w), 2:1 (w), 1:2 (d), 3:5 (d)
Comarch Cracovia4:3k. (w), 5:0 (d), 3:2 (d), 1:4 (w), 5:3 (d)
Zagłębie Sosnowiec1:3 (d), 3:5 (w), 3:4d. (d), 3:2 (w), 3:4 (d)
1/4 finału
GKS Tychy3:6 (w)4:2 (w)
1:3 (d)0:4 (d)
2:5 (w)
1.GKS Katowice4085131-87
2.Zagłębie Sosnowiec4081139-91
3.GKS Tychy4080153-88
4.Unia Oświęcim4079153-98
5.JKH GKS Jastrzębie4063113-108
6.Energa Toruń4062143-126
7.Polonia Bytom4053126-120
8.Comarch Cracovia403790-146
9.STS Sanok40038-222

Newsy - JKH GKS Jastrzębie

Przewijanie do góry

Ogłoszenia

Dam pracę
Dam pracę przy dociepleniach i dachy.
Kontakt: 607 086 478

Ogłoszenia