Musieliśmy nieco zaczekać do momentu, w którym ”maszyna Roberta Kalabera” wskoczyła na wysokie obroty, ale… warto było! Po piątkowym triumfie w Katowicach hokeiści JKH GKS Jastrzębie poszli w niedzielę za ciosem, pokonując na Jastorze po świetnym meczu lidera z Tychów 4:2 (1:0, 0:2, 3:0) i umacniając się na najniższym stopniu podium! Przerwaliśmy tym samym wyjazdową passę derbowego konkurenta, a zarazem dzięki potknięciu katowiczan jesteśmy o włos od kwalifikacji do Pucharu Polski. Brawo!
Niedzielny pojedynek zaczął się dla nas nieciekawie, bowiem już w 2. minucie podwójną karę mniejszą ”zarobił” Patryk Hanzel. Tym większą radością napełniły nas wydarzenia z 7. minuty, bowiem po przetrwaniu osłabienia jastrzębianie sami wykorzystali power-play (kara dla Mathiana Lehtonena), gdy po bombie z dystansu Marka Kaleinikovasa kij do ”prującego” krążka przyłożył Radosław Nalewajka i otworzył wynik zawodów. Do końca premierowej partii rezultat nie uległ już zmianie zarówno z uwagi na dobrą postawę Macieja Miarki i Tomasza Fucika, jak i… niezbyt dobrze wyostrzone celowniki napastników obu ekip. Z godnych odnotowania spraw warto jeszcze wspomnieć o małym spięciu za tyską bramką, zakończoną polubownie karami dla Bartłomieja Pociechy i Aleksiego Makeli.
W drugiej tercji przeżywaliśmy trudne momenty. Tyszanie odwrócili bowiem wynik i mieliśmy prawo obawiać się, że lider zaczyna się rozkręcać i nie dopuści do zakończenia swojej wyjazdowej passy. W 24. minucie podopieczni Pekki Tirkkonena wyrównali za sprawą dość szczęśliwego uderzenia Mateusza Ubowskiego, którego strzał znalazł lukę między parkanami Macieja Miarki. Inicjatywa gości zmusiła Roberta Kalabera do prośby o czas, ale niestety nie przyniosła ona uspokojenia i w 28. minucie było już 1:2 – skutecznością tym razem popisał się Bartłomiej Jeziorski, który strzałem ”na raty” z pół-dystansu zaskoczył zasłoniętego Miarkę. Pech był tym większy, że pierwsze uderzenie tyszanina trafiło w naszego obrońcę, a na dobitkę golkiper JKH GKS nie miał możliwości reakcji. ”Iskier” na tafli nie brakowało, bowiem niebawem manewr Pociechy i Makeli powtórzyli Bartosz Ciura i Vratislav Kunst.
Na szczęście po niezbyt udanej drugiej odsłonie nastąpiła wspaniała trzecia. W 49. minucie doczekaliśmy się wreszcie wyrównania za sprawą odważnej decyzji Nikiego Blomberga – fiński obrońca miał bowiem nieco miejsca pod bandą na lewym skrzydle i postanowił technicznie uderzyć na bramkę Fucika. Niespodziewanie – zapewne dla wielu obserwatorów – przyniosło to efekt i tym samym wróciliśmy do gry o punkty. Nie minęły cztery minuty i podopieczni Roberta Kalabera poszli za ciosem – tym razem szczęście dopisało naszej ofensywie, bowiem w ataku krążek uciekł Martinowi Kasperlikowi, po czym trafił do Kaleinikovasa, a ten dograł do ”wykonawcy wyroku” Emila Bagina. 3:2! Na finiszu mieliśmy jeszcze nieco nerwów po karze dla Blomberga, ale na szczęście Maciej Miarka spisywał się na medal, a w jednej z kontr po kapitalnym dograniu Hannu Kuru do opuszczonej już tyskiej bramki trafił Teemu Pulkkinen.
Passa lidera została zatem przerwana, a my możemy cieszyć się z dziewiątego zwycięstwa w sezonie, które – jak już wspomnieliśmy – umacnia JKH GKS na trzecim miejscu. Teraz nasz zespół czeka zasłużony odpoczynek od ekstraligi, bowiem w najbliższej piątkowej kolejce pauzujemy, więc dopiero za tydzień, 27 października zawalczymy w Toruniu o ”kropkę nad i” w dziele awansu do Pucharu Polski.
20 października 2024, Jastrzębie-Zdrój, 17:00
JKH GKS Jastrzębie – GKS Tychy 4:2 (1:0, 0:2, 3:0)
1:0 R. Nalewajka – Kaleinikovas – Górny 06:06 5/4
1:1 Ubowski – Krzyżek 23:32
1:2 Jeziorski – Komorski – Łyszczarczyk 27:33
2:2 Blomberg – Kasperlik – Bagin 48:08
3:2 Bagin – Kasperlk – Kaleinikovas 52:36
4:2 Pulkkinen – Kuru – Makela 58:40 4/5 (pusta bramka)
JKH GKS Jastrzębie: Miarka – Ronkainen, Makela, Kaleinikovas, Kuru, Pulkkinen – Żurek, Bagin, Kasperlik, Rac, Ślusarczyk – Kunst, Hanzel, Urbanowicz, Kiełbicki, Sołtys – Blomberg, Górny, Zając, Ł. Nalewajka, R. Nalewajka.






